Ofiary Mieszka I i Sienkiewicza / Legion

publixo.com 2 miesięcy temu


Polski naród to ofiara Mieszka I, który przyjął ten krzyż i pisarza historycznych harlequinów dla półanalfabetów, Henryka Sienkiewicza, ale chwała jego wnukowi!

Mieszko I był lokalnym watażką i zbójem, za co już mi ktoś zwrócił uwagę, ale takie są fakty. Przyjął chrześcijaństwo, żeby zboje z innych grup nie mieli pretekstu do przejmowania wpływów na jego terytorium pod pretekstem nawracania. Wówczas capo di tutti capi był papież i on bogosławił kapitanów. W ten sposób Mieszko I wszedł do rodziny mafijnej, albo jak kto woli do cywilizacji chrześcijańskiej. W rodzinie mafinej władze przechodzi na syna bosa lub na tego, kogo on wskaże, albo na tego, kto bosa ubije. Tak samo w rodach krolewskich. To się niczym nie różni.

W roku 2016, PiS planował wielkie obchody okrągłej rocznicy chrztu Polski. Miala być wielka feta, ale jakiś historyk rzucił kwitami nie do podważenia, iż Mieszko I zgwałcił siedem zakonnic. Uwielbiał ten sport i do końca życia nieoficjalnie pozostał poganinem. Naród polski był pogański jeszcze kilka wieków. Proste - nie było kapłanów przecież. Nie było kościołów, ani plebanii. Ta sieć powstała przez kilka wieków. Jeszcze za Jagiełły duża część była pogańska, i on sam zresztą też. Nie mówiąc już o tym, iż zanim został królem Polski, to napadal na polskie klasztory i opactwa. I rabował. Co zrabował, to jego. Dlatego wlasnie został królem Polski, bo rady nie mogli dać z tymi rabunkami i zrobili go królem, żeby już nie rabowal. Tak wygląda historia nasza chrześcijańska.

Pogaństwo było takie, iż wybijano ludziom zęby, którzy w czasie postu jedli mięso, żeby ich przyuczyć do chrześcijaństwa. Jeszcze w XVI wieku. W końcu chrześcijaństwo się tak upowszechniło, iż na wioskach poganin się nie uchował, a szlachta dla rozpostu musiała wyprawiać się do Paryża i Wiednia. Prowincja zrobiła się święta. Tylko w oborach i chlewach, w nocy, po ciemku, polscy chłopi dawali upust swojej frustracji ze zwierzętami gospodarskimi. I tak to mniej więcej wyglądało.

Przez wieki chłopi czapkami drogę zamiatali przed swoim panem i cieszyli się niezmiernie , kiedy wójt srogi się trafił i za przestępstwa obyczajowe typu seks pozamałżeński, czy uchwycony samogwałt srogie i wymyślne kary zadawał. euforia niezmierną mieli, kiedy kobitę nago po wiosce przegonili, albo na furze gnoju wywieźli. Jeszcze nie tak dawno. To czego chcieć od bydła? Ofiary chrztu po prostu.

Potem Henryk Sienkiewicz napisał epopeję o karłowatym rycerzu, który szabelką siekł Goliatów i o Goliacie, który po trzy głowy ścinał. O zbóju szlachetnym, który wioski z dymem puszczał, ale Matkę Bożą przed kolubryną obronił i króla Władysława wlasną piersią zasłonił, i dlatego mu bandyterkę wybaczono i pomnik wystawiono taki, iż polowa Polaków to Kmicice, a druga połowa to Bilewiczówny w wieku poprodukcyjnym. Nieszczęście polega na tym, iż to samo terytorium zamieszkują też nieprawdziwe Polki i Polacy. Głównie Żydzi, bo jak inaczej wytłumaczyć wyniki wyborów w chrześcijańsko-sienkiewiczowskiej Polsce?
Idź do oryginalnego materiału