Krzyż ma być znakiem, który łączy, a nie narzędziem budowania poparcia politycznego czy wywoływania emocji niechęci do kogokolwiek.
Tekst ukazał się na Facebooku. Obecny tytuł od redakcji Więź.pl.
Jest skandal – i to niestety realny, w szkole w Kielnie. Nauczycielka zdjęła krzyż ze ściany w klasie i wrzuciła go do kosza na śmieci. Wcześniej miała się domagać zdjęcia symbolu od dzieci, a gdy one odmówiły, zrobiła to sama i wyrzuciła krzyż do śmieci. Nie był to – tak przynajmniej wynika z doniesień medialnych – pierwszy akt zdjęcia krzyża ze ściany, ale wcześniej nie wrzucała go do kosza.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
I tu trzeba powiedzieć zupełnie jasno. Nie ma i nie może być usprawiedliwienia dla takich działań nauczycielki. jeżeli ktoś nie jest w stanie zaakceptować poglądów i wiary swoich uczniów, jeżeli świadomie decyduje się na akt (oceńmy to z perspektywy całkowicie świeckiej) jawnej wrogości wobec emocji i przekonań uczniów (i ich rodziców), to nie powinien uczyć w szkole publicznej.
Jeśli ktoś nie rozumie – to nie znaczy, iż musi go akceptować – znaczenia religijnego krzyża i nie rozumie, iż takie zachowanie jest raniące dla uczniów, to nie ma wystarczającej empatii do bycia nauczycielem. Kto chce agresywnie narzucać swój światopogląd uczniom powinien zmienić swój zawód.
Nauczyciel musi zostawić część swoich poglądów poza szkołą i nie ma prawa obrażać, dyskryminować czy poniżać uczniów i drogich im symboli. I dotyczy to każdego wyznania, religii czy światopoglądu. Ateista i katolik, wyznawcy islamu i Żyd muszą się w szkole czuć tak samo dobrze. Nauczyciel czy nauczycielka, którzy tego nie rozumieją, powinni zmienić zawód. Neutralność nie może oznaczać wrogości. I dlatego dobrze, iż wszczęto postępowanie dyscyplinarne i zawieszono nauczycielkę, a wójt zgłosił sprawę do prokuratury.
Ale warto powiedzieć jeszcze jedno. Wszczynanie wojny religijnej na tym tle, organizowanie wieców politycznego sprzeciwu pod szkołą nie służą ani dzieciom, ani rodzicom, ani szkole, ani Polsce, ani choćby Kościołowi i krzyżowi.
Tak, zachowanie nauczycielki było skandaliczne, ale naprawdę krzyżowi nie pomaga obrona przez Konfederację Korony Polskiej czy innych polityków prawicy. Krzyż ma być znakiem, który łączy, a nie narzędziem budowania poparcia politycznego czy wywoływania emocji niechęci do kogokolwiek. I o tym też trzeba pamiętać. Nie każda rzekoma obrona krzyża jest jego obroną realną.

18 godzin temu
















