Irańskie frakcje toczą śmiertelne spory o to, czy Islamska Republika jest przede wszystkim islamska, czy republikańska – pisze dla „The New Yorkera” Robin Wright.
W swoim artykule dla „The New Yorkera” Robin Wright, amerykańska analityczka ds. międzynarodowych, pisze o tym, co śmierć Aliego Chameneiego oznacza dla Iranu.
– Chamenei sprawował najwyższą władzę nad polityką, wojskiem, sądownictwem i gospodarką przez prawie cztery dekady. To jedno z najdłuższych współczesnych panowań na świecie. Jednak pod koniec życia był tak bardzo odizolowany i ukrywany pod ziemią, iż Irańczycy nadali mu przydomek Moushe-Ali, czyli Ali Mysz – opisuje autorka.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Iran bardzo gwałtownie przystąpił do procesu sukcesji władzy. Już w niedzielę rozpoczęła prace nowa trzyosobowa rada przywódcza, która ma kierować procesem transformacji politycznej w kraju. Publicystka podkreśla, iż w przekazie władz dominują odwołania do ideałów rewolucji islamskiej – w nagranym wcześniej przesłaniu prezydenta Masouda Pezeshkiana, wyemitowanym w telewizji państwowej, padły słowa o zamiarze „kontynuowania z całych sił drogi wytyczonej przez imama Chomeiniego”, przywódcy rewolucji z 1979 roku.
Śmierć Chameneiego – jak czytamy dalej – wywołała w Iranie „głęboką, ale podzieloną reakcję”. Media społecznościowe obiegły wiadomości i filmy pokazujące ludzi „świętujących, trąbiących i tańczących na ulicach Teheranu i innych miast”, co – jak podkreśla Wright – było „nie do pomyślenia kilka dni wcześniej” z powodu „bezwzględnych represji rządu wobec protestujących”. Z drugiej strony są też inne zdjęcia, na których widać dziesiątki tysięcy osób zgromadzonych w stolicy w żałobie.
– Różnorodne reakcje na zamach na Chameneiego odzwierciedlają fundamentalne pytania dotyczące przyszłości Iranu. Od czasu rewolucji w 1979 roku irańskie frakcje polityczne toczą zaciekłe, a czasem śmiertelne spory o to, czy Islamska Republika jest przede wszystkim islamska, czy też przede wszystkim republikańska. Czy podstawą rządów reżimu jest prawo Boże, czyli szariat, zawarte w Koranie, a ostatnie słowo należy do Najwyższego Przywódcy? Czy też podstawą rządów jest prawo ludzkie, określone w irańskiej konstytucji, a wybrani przywódcy prezydenccy i parlamentarzyści kształtują politykę kraju? –wskazuje autorka.
Irański politolog Hamidreza Azizi z Niemieckiego Instytutu Spraw Międzynarodowych i Bezpieczeństwa w Berlinie ocenia, iż „śmierć Chameneiego powoduje prawdziwą niepewność, ale nie przekłada się automatycznie na natychmiastowy upadek reżimu”. Według badacza „Islamska Republika od dawna przewidywała scenariusz na dzień po” i dlatego „stworzyła nakładające się na siebie instytucje zdolne do utrzymania ciągłości, szczególnie w ramach struktur wojskowych”.
– Szybka aktywacja przejściowej struktury przywództwa i kontynuacja operacji wojskowych sugerują, iż władza w Iranie została już przeniesiona na zbiorowe organy decyzyjne i podmioty bezpieczeństwa zdolne do działania w warunkach kryzysowych – mówi Azizi. – Sprawia to, iż bardziej prawdopodobne jest przetrwanie systemu niż nagła transformacja polityczna, zwłaszcza gdy kraj pozostaje zaangażowany w aktywny konflikt.
Jak zauważa Robin Wright, sytuacja na Bliskim Wschodzie, zaostrzona przez „nową wojnę i zawirowania wywołane atakami Hamasu z 7 października 2023 roku”, unaoczniła „porażkę strategii Iranu mającej na celu transformację samego kraju i regionu”. W ocenie autorki Iran „z pewnością zawiódł uciśnionych w swoich granicach”, a „codzienne życie w tym kraju jest pełne wyzwań”, co – jak sugeruje – stanowi dowód głębszego kryzysu wewnętrznego.
– Podstawowe artykuły spożywcze są niezwykle drogie. Brakuje wody i energii elektrycznej. W skali regionalnej irańska „oś oporu” – Hezbollah w Libanie, Hamas i Palestyński Islamski Dżihad w Strefie Gazy, Hezbollah w Iraku i Huti w Jemenie – została poważnie osłabiona, choć daleko jej do całkowitej eliminacji. Uderzającą cechą pierwszych dni wojny jest to, iż sojusznicy Teheranu – założeni, finansowani i uzbrojeni przez Islamską Republikę – nie interweniowali w imieniu swojego sponsora – podsumowuje publicystka.
Przeczytaj też: Irańczycy w obliczu bezprecedensowego zagrożenia
KM

13 godzin temu
















