Jak sam przyznaje, zaczynał od zera, czerpiąc wiedzę z podglądania bardziej doświadczonych pszczelarzy. Zaczęło się od kilku uli, a dziś pasieka klasztorna w Obrze słynie w lokalnym kole pszczelarzy z dobrych pszczół i jakościowych produktów.
– Pszczoły są znane ze swej pracowitości, ale fascynuje mnie także ich organizacja, porządek i życie zgodne z naturą. Wszystko jest u nich dobrze podzielone: jest czas pracy, odpoczynku, rozwoju i odejścia z tego świata. Pszczoła zimowa żyje około pół roku, natomiast pszczoła pracująca w okresie mniej więcej trzydzieści dni – zauważa br. Zdzisław.


Jak dodaje oblat, pszczoły są bardzo potrzebne nie tylko ludziom, ale przede wszystkim roślinom. – Mam kolegę, który prowadzi duże sady, przede wszystkim czereśniowe i śliwowe. Poznałem go przypadkowo. Jeszcze jego ojciec poprosił mnie kiedyś, żebym przywiózł ule na czas kwitnienia drzew. Po oblocie pszczół owoców było znacznie więcej, a ich jakość była lepsza. W kolejnym roku ten kolega miał już własne pszczoły. To bardzo wyraźnie pokazuje, jak potrzebne są pszczoły dla naturalnego rozwoju roślin – zaznacza brat Zdzisław.
Produktem pracy pszczół jest nie tylko dobrze wszystkim znany miód, ale także wosk. Jak zaznacza brat Zdzisław Cieśla OMI, dobrej klasy wosk był kiedyś bardzo cenny, ale także dzisiaj jest bardzo przydatny, a zawodowi pszczelarze nie pozbywają się go tak łatwo. Najlepszy wosk własnej produkcji jest potrzebny do rozwoju ula, przede wszystkim do produkcji węzy. Jest to swoisty arkusz z wosku, mniej więcej formatu A4, odlewany na specjalnych walcach. Odbity jest na nim wzór komórek, na którym pszczoły później budują plaster.



– Przez setki lat wosk był towarem luksusowym, ponieważ dawał najzdrowsze i najczystsze światło. Oświetlano nim wnętrza domów zamożnych ludzi, pałaców i kościołów. Zwykłych mieszkańców wsi często nie było stać na świece woskowe. Palili łuczywo albo szczapy sosnowe, co powodowało dym i przykry zapach. Wosk był więc niezwykle cenny, a miód bywał wręcz produktem ubocznym – opowiada brat Zdzisław.
W pasiece klasztornej w Obrze powstaje nie tylko miód, ale także świece i figurki: stajenki, krzyże, wizerunki Maryi, św. Józefa, św. Antoniego, aniołki i inne. Jak przyznaje czuwający nad pasieką oblat, pomysł wykonywania figurek podpatrzył u zakonnic z Austrii. Wypracowanie własnej techniki i przygotowanie pięknych figurek zajęło mu jednak wiele lat. Dziś produkty te cieszą się dużym powodzeniem.
– Pszczelarstwo uczy systematyczności. Niczego nie da się oszukać, pogonić ani opóźnić. Wszystko musi przebiegać we adekwatnym czasie, żeby pszczoły były łagodne, zdrowe i miodne. Pszczoły są dla mnie odpoczynkiem, wyciszeniem i uspokojeniem. Przy nich nigdy się nie nudzę – podsumowuje brat Zdzisław Cieśla OMI.
Antoni Jezierski
fot. z arch. br. Zdzisława Cieśli OMI











