Wspominając Wawrzyńca, papież Leon wskazuje, iż wszystko, czego potrzebujemy, wydarza się w życiu. Ono samo w sobie jest wystarczające i zachwycające – to właśnie w nim przechadza się Bóg.
Czy proste przylgnięcie do szarej rzeczywistości może być źródłem spełnienia? Czy podejmowanie zwykłej codzienności ze względu na samego Boga stać się drogą uświęcenia prowadzącą aż do przebóstwienia? Czy człowiek przekonany, iż jego przeznaczeniem jest wieczne potępienie, posiada jakiekolwiek powody, by uwielbiać Stwórcę? I co, jeżeli świętość jest czymś znacznie prostszym, niż się wydaje?
Podczas podróży powrotnej z Libanu, na początku grudnia 2025 roku, papież Leon XIV, mówiąc o zwierzeniu Bogu, odwołał się do jednej z rozmów z niemieckim dziennikarzem. Dziennikarz ten poprosił go o podanie tytułu książki (oprócz dzieł św. Augustyna), która pomogłaby ludziom zrozumieć, kim jest Robert Prevost. Papież wskazał wówczas na niewielkie dzieło brata Wawrzyńca od Zmartwychwstania, francuskiego karmelity bosego, pt. „O praktykowaniu Bożej obecności”.
WIĘŹ – wspieraj niezależne media katolickie!
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Pod koniec ubiegłego roku wydana została nowa włoska edycja dzieł tego prostego konwersa, do której wstęp napisał sam papież. Wyznaje tam: „Obok pism św. Augustyna i innych książek, jest to jeden z tych tekstów, które najbardziej wpłynęły na moje życie duchowe i ukazały mi drogę poznania i miłowania Pana”.
Kim zatem jest brat Wawrzyniec, którego rocznicę śmierci dzisiaj wspominamy? Co może on powiedzieć o duchowości obecnego Pontifexa?
Opatrzność nikogo nie wyręcza
Nicolas Herman urodził się prawdopodobnie w 1614 roku w małej miejscowości Hériménil w Lotaryngii. Jego rodzice byli ludźmi ubogimi i niezwykle prawymi, co miało wpływ na wychowanie Nicolasa. Gdy miał osiemnaście lat, jego życie zostało naznaczone przez wydarzenie, które całkowicie go odmieniło. Zimą, stojąc przed nagim drzewem i rozważając tajemnicę przemijającego czasu, doświadczył… wglądu w naturę Opatrzności Bożej. Objawiła mu się ona jako miłująca manifestacja życia, w której Bóg jest kimś dramatycznie bliskim i zawsze obecnym.
Epifania, której doświadczył nastoletni Nicolas, podważa dominujący – jak się zdaje – obraz Bożej Opatrzności: pojmowanej wyłącznie jako siły, która ma człowieka wyręczać w życiu. Sposób, w jaki chłopak opisywał swoje doświadczenie, stawia przed pytaniami: a jeżeli działanie Opatrzności w codzienności jest za każdym razem prowokacyjnym pchnięciem człowieka w samo życie? A jeżeli Opatrzność to siła, która zaprasza do wszelkich przejawów życia, w którym człowiek bierze za nie pełną odpowiedzialność? A jeżeli Opatrzność nie wyręcza, ale objawia się w życiu, które po prostu się wydarza?
- Zbigniew Nosowski
Szare, a piękne
Niedługo po tym doświadczeniu Nicolas zaciąga się do wojska i bierze udział w wyniszczającej wojnie trzydziestoletniej – ta naznacza go fizycznie i moralnie. Z jednej strony, odnosi poważną ranę na polu bitwy, w konsekwencji której do końca życia będzie mierzył się z bólem. Z drugiej strony, okrucieństwa wojenne, w których bierze czynny udział, sprawią, iż w zakonie opłakiwał będzie błędy młodości oraz grzechy żołnierskiego życia.
Po wojnie Nicolas intensywnie poszukuje swojego miejsca w świecie. Jakiś czas prowadzi życie eremickie pod okiem pewnego pustelnika. Rozeznawszy jednak, iż pustelnia nie jest jego życiowym miejscem, wyjeżdża do Paryża i pracuje jako służący u królewskiego skarbnika. Jest człowiekiem niezwykle niezdarnym. Permanentnie tłucze mnóstwo przedmiotów codziennego użytku, służąc jako lokaj.
Posiadać Boga w zgiełku kuchni
W 1640 roku Nicolas podejmuje ostateczną decyzję: wstępuje do zakonu karmelitów bosych w Paryżu. W dniu obłóczyn przyjmuje nowe imię: brat Wawrzyniec od Zmartwychwstania. Pragnie zostać prostym bratem konwersem (to znaczy, iż nigdy nie przyjmie święceń prezbiteratu).
W klasztorze spełnia najprostsze i najbardziej uciążliwe prace. Początkowo jest kucharzem – gotuje i wydaje posiłki każdego dnia dla ponad stu osób. Choć odczuwa w sobie odrazę do kuchni, a bracia nieustannie uskarżają się na jakość jedzenia, on bez narzekania spełnia kuchenną posługę. O swojej pracy w kuchni pisze: „Posiadam Boga tak spokojnie w zgiełku mojej kuchni… Obracam omlet na patelni dla miłości Boga”.
Po piętnastu latach ciężkiej pracy, z powodu niesprawności związanej z wojennymi ranami, przejmuje obowiązki szewca. Praca ta daje mu więcej fizycznego wytchnienia, samotności oraz milczenia. Sekretem jego relacji z Bogiem jest świadomość, iż w centrum jego duszy zamieszkuje Chrystus. W jednym z listów napisze: „Jeśli chodzi o mnie, to chowam się do swej głębi i do centrum mej duszy razem z Nim tak często, jak tylko mogę”.
Choć kościelne budowle mają swoje adekwatne i potrzebne miejsce w duchowej mozaice Kościoła, to jednak przecież sam człowiek, jego ciało, dusza i egzystencja są żywą świątynią, w której Bóg może się objawiać
o. Mateusz Filipowski
W paryskim klasztorze jest również odpowiedzialny za dostarczanie do klasztoru wina. Wiąże się to z corocznymi dalekimi podróżami do winiarni. Podróż trwa kilka tygodni, a brat Wawrzyniec przemierza choćby osiemset kilometrów tam i z powrotem. Czy potrzebuje wówczas klasztornej kaplicy do prowadzenia życia duchowego? Bynajmniej. W liście do pewnej świeckiej kobiety stwierdzi: „Nie trzeba być zawsze w kościele, żeby przebywać z Bogiem; możemy zamienić nasze serce w oratorium, do którego od czasu do czasu odejdziemy, żeby tam z Nim rozmawiać – łagodnie, pokornie i z miłością. Wszyscy są zdolni do tych poufnych rozmów z Bogiem, jedni bardziej, inni mniej. On zna nasze możliwości. Rozpocznijmy; być może oczekuje On od nas jedynie wspaniałomyślnego postanowienia”.
A zatem, jeżeli Opatrzność pragnie nas nieustannie popychać ku własnemu życiu, to znaczy, iż w nim jest zawarte wszystko. Ostatecznie to zwykłe życie prowadzi do głębokiego spotkania z Bogiem. I choć kościelne budowle mają swoje adekwatne i potrzebne miejsce w duchowej mozaice Kościoła, to jednak przecież sam człowiek, jego ciało, dusza i egzystencja są żywą świątynią, w której Bóg może się objawiać.
Niewielkie wzniesienie serca wystarczy
W klasztorze Wawrzyniec pełni również funkcję furtiana, podejmując tych, którzy przychodzą w potrzebie. Z czasem jego promieniująca dobroć oraz wewnętrzny pokój stają się znane całemu Paryżowi. Jednym z jego charyzmatów jest niewątpliwe… przyjaźń. Przyjaźni się z wieloma ludźmi, przede wszystkim ze świeckimi: zarówno z ubogimi i bezdomnymi, jak i z paryskimi intelektualistami. Wśród tych przyjaciół są także duchowni. Jego otwarty sposób bycia i prostota budzą zaufanie.
Wawrzyniec kilka mówi i potrafi słuchać, a dając rady, okazuje się rozważny. Pewnej zakonnicy podpowiada: „Powie mi Matka, iż mówię jej zawsze to samo. To prawda: nie znam bardziej odpowiedniego ani łatwiejszego sposobu aniżeli ten! A ponieważ nie praktykuję innego, ten właśnie doradzam wszystkim. Trzeba poznać, zanim się pokocha: aby znać Boga, trzeba często o Nim myśleć. A kiedy Go pokochamy, będziemy bardzo często o Nim myśleć, gdyż nasze serce jest tam, gdzie nasz skarb!”.
Wawrzyniec postrzega rzeczywistość – również duchową – w sposób przenikliwy. Jest po prostu dobry i niesamowicie wolny. Jego biograf, ks. Beaufort, napisze, iż brat Wawrzyniec miał „najlepsze serce na świecie”. Natomiast królewski wychowawca, abp Fénelon, stwierdzi, iż Wawrzyniec był „prymitywny z wyglądu i subtelny w obejściu, to połączenie jednak zwiastowało obecnego w nim Boga”.
Całe zewnętrzne życie Wawrzyńca jest na wskroś monotonne, przewidywalne i proste. Rytm jego życia regulowany został przez klasztorny plan dnia. Prawdziwe jednak bogactwo skrywa on w swoim wnętrzu. Sekretem jego życia duchowego jest nieustanna świadomość, iż Bóg jest przy nim zawsze obecny, nawet, a może przede wszystkim, podczas codziennych i prozaicznych zajęć. Wówczas, „niewielkie wzniesienie serca wystarczy” – napisze.
Za życiem, a nie wbrew niemu
Działanie Bożej Opatrzności nie zapobiega jednak duchowym ciemnościom. Ci więc, którzy mierzą się z doświadczeniem nocy ciemnej, którzy już dawno zapomnieli jak brzmi głos Bożej troski, w Wawrzyńcu i jego doświadczeniu mogą rozpoznać brata i towarzysza, który dzielił ich los.
Przez dziesięć lat swojego życia brat Wawrzyniec przeżywa głęboką noc ciemną. Z tego okresu cztery lata są dla niego niezwykle okrutne. Nosi w sobie bolesne przeświadczenie, iż bez jakiegokolwiek sensownego powodu zasługuje jedynie na potępienie. Jest przekonany, iż nie ma dla niego żadnego ratunku i jakichkolwiek szans na zbawienie. W jednym z listów do swojego kierownika duchowego pisze: „Wydawało mi się, iż stworzenia, rozum, a choćby Bóg są przeciwko mnie i iż tylko wiara jest po mojej stronie”.
- Wiesław Dawidowski OSA
- Damian Jankowski
Leon XIV. Papież na niespokojne czasy
Pomimo tej bolesnej świadomości, Wawrzyniec podejmuje decyzję, iż zawsze będzie się kierował bezinteresowną miłością, nie troszcząc się o to, czy będzie zbawiony czy też potępiony. Jedynym drogowskazem, wbrew wszelkiej nadziei, jest dla niego nadzieja miłości. Jedyna rzecz, na którą ma wpływ, to jego własna wola kochania. Swojemu kierownikowi duchowemu powie: „Czy zostanę potępiony, czy też zbawiony, chcę przez cały czas działać wyłącznie z miłości do Boga; moim udziałem będzie przynajmniej to dobro, iż do końca życia będę robił wszystko, co w mojej mocy, aby Go kochać”.
W pewnym momencie, gdy Wawrzyniec całkowicie powierza się Bogu, odnajduje upragniony pokój. Jego życie z czasem radykalnie się upraszcza. Można powiedzieć, iż powierza się on również własnemu życiu, które pod wpływem łaski staje się emanacją Bożej Opatrzności. To, co zbędne, odpada. Pozostaje łagodna intuicja, która podąża za tym, co proste i przystępne. Intuicja, która podąża za życiem, a nie wbrew niemu. Więcej bowiem niż samego życia nie potrzeba.
Dlatego też, w pewnym momencie, w wielkiej wolności, którą z duchową precyzją pielęgnował, po latach zmagań Wawrzyniec wyzna: „Porzuciłem wszystkie moje praktyki pobożnościowe i modlitwy, które nie są obowiązkowe i zajmuję się jedynie tym, by zawsze trwać w tej świętej obecności przez prostą uwagę i miłosne spojrzenie na Boga, którą mógłbym nazwać rozmową milczącą i tajemniczą duszy z Bogiem, która jak gdyby nigdy się nie kończy”.
Wszystko, wszędzie, naraz?
Papież Leon we wspomnianym już wstępie do dzieł Wawrzyńca napisał: „Droga, którą brat Wawrzyniec nam wskazuje, jest jednocześnie prosta i trudna: prosta, ponieważ nie wymaga niczego innego, jak tylko ciągłego pamiętania o Bogu poprzez drobne, nieustanne akty uwielbienia, modlitwy, błagania i adoracji, w każdym działaniu i w każdej myśli mając jako horyzont, źródło i cel jedynie Jego samego. Trudna, ponieważ wymaga drogi oczyszczenia, ascezy, wyrzeczenia i przemiany naszej najgłębszej istoty – naszego umysłu i myśli – znacznie bardziej niż samych czynów”.
- Małgorzata Łukasiewicz
My, czytelnicy
Droga brata Wawrzyńca okazuje się niezwykle prosta – nie oznacza to jednak, iż jest łatwa. Trud, z którym się ona wiąże, wynika z niepotrzebnych duchowych naleciałości – łakomstwa i efektywności. Także w życiu duchowym można się przecież kierować zasadą „wszystko, wszędzie, naraz”. Związane z tą zasadą poszukiwanie duchowych i egzystencjalnych wrażeń stoi w radykalnej opozycji wobec propozycji, którą składa nam brat Wawrzyniec. Życie oraz wydarzającą się w nim całkiem zwyczajna wiara są bowiem według tego karmelity zupełnie wystarczające. Więcej nie trzeba, gdyż Bóg i jego miłująca obecność dopełniają w nas wszelkiego dzieła uświęcenia.
Trzy miesiące przed swoją śmiercią karmelita z Paryża pisze: „W tym życiu pociesza mnie to, iż widzę Boga przez wiarę”. Do ostatnich chwil jest w pełni świadomy i zanurzony we własnym życiu. Wie, iż umiera. Wyczekuje z wielką nadzieją spotkania ze Zmartwychwstałym Panem. Odchodzi 12 lutego 1691 roku.
Całe jego duchowe dziedzictwo można wyrazić jedną z najbardziej radykalnych myśli, jakie po sobie zostawia: „Nasze uświęcenie zależy nie od zmiany naszych uczynków, ale od czynienia dla Boga tego, co zwykle robimy dla siebie samych”.
Dom dla cyfrowych emigrantów
Po śmierci karmelitańskiego konwersa rozgorzał spór o jego duchowe dziedzictwo. Sprowadzał się on – w wielkim skrócie – do pytania, czy przez swoje pisma oraz prezentowaną praktykę trwania w obecności Bożej brat Wawrzyniec nie propagował potępianego przez Kościół kwietyzmu. Kwestionowana była również autentyczność jego postawy podczas przeżywanej przez niego nocy ciemnej. Spory te przyczyniły się niewątpliwie do tego, iż brat Wawrzyniec nie doczekał się jeszcze procesu beatyfikacyjnego (obecnie realizowane są przygotowania do niego).
Życie oraz duchowa droga brata Wawrzyńca to jednak potężne przypomnienie o prymacie łaski w życiu człowieka. Chodzi bowiem o życie, które jest godne tego, aby mogło się wydarzać w całej pełni, pod czułym spojrzeniem Boga. Być może właśnie ten prezentowany przez Wawrzyńca prymat łaski oraz całkowite i ufne powierzenie się miłującej Opatrzności Bożej tak bardzo zarezonowały w augustiańskiej duszy obecnego papieża?
Dlaczego Leon XIV ukazał światu postać brata Wawrzyńca? Stawiam nieśmiałą tezę, iż wiąże się to z niezwykłym wyczuleniem obecnego papieża na kwestie rozwoju technologicznego i sztucznej inteligencji. To właśnie świat cyfrowy, w którym cała ludzkość zdaje się być bezrefleksyjnie zanurzona, próbuje okradać z czegoś niezwykle istotnego – z umiejętności życia. Jak temu zaradzić? Przyjdzie pewnie czas na rozbudowane papieskie diagnozy. Wspominając Wawrzyńca, Leon XIV siłą rzeczy przypomina jednak, iż wszystko, czego potrzebujemy, wydarza się w życiu. Ono samo w sobie jest wystarczające i zachwycające – to właśnie w nim przechadza się swobodnie Bóg. Być może wystarczy po prostu Go zauważyć?
Kto wie, czy Kościół przyszłości nie stanie się otwartym domem dla ludzi powracających z cyfrowej emigracji. Domem, w którym na nowo będzie można nauczyć się żyć własnym życiem. Musimy tylko sami pielęgnować umiejętność życia, tak jak pielęgnował ją sam Wawrzyniec. Może właśnie o to chodzi papieżowi?

2 godzin temu













