Oglądanie meczów jako forma wytchnienia

4 godzin temu
Zdjęcie: Oglądanie meczów jako forma wytchnienia


Wkraczamy w świat, który działa na podobnej zasadzie jak film, serial czy powieść: pozwala wejść w opowieść nie do końca naszą, ale bliską, bo wspólnie przeżywaną.

Edytorial do tygodnika „Więź co Tydzień” z 28 sierpnia 2025:

Oglądanie różnego rodzaju wydarzeń ze świata sportu, choć jest jedną z wielu rozrywek masowych, od dawna pełni funkcję rytuału społecznego. Bo nie chodzi tu wyłącznie o sport ani o to, kto wygra. To przestrzeń, w której codzienność – napięta, zabiegana, pełna trosk – na chwilę ustępuje miejsca emocjom zbiorowo dzielonym z innymi.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Oglądanie meczów może być formą wytchnienia (pomimo niekiedy ogromnych emocji), a dla wielu także swoistym „wylogowaniem się” ze spraw życia codziennego. Wkraczamy w świat, który działa na podobnej zasadzie jak film, serial czy powieść: pozwala wejść w opowieść nie do końca naszą, ale bliską, bo wspólnie przeżywaną.

Nie przypadkiem mówi się o futbolu jako o rytuale. Od spotkań przy telewizorze, przez tłum w pubie, po tysiące gardeł na stadionie – ten rytuał ma swoje liturgie, swoje gesty i język, swoje momenty wspólnotowej ekstazy i rozczarowania. Wszystkie te elementy zacieśniają przyjacielskie oraz rodzinne więzi, jeżeli tylko nie damy się ponieść antagonizmom wynikającym z kibicowania innym drużynom. Zachowując odpowiedni dystans, wspólne oglądanie rozgrywek piłkarskich działa jak nić, która spaja ludzi przy stole, w barze czy na trybunach. Potrzebujemy tej nici, potrzebujemy rytuałów.

Damian Jankowski nazywa w swoim tekście futbol „najważniejszą rzeczą z rzeczy nieważnych tego świata”. To określenie dobrze oddaje jego paradoks: oczywiste jest, iż „współczesna piłka to mikro-detale, brudne pieniądze, przepych i komercja”, a mimo to wciąż tkwi w niej coś autentycznego. Prawdziwa magia wydarza się właśnie wtedy, „gdy dobrze naoliwiona maszyna zaczyna szwankować, kiedy Dawid pokonuje Goliata, kiedy wydarza się coś zupełnie nieoczekiwanego”.

To właśnie w takich chwilach oglądanie meczu staje się nie tyle rozrywką, ile spotkaniem o wspólnotowym charakterze – emocje rozkładają się równo na wszystkich, niezależnie od wieku czy statusu.

Przeczytaj również: Co oglądamy, kiedy oglądamy mecz?

Idź do oryginalnego materiału