NINIWA: Młodzież, góry i zorza…

oblaci.pl 5 dni temu

10 maja w piątek do późnych godzin nocnych w Żabnicy-Kolonii przy domu u gościnnych gospodarzy rozbijali swoje namioty uczestnicy grupy NINIWA Team. Ta barwna mozaika osób z Warszawy, Iławy, Poznania, Wrocławia, Krakowa, Podbeskidzia i Śląska jest znakiem rozpoznawczym grupy NINIWA.

To była pierwsza okazja, by poznać się z innymi jeszcze nieznajomymi idącymi na Wiosnę Ludów. Jednak zimny wieczór sprawiał, iż ludzie chcieli zadbać o siebie, by się nie wyziębić. A nad rozbitymi namiotami w Żabnicy, wśród skosów na horyzoncie, które wyznaczały linie gór, na niezachmurzonym niebie rozbłyskała tej nocy piękna zorza…

W tym samym czasie w chatce na Hali Boraczej rozgościli się absolwenci duszpasterstwa ojców dominikanów. W Krzyżowej natomiast zbierali się młodzi z DA Gniazdo razem z obu ojcami Pawłami OP. Jeden z nich to duszpasterz Gniazda, drugi to duszpasterz młodzieży. Tak minął wieczór dnia pierwszego.

Sobotni poranek dla wielu przyszedł zbyt gwałtownie – dla jednych o 4:00, dla innych nieco później – i nie zabrakło momentów, by bić się z myślami: „po co się na to zgodziłem?”. Jednak udało się, wygrali swoje małe walki! Ten poranek uruchomił dwie kolejne grupy. Grupa młodych z o. Kryspinem OFM reprezentujących duszpasterstwo Trzej Towarzysze z Chorzowa i DA Centrum oraz Ciemne Typy z ks. Krzysztofem Nowrotem na czele. Ta grupa wniosła relikwie bł. Pier Giorgio Frassatiego.

Grupa NINIWA Team, czyli sporo ludzi, o. Patryk Osadnik OMI i ja ruszyliśmy rano z Żabnicy łatwym podejściem prosto do schroniska PTTK na Rysiance. Pogoda kształtowała się ciekawie, bo choć niebo było trochę zachmurzone, do 17:20 nie spadła z ani jedna kropla deszczu. W szampańskich nastrojach wchodziliśmy na górę i cieszyliśmy się widokami Żywiecczyzny od pierwszych wzniesień.

Msza Święta w samo południe to ten moment gdy wszystkie grupy były już zebrane nieopodal schroniska i przy śpiewie zaczęliśmy spotkanie z Bogiem. Spotkanie, które jest prawdziwe, dobre i piękne. Okoliczności przyrody, gór, zmagania fizycznego i połączonych wspólnot potęgowały tylko to wewnętrzne odczucie piękna. jeżeli coś spełnia te trzy powyższe założenia to dobry wstęp do medytacji.

Materiału do rozmyślania dostarczył nam głosząc Słowo Boże ks. Marek Studenski, wikariusz generalny diecezji bielsko-żywieckiej. Mówił o psychologii jako narzędziu do poznania siebie oraz swoich mechanizmów, ale jednocześnie wzmocnił potrzebę budowania relacji z Bogiem. Ponieważ to ta relacja z Bogiem może dać nam całkowite spełnienie, które ostatecznie ufamy i wierzymy jako chrześcijanie, będzie po drugiej stronie życia. Ks. Marek powiedział również, iż to relacja z Bogiem jest lecząca w przeżywaniu różnych życiowych doświadczeń.

Po Eucharystii i uczczeniu relikwii bł. Pier Giorgrio Frassatiego jedni poszli na żurek do schroniska, inni gotowali sami na polu namiotowym, by potem wspólnie tańczyć na polanie i śpiewać piosenki z repertuaru poezji śpiewanej, tej górskiej, piosenek harcerskich. Ten śpiew i grę poprowadziliśmy z o. Patrykiem, a kto nie był – niech nie żałuje, bo będzie okazja znowu śpiewać już 26 maja w Kokotku.

Po wszystkim pożegnaliśmy się. Część osób schodziła z gór, by wrócić do domu, część jeszcze w drodze na górskiego grilla, a sporo uczestników pozostało w schronisku. Grupka śmiałków poszła na Romankę, ale zawrócił ich deszcz. Wśród gier planszowych, modlitwy i rozmów minął nam kolejny dzień, który dla niektórych zakończył się przed świtem.

Niedzielny wschód słońca pozostawię bez komentarza, to był sztos – obejrzyjcie zdjęcia! Potem Msza św., śniadanko, widokowy marsz w kierunku Hali Boraczej, w pełnym słońcu, niespieszny… i pożegnanie na parkingu.

Dziękuję wszystkim kolegom księżom, ojcom, z którymi zabieramy młodych w góry. Chciałbym, żeby to nasze relacje sprawiały, iż to, co będziemy robić razem z młodymi było prawdziwe, dobre i piękne. Dziękuję Wam wszystkim uczestnikom tegorocznej Wiosny Ludów. Dzięki serdeczne Michałowi, który koordynował absolwentów. Serdecznie dziękuje również gospodarzom czyli Maćkowi i Natalii ze schroniska, którzy przyjęli całe wydarzenie u siebie.

(niniwa.pl)

Idź do oryginalnego materiału