My, chrześcijanie na Zachodnim Brzegu, wciąż czekamy na nasz „trzeci dzień”

2 godzin temu
Zdjęcie: Ks. Bashar Fawadleh


Nasze życie dyktują punkty kontrolne, które są nieustannie zamykane. Mierzymy się z nimi każdego dnia. Nie mamy prawa do swobodnego przemieszczania się czy podróżowania – mówi ks. Bashar Fawadleh, proboszcz z Tajbeh, jednej z najstarszych wspólnot chrześcijańskich na świecie, położonej na Zachodnim Brzegu.

Wojciech Albert Łobodziński: Kiedy mówię ludziom, iż na Zachodnim Brzegu istnieje wioska, która jest w całości chrześcijańska i posiada kościół datowany na V wiek, trudno im w to uwierzyć.

Ks. Bashar Fawadleh: Tak, dzieje Tajbeh sięgają zamierzchłych czasów, zarówno przed, jak i po Chrystusie. Mówiąc o Tajbeh, mamy na myśli ponad pięć tysięcy lat historii – badania archeologiczne potwierdzają bowiem, iż jest to miejsce niezwykle stare i cenne pod względem zabytkowym. Swego czasu swoje fortyfikacje utrzymywało tutaj choćby Imperium Rzymskie.

W tamtym okresie obszar ten miał dla Rzymian znaczenie strategiczne, ponieważ leży między wspomnianymi w Biblii krainami – Samarią i Judeą – tuż przy Dolinie Jordanu. Z najwyższego wzniesienia w wiosce roztacza się widok na cały region: Jordanię, Palestynę, Jerozolimę i Nablus. W Tajbeh znajduje się również drugi najwyższy szczyt na tym obszarze, zwany Tall as-Asur. Nazwa ta oznacza po prostu Wzgórze Al Asur – to drugi pod względem wysokości punkt na całym Zachodnim Brzegu, w Jerozolimie i Strefie Gazy.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Jeśli zaś chodzi o czasy Jezusa, Ewangelia wg św. Jana podaje, iż po wskrzeszeniu Łazarza Jezus opuścił Jerozolimę i udał się do miasta zwanego Efraim, leżącego blisko pustyni. To właśnie dzisiejsze Tajbeh. Dlatego w centralnej części naszego kościoła można zobaczyć mozaikową ikonę przedstawiającą wjazd Jezusa i Jego uczniów do osady oraz radosne powitanie, jakie zgotowali Mu ówcześni mieszkańcy. Ta mozaika stanowi serce naszej świątyni.

Już w V wieku wzniesiono tu kościół pod wezwaniem św. Jerzego, znanego po arabsku jako Al-Chadr. Imię to oznacza „Zielonego” – tego, który daje życie i jest patronem Tajbeh. Ruiny archeologiczne pochodzą z V wieku, choć sama świątynia była później przebudowywana w IX, a następnie w XII stuleciu.

A jaka jest historia samej społeczności? Kościół wzniesiono w V wieku, ale domyślam się, iż wspólnota jest znacznie starsza.

– Kiedy Jezus przybył w te strony, było to miejsce schronienia. Mówimy o obszarze położonym między Samarią a Judeą, gdzie w tamtym czasie nie mieszkali ani Żydzi, ani Samarytanie. Właśnie dlatego Jezus wybrał to miejsce na swój azyl – aby być z ludźmi i głosić im królestwo Boże.

Wierzymy, opierając się zarówno na tradycji, jak i na logice, iż jesteśmy potomkami uczniów samego Jezusa Chrystusa, a nie uczniów późniejszych apostołów. Tutejsza pierwotna wspólnota wywodzi się bezpośrednio od naśladowców Jezusa. Nie przeszliśmy na chrześcijaństwo z islamu ani z judaizmu. Jesteśmy chrześcijanami z samego faktu naszego pochodzenia i trwamy tu od tysięcy lat.

Nasze życie publiczne jako wspólnoty narodziło się na dobre po edykcie mediolańskim z 313 roku. Porozumienie to uczyniło chrześcijaństwo religią uznawaną w Cesarstwie Rzymskim. W następstwie tych wydarzeń wielu ludzi zaczęło otwarcie wyznawać swoją wiarę. Wcześniej działali w podziemiu, wielbiąc Boga w ukryciu, w prywatnych domach. Po edykcie mediolańskim, gdy chrześcijaństwo stało się jedną z religii państwowych imperium, ludzie zaczęli oddawać cześć Bogu jawnie i bez lęku. Pozostaliśmy chrześcijanami aż do dziś. Wciąż tu jesteśmy.

A jak w to wszystko wpisuje się historia Patriarchatu Jerozolimskiego?

– Mówiąc w skrócie, jeżeli spojrzymy konkretnie na parafię Łacińskiego Patriarchatu, to mówimy o 165 latach historii. Wiąże się to z szerszymi dziejami samego Patriarchatu Łacińskiego. Choć ma on starożytne korzenie, ostatni łaciński patriarcha z czasów wypraw krzyżowych opuścił Jerozolimę w 1099 roku. Udał się do Cezarei Nadmorskiej, aż w końcu powrócił do Rzymu, gdzie siedziba patriarchatu pozostawała aż do 1847 roku.

W 1847 roku Patriarchat Łaciński został przywrócony oficjalnym ogłoszeniem papieża Piusa IX, a łaciński patriarcha Jerozolimy powrócił z Rzymu do Jerozolimy. Proces ten ułatwiła Francja – jako iż Królestwo Francji pełniło wówczas rolę protektora katolików na całym świecie – a fakt ten uznało Imperium Osmańskie w oficjalnym liście dyplomatycznym.

A co z pozostałymi wspólnotami chrześcijańskimi na Zachodnim Brzegu?

– Inne społeczności na Zachodnim Brzegu dzielą te same losy. W zasadzie wszyscy jesteśmy do siebie podobni. Rozpoczęliśmy tutaj życie jako pierwotni wyznawcy; nie nawróciliśmy się z żadnej innej religii. Jesteśmy chrześcijanami od samego początku i pozostaniemy nimi do ostatniego dnia naszego życia. Chociaż prawosławie, Kościół rzymskokatolicki czy Kościół melchicki to odrębne wyznania o różnych uwarunkowaniach historycznych, te podziały nie są w tej chwili najważniejsze.

Czy w samej społeczności Tajbeh lub ogólnie wśród mieszkańców Zachodniego Brzegu przeważają prawosławni, czy katolicy obrządku łacińskiego?

– Większość chrześcijan na Zachodnim Brzegu, w Jerozolimie i Strefie Gazy to prawosławni. Wspólnota łacińska, czyli rzymskokatolicka, jest drugą co do wielkości w regionie. Spójrzmy jednak na liczby: w całej Jerozolimie, Gazie i na Zachodnim Brzegu jest nas łącznie zaledwie 40 tysięcy. Dlatego kwestia tego, kto jest „największy”, zupełnie mnie nie zajmuje. Nie to jest moim zmartwieniem. Dla mnie liczy się to, co my jako Kościół robimy dla naszych ludzi w obecnej sytuacji, w tych dramatycznych okolicznościach.

No właśnie, jak wybuch pełnoskalowej wojny w Gazie 7 października 2023 roku wpłynął na Tajbeh?

– Wszystko zaogniło się dwa lata temu. W tamtym czasie w okolicy pojawiło się wielu osadników, konkretnie na wschód od Tajbeh, w Strefie C. Jak wiadomo, Zachodni Brzeg jest podzielony na trzy obszary: Strefę A, B i C.

W tym miejscu należy dodać, iż podział Zachodniego Brzegu na strefy A, B i C został wprowadzony na mocy porozumienia Oslo II z 1995 roku jako rozwiązanie tymczasowe, które miało obowiązywać przez pięć lat, aż do zawarcia ostatecznego traktatu pokojowego. Strefa A, obejmująca główne miasta palestyńskie i stanowiąca około 18 proc. terytorium, znajduje się pod pełną – cywilną i wojskową – kontrolą Autonomii Palestyńskiej. Strefa B zajmuje około 22 proc. gruntów i obejmuje mniejsze miasteczka oraz wioski, w których Autonomia sprawuje władzę cywilną, ale nad bezpieczeństwem czuwa wspólnie z Izraelem. Największa z nich, Strefa C, obejmuje 60 proc. terytorium i pozostaje pod wyłączną administracją i kontrolą wojskową Izraela, co obejmuje również wszystkie izraelskie osiedla. w tej chwili jednak podział ten jest w dużej mierze fikcją, a armia izraelska de facto sprawuje kontrolę nad całym terytorium.

– Owszem. Osadnicy żydowscy założyli w Strefie C pasterskie przyczółki i zaczęli wypędzać Beduinów z tego regionu. Zarówno przed, jak i po 7 października, trzykrotnie zaatakowali rolników w czasie żniw. Napadli również na szkolny autobus, rozbijając w nim wszystkie szyby. Mieliśmy wielkie szczęście, ponieważ pojazd był wtedy pusty – kierowca właśnie skończył kurs.

Wierzymy w swego rodzaju „trójcę” misji Kościoła w Tajbeh. Pierwszym jej filarem jest tworzenie miejsc pracy. Drugim budownictwo mieszkaniowe. Trzecim zaś dyplomacja – walka o sprawiedliwość dla naszych ludzi i wywieranie presji na stronę izraelską

Ks. Bashar Fawadleh

Udostępnij tekst
Facebook
Twitter

W czerwcu ubiegłego roku mierzyliśmy się z ogromnymi trudnościami. Sytuacja mieszkańców była dramatyczna, ponieważ osadnicy nie tylko zajmowali ziemię i przepędzali Beduinów; zaczęli podpalać pola i domy naszych sąsiadów w Kufr Malik, Deir Jarir i Rammun, w rejonie na północny wschód od Ramallah. Wtedy zabili też co najmniej cztery osoby. Do Tajbeh ataki dotarły 7 lipca, kiedy to podpalono teren za kościołem św. Jerzego – tam, gdzie znajdują się ruiny z V wieku. To nie jest tylko stanowisko archeologiczne; to miejsce, z którego aktywnie korzystamy. Odprawiamy tam msze, udzielamy chrztów i ślubów. Odwiedzamy je codziennie, a w Niedzielę Palmową właśnie tam, przy Al-Chadr, kończymy procesję, w której biorą udział wierni wszystkich trzech kościołów.

To serce waszej wspólnoty?

– Tak, ten kościół ma dla mieszkańców Tajbeh żywotne znaczenie, ponieważ święty Jerzy jest naszym patronem. Osadnicy zaczęli również wypasać bydło na naszej ziemi. Ci uzbrojeni, ekstremistyczni osadnicy żydowscy działają według określonego schematu, stosując wobec lokalnej ludności kilka etapów represji.

Co ma Ojciec na myśli?

– Pierwszym etapem jest wypędzenie Beduinów i zajęcie większego obszaru ziemi. Drugi to wypasanie inwentarza na naszych gruntach, aby zniszczyć lokalne rolnictwo; obejmuje to również wyrywanie młodych drzewek oliwnych, które zasadziliśmy w zeszłym sezonie. Trzeci etap polega na podpalaniu otwartych pól, by móc twierdzić, iż ziemia jest „pusta” i do nikogo nie należy.

Tymczasem te grunty mają oficjalną dokumentację. Tajbeh posiada rozległe terytorium liczące ponad 6000 akrów. Wszystkie te działki od wielu lat są prawnie zarejestrowane jako własność mieszkańców Tajbeh. To nie są nowe roszczenia.

Czwarty zaś etap obejmuje podpalanie pojazdów, obrzucanie domów kamieniami i wypisywanie ekstremistycznych, pełnych nienawiści haseł wzywających do zemsty na mieszkańcach. Piąty etap – z którym my w Tajbeh nie musieliśmy się jeszcze mierzyć na pełną skalę, choć innych to spotkało – to zabijanie ludzi. To jest ich ostateczny cel. Odczuliśmy ciężar wszystkich tych działań i jak dotąd mieliśmy, być może, po prostu szczęście.

Czy te działania skłoniły część społeczności do emigracji z Tajbeh?

– Niestety, ze względu na panujące warunki oraz całkowity brak bezpieczeństwa i ochrony, wiele osób wyjechało. W ciągu ostatnich dwóch lat z Tajbeh wyemigrowało ponad 15 rodzin. Przeniosły się do USA, Gwatemali i Europy – zwłaszcza do Hiszpanii, która otworzyła swoje drzwi dla uchodźców politycznych i religijnych. Z powodu tych okoliczności wykrwawiamy się przez emigrację. Populacja Tajbeh już teraz jest mała; jesteśmy w stu procentach chrześcijańscy, ale nasza liczba to zaledwie około 1200 osób.

Oznacza to, iż ryzykujemy wyludnienie tej ziemi z chrześcijaństwa. Kiedy mówimy o 15 rodzinach, mamy na myśli od 70 do 100 osób. To oznacza, iż nasza populacja spadła do około 1100 mieszkańców. To jest właśnie to „wykrwawianie się” spowodowane brakiem bezpieczeństwa.

Z tego, czego można dowiedzieć się z mediów lub od Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu, wynika, iż jednym z głównych gwarantów czegoś, co nazwijmy „normalnością” w Tajbeh podczas wojny, był Kościół.

– Pod patronatem lokalnego kościoła prowadzimy szereg instytucji. Mamy parafię, dwa domy gościnne, centrum medyczne Caritas, internetową stację radiową i platformę medialną, szkołę, dom opieki oraz trzy akademie: piłkarską, tańca tradycyjnego (dabke) i muzyczną. Placówki te stworzyły ponad 100 stałych miejsc pracy dla lokalnej ludności.

Dla tak małej społeczności 100 etatów to ogromna liczba. Oznacza to, iż Patriarchat Łaciński zapewnia stabilne zatrudnienie dla niemal 10% populacji. To potężna odpowiedzialność spoczywająca na barkach Kościoła.

Co więcej, realizujemy projekty renowacyjne, które dają zatrudnienie tymczasowe. Utworzyliśmy ponad 70 takich stanowisk, co oznacza, iż licząc role stałe i tymczasowe, w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy zapewniliśmy 170 miejsc pracy.

Ponadto brakuje w tej chwili mieszkań dla wszystkich, a wiele osób opuściło kraj właśnie dlatego, iż nie miały gdzie mieszkać. Z tego powodu rozwijamy projekt budowy osiedla dla 20 rodzin. Wciąż prowadzimy zbiórkę funduszy na ten cel.

Promocja!

Polskie ćwiczenia z wieloetniczności | Gdy episkopat zawodzi | Po co instytucje kultury?

32,30 35,90
Do koszyka
Książka – 32,30 35,90 E-book – 29,00 32,30

Dlaczego to robimy? Ponieważ jesteśmy Kościołem – to nasz nadrzędny priorytet. Wierzymy, iż wciąż jest nadzieja. Chcemy zaszczepić ją w sercach naszych wiernych, aby zastąpiła strach i terror, które próbują tam zasiać osadnicy. Wierzymy, iż Bóg nas zbawia, chroni i wzywa do pozostania na tej ziemi.

O sytuacji w Tajbeh dowiedziałem się od przyjaciela z Kolegium Europejskiego, który ściśle współpracował z Patriarchatem Łacińskim, a konkretnie z kardynałem Pizzaballą. Wspomniał on, iż zeszłego lata miała miejsce interwencja kardynała w Tajbeh.

– Oczywiście. Był tutaj wraz z patriarchą Kościoła prawosławnego. W istocie 14 lipca odwiedziło nas ponad 20 zwierzchników różnych Kościołów. Ponadto do Tajbeh przybyło ponad 20 misji dyplomatycznych, aby wyrazić solidarność z naszymi ludźmi.

Jednak sama solidarność nie wystarczy. Dlatego regularnie spotykam się z przedstawicielami misji dyplomatycznych. Wierzymy w swego rodzaju „trójcę” misji Kościoła w Tajbeh. Pierwszym jej filarem jest tworzenie miejsc pracy. Drugim budownictwo mieszkaniowe. Trzecim zaś dyplomacja – walka o sprawiedliwość dla naszych ludzi i wywieranie presji na stronę izraelską.

Potrzebujemy waszego wsparcia, a konkretnie wsparcia narodu polskiego. Wiemy, iż Polacy mogą coś dla nas zrobić. Utrzymujemy doskonałe relacje z Przedstawicielstwem RP w Ramallah. Szef polskiej misji był tutaj niedawno, 4 grudnia. Wygłosił stanowcze przemówienie dotyczące sytuacji i stoi po naszej stronie. Co więcej, odwiedził nas również w czasie żniw.

Kontynuujemy wspólną pracę, aby nakłonić stronę izraelską do zaprzestania tych ataków – nie tylko dlatego, iż jesteśmy chrześcijanami, ale dlatego, iż jesteśmy Palestyńczykami. Mamy swoją godność i domagamy się jej respektowania. Potrzebujemy sprawiedliwego życia. To nie jest prośba o specjalne przywileje. To jest coś, co prawo międzynarodowe i społeczność światowa powinny gwarantować wszystkim ludziom na całym świecie.

Jaka jest odpowiedź strony izraelskiej? Czy biorą na siebie jakąkolwiek oficjalną odpowiedzialność, czy przyznają, iż wojsko nie zapewniło wam bezpieczeństwa, czy po prostu całkowicie ignorują sytuację?

– Jak można się domyślić, ignorują nasze apele.

Kim dokładnie są ludzie, którzy atakują Tajbeh?

– Są to osadnicy, którzy działają pod parasolem Smotricza i Ben-Gwira – dwóch ekstremistycznych ministrów w izraelskim rządzie. To fanatyczni, skrajni prawicowi osadnicy. Tajbeh jest otoczone przez cztery nielegalne osiedla, ale po raz pierwszy w historii mierzymy się z czymś takim. Ataki te nie wychodzą od wieloletnich mieszkańców osiedli, którzy żyją na naszej ziemi od lat. To nowe zjawisko.

Ci osadnicy reprezentują stan izraelskiej okupacji wojskowej na Zachodnim Brzegu, szczególnie w Strefie C. Chodzi o to, iż chcą zająć więcej ziemi na tym obszarze, aby zrealizować marzenie Smotricza i Ben-Gwira: „Królestwo Izraela”. Ta wizja rozciąga się od Jerozolimy Wschodniej i osiedla Ma’ale Adumim aż po Dżanin na północy, przez całą Dolinę Jordanu. Ponieważ grunty Tajbeh sięgają samej Doliny Jordanu, znajdujemy się bezpośrednio na ich drodze.

Ich celem jest zasianie strachu i terroru w sercach ludzi, aby zaczęli rozważać wyjazd, by ziemia opustoszała i osadnicy mogli ją przejąć. Chcą zagarnąć naszą własność i budować coraz więcej osiedli.

Skoro w Gazie ogłoszono zawieszenie broni, to czy istnieje jakikolwiek kanał komunikacji ze stroną izraelską? Obaj wiemy, iż choć rozejm dotyczy Gazy, na Zachodnim Brzegu sytuacja wcale nie jest spokojna. Ponad tysiąc Palestyńczyków zginęło z rąk Izraelczyków, osadników i armii; co piątą ofiarą było dziecko. Co więcej, od 30 do 40 tysięcy osób zostało przymusowo przesiedlonych w wyniku wojskowej operacji IDF.

– To wszystko prawda. Nasze życie w Ziemi Świętej dyktują punkty kontrolne i bariery wojskowe, które są nieustannie zamykane. Mierzymy się z tym każdego dnia. Nie mamy prawa do swobodnego przemieszczania się czy podróżowania, a choćby do zwykłego wyjazdu do Ramallah i z powrotem. Przed 7 października 2023 roku przejazd między Ramallah a Tajbeh zajmował 10 lub 12 minut. w tej chwili trwa to półtorej, dwie, a choćby trzy godziny.

Wszystko zależy od punktów kontrolnych i natężenia ruchu, ponieważ w tej chwili istnieje tylko jedna droga łącząca środkową i północną część Zachodniego Brzegu, a trasa ta wiedzie właśnie przez Tajbeh i okoliczne wioski. Jesteśmy atakowani nieustannie i na wszelkie sposoby: przez okupację wojskową oraz przez ekstremistycznych osadników, którzy rzucają kamieniami w palestyńskie samochody.

Niestety, jak powiedział kardynał Pizzaballa, zawieszenie broni jest kruche. Nie wpływa ono na decyzje podejmowane w terenie ani na życie poszczególnych osób w Gazie. Dosyć tego. Dosyć wojny. Powstrzymajcie całą tę przemoc i wróćcie na drogę budowania pokoju oraz sprawiedliwości. Ludzie muszą żyć w pokoju i z godnością.

Gdzie zatem Ojciec odnajduje nadzieję?

– jeżeli spojrzymy wstecz na lata 70. i 80. w Polsce, Kościół zawsze dawał ludziom nadzieję. Jestem tutaj, aby tę nadzieję szczepić, nieść euforia i dzielić się szczęściem. Jestem tu, by mówić o wolności – o wyzwoleniu i zbawieniu opisanym w Biblii. To jest nasza misja.

Kościół nie jest aktywny wyłącznie w czasach pokoju; towarzyszy ludziom zawsze, także podczas wojny. Gdy wybucha konflikt, Kościół trwa, jest obecny w każdym wymiarze i poprzez każdą misję – medyczną, edukacyjną, społeczną i duchową. Jest bliski wszystkim we wszystkim.

A tam, gdzie obecny jest Kościół, obecny jest sam Bóg. Bóg rodzi się na nowo. Wlewa nadzieję w nasze serca i prowadzi nas prosto ku życiu. Wciąż czekamy na nasz „trzeci dzień” – na pusty grób i nowe życie dla naszych ludzi.

Ojciec Bashar Fawadleh jest proboszczem w Tajbeh od 2021 roku.

Idź do oryginalnego materiału