Muzułmańscy ekstremiści odkryli lokalizację nabożeństwa i zabili około 24 chrześcijan

chrzescijanin.pl 9 godzin temu

Afgańska kobieta Hazara niosąca dziecko ulicą w Dasht-e-Barchi w Kabulu.
Pastor Irfan głosił kazanie podczas seminarium biblijnego w pakistańskiej Kwecie, gdy otrzymał dramatyczne wiadomości od członków podziemnego Kościoła w Afganistanie. Ekstremiści muzułmańscy odkryli miejsce spotkań chrześcijan w pobliżu Bamijanu i zabili około 24 konwertytów z prześladowanej społeczności Hazara. Większość ofiar zginęła od kul, jednemu z młodych mężczyzn poderżnięto gardło. Napastnicy spalili także dom, w którym odbywały się nabożeństwa.

Irfan od 2009 roku jeździł do Afganistanu, budując relacje i głosząc Ewangelię. Z pierwszych nawróconych powstała rozległa sieć podziemnych wspólnot. w tej chwili pastor opiekuje się 85 rodzinami, które uciekły do Pakistanu po przejęciu władzy przez talibów w 2021 roku. Ze względów bezpieczeństwa podawane jest jedynie jego imię.

Według Irfana wielu Afgańczyków interesuje się chrześcijaństwem, ponieważ odrzuca system religijny oparty na przymusie, strachu i przemocy. Po wycofaniu wojsk USA z Afganistanu talibowie i inne ugrupowania ekstremistyczne nasiliły represje wobec osób porzucających islam.

Duszpasterz wspiera wierzących zdalnie, przesyłając im nagrania kazań i pytania do rozmów przez sieci VPN. Rozmowy wideo są zbyt ryzykowne, natomiast wiadomości głosowe łatwo usunąć. Od początku 2025 roku Irfan nie może jednak przekroczyć granicy z powodu zaostrzenia walk między Afganistanem a Pakistanem.

16 kwietnia pastor dowiedział się o kolejnym ataku. W Heracie ekstremiści zabili 30 osób ze społeczności Hazara, w tym 10 chrześcijańskich konwertytów związanych z jego podziemną siecią. Ofiarom, mężczyznom po trzydziestce, poderżnięto gardła w ich domach. Irfan uważa, iż zostali rozpoznani jako chrześcijanie i zaatakowani z powodu wiary.

Hazara, stanowiący około 10–20 procent ludności Afganistanu, od dekad są prześladowaną mniejszością etniczną i religijną. Większość z nich to szyici w kraju zdominowanym przez sunnitów. Jak podkreśla Joel Veldkamp z Christian Solidarity International, w ostatnich latach przemoc wobec tej społeczności nasiliła się, a konwersja na chrześcijaństwo dodatkowo zwiększa ryzyko.

Chrześcijanie w Afganistanie często udają muzułmanów, by uniknąć represji. Mężczyźni chodzą do meczetów i zapuszczają brody, kobiety nie wychodzą bez pełnego zakrycia i męskiego opiekuna. Odstępstwo od islamu może oznaczać więzienie, tortury, a choćby śmierć.

Nie wiadomo, ilu chrześcijan pozostało w Afganistanie. Christian Solidarity International szacuje, iż w chwili wycofania wojsk USA w 2021 roku mogło ich być około 20 tysięcy. Po przejęciu władzy przez talibów wielu próbowało uciec, ale drogi ewakuacji z czasem stawały się coraz trudniejsze.

Organizacja Open Doors umieszcza Afganistan na 11. miejscu listy państw najniebezpieczniejszych dla chrześcijan. Z kolei amerykańska Komisja ds. Międzynarodowej Wolności Religijnej rekomendowała uznanie Afganistanu za „kraj szczególnej troski”, choć brak uznania talibów za legalny rząd komplikuje formalną procedurę.

Irfan wspiera afgańskich wierzących, przypominając im o prześladowanym, ale wiernym Kościele w Smyrnie z Apokalipsy oraz o życiu proroka Daniela. Obrońcy praw człowieka apelują o modlitwę, pomoc humanitarną i tworzenie bezpiecznych ścieżek azylowych dla prześladowanych chrześcijan.

Źródło opr. Christianity Today

Idź do oryginalnego materiału