Największe zamachy terrorystyczne w historii. Wśród inicjatorów nie zabrakło kobiety

5 dni temu
Zamach na amerykańskiego prezydenta Johna F. Kennedy'ego, strzały oddane w kierunku papieża Jana Pawła II. Przypominamy największe zamachy w historii świata, wymierzone w przywódców, hierarchów i inne prominentne osobistości. Wśród terrorystek nie brakowało kobiet. Przykładem była np. Ulrike Meinhof z Niemiec.


Zobacz wideo Zobacz wideo: Wspomnienia Hołowni. "Kolega przydzwonił mi z pięści"


W środę 15 maja 2024 r. cały świat obiegła wiadomość o postrzeleniu premiera Słowacji, Roberta Ficy. Strzały w kierunku słowackiego przywódcy padły przed domem w miejscowości Handlová. Polityk brał udział w wyjazdowym posiedzeniu rządu. W sieci pojawiły się zdjęcia i nagrania z miejsca zdarzenia. Jedna z kul trafiła szefa słowackiego rządu, który przetransportowany został do szpitala.
REKLAMA


Zamachy terrorystyczne najczęściej miały miejsce w okresie zamieszek, przejęcia władzy lub zachodzących w kraju zmian politycznych. Jedną z największych terrorystek w historii była np. Ulrike Meinhof - urodzona w 1934 r. w Oldenburgu niemiecka anarchistka i współżałożycielka RAF, Frakcji Czerwonej Armii. Była to jedna z najbardziej morderczych grup zbrojnych, działających na terenie powojennych Niemiec. Stworzyła ją razem z Andreasem Baaderem. Początki działalności Meinhof to lata 60 XX wieku. Od lat 70. brała udział w napadach na banki, jej grupa podkładała bomby i przeprowadzała zamachy. Doprowadziły one do śmierci 4 osób, a ponad 50 zostało rannych.
Największe zamachy w historii. Amerykańscy prezydenci ginęli od kul zamachowców
Na kartach niemieckiej historii najwyraźniej zapisał się jednak zamach na Hannsa Martina Schleyera, członka partii CDU i prezydenta Niemieckiego Związku Pracodawców w 1977 roku. Przemysłowiec został porwany przez bojówkarzy RAF, którzy w zamian za jego wypuszczenie, żądali zwolnienia z więzienia członków swojej organizacji. Plany porywaczy jednak się nie spełniły, ponieważ ci, którzy mieli być na niego wymienieni, popełnili samobójstwo. Członkowie RAF zamordowali więc polityka, wcześniej poddając go torturom.


Cofając się mocno w czasie, nie sposób nie wymienić zamachu na prezydenta USA Williama McKinleya w 1901 roku. Dokonał go Leon Frank Czolgosz, amerykański anarchista. Czolgosz pochodził z rodziny polskich imigrantów, która osiadła w stanie Michigan. To właśnie tam przyszedł na świat. Mężczyzna oddał dwa strzały w kierunku głowy państwa podczas wystawy Pan American Exposition w Buffalo, raniąc prezydenta śmiertelnie. Po krótkim procesie został skazany na śmierć. - Zabiłem prezydenta, ponieważ był wrogiem prawych ludzi - prawych robotników. Nie żałuję swojego czynu - miał powiedzieć przed egzekucją.
Zamach na Johna F. Kennedy'ego
Do kolejnego zamachu, który wstrząsnął całym światem, doszło 22 listopada 1963 roku. W centrum Dallas na Elm Street zamordowano 35. prezydenta Stanów Zjednoczonych Johna F. Kennedy'ego. Zginął wtedy również gubernator Teksasu John Connally. Głowa państwa znajdowała się w rządowej limuzynie wraz z pierwsza damą, Jacqueline Kennedy. Powołana po śmierci prezydenta tzw. komisja Warrena uznała, iż zamachowcem był były żołnierz US Marines Lee Harvey Oswald.


Zamach na Jana Pawła II
Następnym zamachem, w wyniku którego cały świat wstrzymał oddech, był zamach na papieża Jana Pawła II 13 maja 1981 roku. Na szczęście głowa Kościoła przeżyła napaść. Zamachu dokonał turecki terrorysta Mehmeta Ali Agca, który postrzelił polskiego hierarchę watykańskiego w brzuch oraz w rękę. Do zamachu doszło podczas audiencji generalnej na placu świętego Piotra w Rzymie, około godziny 17.19. Ranny papież przeszedł 6-godzinną operację. Po odzyskaniu sił miał powiedzieć: "Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę".
Idź do oryginalnego materiału