Miesiąc Październik poświęcony ku czci Serafickiego Patriarchy Św. Franciszka z Asyżu – Dzień 27

salveregina.pl 1 godzina temu
Zdjęcie: Miesiąc Październik Św. Franciszek z Asyżu


O nabożeństwie miesięcznym.

Źródło: Zbior wybornego y gruntownego nabozenstwa na codzienne, tygodniowe, miesięczne, w dni swięte i roczne 1819

Nauka.

Chociaż nie zdaje się być osobliwszym i różnym od codziennego, tygodniowego, i rocznego, jakoż nie znajduje się w innych do Nabożeństwa książkach, przestrzec jednak potrzeba Wiernych Chrystusowych. Najpierw, iż niektórzy z nich zostają w rozmaitych Bractwach, którym oprócz innych w roku dni, na jedną w każdym miejscu Niedzielę nadane są Odpusty to zawsze pod obowiązkiem jakiego nabożeństwa.

Czytaj więcej

Po wtóre: Wszyscy, którzykolwiek nabożnie co dzień trzy razy odmawiają Anioł Pański, i którzy codziennie przez pół lub ćwierć godziny odprawiają medytację, to jest modlitwę wewnętrzną, tak ci jako i pierwsi wiernie się każdego dnia w tych pobożnych uczynkach zachowując przez cały miesiąc, w każdym całego roku dostąpić mogą zupełnego Odpustu w te dni Miesięczne, które sami sobie obiorą, a w nie spowiadać się i komunikować, i modlić się będą. Przysposobienia do Spowiedzi opisane są niżej w Nabożeństwie do Świętych Sakramentów, w Nabożeństwie także tyczącym się Odpustów, wyrażone są względem nich uwiadomienia i modlitwy.

Co się zaś tyczy Medytacji, czyli modlitwy wewnętrznej, ta choćby tak wielkimi, (jako się wyżej nadmieniło) Odpustami zalecona nie była, sama jednakże przez się od modlitwy ustnej daleko jest zacniejsza i pożyteczniejsza; gdyż kiedy się modlimy ustnie mówimy tylko do Pana Boga; ale gdy się modlimy wewnętrznie, tj. gdy rozmyślamy co nabożnego, wtenczas Sam Pan Bóg mówi do nas, ponieważ więc tyle jest na świecie ludzi chcących choćby pobożniejsze prowadzić życie, którzy wiele różnych i długich modlitw ustnych codziennie odmawiają, a o modlitwie wewnętrznej albo nie wiedzą, albo nie dbają, albo co rozmyślać nie mają, przetoż kładzie się tu dla wszystkich wielce gruntowne i wyborne Uwagi na każdy dzień Miesiąca. Które przeczytawszy codziennie po jednej rozważając, trzeba je znowu na drugi, i na każdy poczynający się Miesiąc z początku zaczynać. Przez całe życie odprawiając je, znajdzie się zawsze w nich co nowego do używania i ku zbudowaniu.

Uwaga o odpustach.

Źródło: Głos duszy 1881;

Odpusty. Podręcznik dla duchowieństwa i wiernych opr. X. Augustyn Arndt 1890r.

Benedykt XIV, sławny i uczony Papież, polecał Brewem d. 16 grudnia 1746r., bardzo gorąco rozmyślanie, i bardzo słusznie, mało bowiem jest ćwiczeń pobożnych, z których by Chrześcijanie mogli czerpać skuteczniejsze środki do zapewnienia sobie wytrwania i postępu w cnotach. „Dajcie mi kogoś, który co dzień choć kwadrans poświęca rozmyślaniu powiedziała Św. Teresa, a ja mu obiecuję Niebo“.

Odpusty:

1) Zupełny raz na miesiąc w dzień dowolnie obrany, jeżeli kto przez miesiąc co dzień rozmyśla przez pół godziny lub przynajmniej przez kwadrans. Warunki: Spowiedź, Komunia Święta i modlitwa pobożna na zwyczajne intencje.

2) 7 lat i 7 kwadr. za każdy raz, gdy kto w kościele lub gdzie indziej, publicznie lub prywatnie, naucza innych o sposobie rozmyślania, albo gdy kto tej nauki słucha. Warunek: Spowiedź, Komunia Święta za każdym razem.

3) Odpust zupełny raz na miesiąc w dniu dowolnie obranym, gdy kto pilnie naucza, albo się dał pouczyć. Warunki: Spowiedź, ilekroć z sercem skruszonym przyjmą Komunię Świętą i modlitwa na zwyczajne intencje. (Benedykt XIV. Brew. dn. 16 grudnia 1746r.)

Wszystkie te odpusty można ofiarować za dusze wiernych zmarłych.

WEZWANIE DO DUCHA ŚWIĘTEGO.

V. Racz przyjść Duchu Święty i napełnić serca wiernych Twoich.

R. A ogień Miłości Twojej racz w nich zapalić.

V. Ześlij Ducha Twego, a będą stworzone.

R. A cała ziemia będzie odnowiona.

V. Módlmy się: Boże! Światłem Ducha Świętego serca wiernych nauczający, daj nam w Tymże Duchu poznawać co jest dobrem, i zawsze obfitować w pociechy Jego. Przez Pana naszego Jezusa Chrystusa, Który z Tobą i z Duchem Świętym żyje i króluje, Bóg w Trójcy Świętej Jedyny na wieki wieków.

R. Amen.

DZIEŃ 27

Modlitwa przygotowawcza.

Oświeć, Panie, promieniem Twej Wiecznej Mądrości nasz umysł przyćmiony i zapal w ubogim i zimnym sercu naszym iskierkę najgorętszej Miłości Twojej, abyśmy zastanawiając się nad cnotami i wielkimi zasługami Serafickiego naszego Ojca Św. Franciszka, wszelkimi siłami starali się, jako dobre dzieci, naśladować go tu na ziemi, tak jak on naśladował Jednorodzonego Syna Twojego, a tak byśmy się stali kiedyś jego towarzyszami w Niebie.

ROZMYŚLANIE. O żarliwym nabożeństwie Św. Franciszka do Męki Pana Jezusa.

I.

Pewien pobożny pisarz rozmyślając o niezmiernych dobrodziejstwach Odkupienia, jakie nam wysłużył Syn Boży przez Mękę i Śmierć Swoją, woła w uniesieniu: »Gdybyś Chrześcijaninie, zastanawiając się nad Dziełem stworzenia twej duszy, nie mógł jeszcze stąd jej kosztowności zrozumieć, zapytaj Boga co dla niej uczynił odkupując ją!« Przenieśmy się przeto i my, bracia, myślą na chwilę na górę Kalwaryi: Czy widzicie tego Boga-Człowieka, wiszącego na haniebnym krzyżu wśród złoczyńców, otoczonego od łotrów i zbójców, którzy naigrawają się z Niego i świętokradzko znieważają? Widzicie, jak On cały zraniony, starty i jak Krew z Niego ciecze? Zapytajmy Go poufnie: Jezu Dobry, za kogoż to tyle Krwi wylewasz, za kogo tak cierpisz? A zaraz nam odpowie pełen Miłości i Boleści: za was, Moje dzieci kochane, by odkupić waszą duszę, by ją wyrwać z rąk szatana, który ją uczynił swoją niewolnicą z powodu grzechów waszych; by ją obmyć z tylu brudów, jakiemiście ją tak haniebnie splamili — i w ten sposób uczynić ją znowu piękną i czystą, taką jaką wyszła z Rąk Moich. Dalej widzimy, iż z powodu tylu poniesionych męczarni, tyle Krwi upłynionej, Pan Jezus już jest prawie bliski śmierci. Zapytajmy go znowu: Jezu Dobry, za kogóż to chcesz umrzeć, Ty, Który jesteś Nieśmiertelny? Ty, Który nie tylko jesteś zupełnie wolny od wszelkiej winy, ale nadto jesteś samą niewinnością i świętością? To za was, odpowie nam znowu umierający Zbawiciel — tak, z niewymownej Miłości jaką mam dla dusz waszych, przyjąłem dobrowolnie na Siebie wszystkie grzechy wasze, a teraz tą najboleśniejszą Męką i Śmiercią spłacam za was dług Mojemu Ojcu Przedwiecznemu — za was taką surową ponoszę karę! Tak nam odpowiada, kochani bracia, nasz Boski Zbawiciel! o ile przeto Pan Jezus dla zbawienia naszej duszy przelał wszystką Krew Swoją Boską i umarł najstraszniejszą Śmiercią na krzyżu; o ile Jego Ojciec Przedwieczny nie tylko zgodził się na to, ale choćby chciał tego, abyśmy jeno zbawieni byli, o jakąż nam Miłość przez to okazał? O taką i tak wielką, iż Świętemu naszemu Bonawenturze wydaje się, iż Bóg z Miłości ku nam Sam Siebie znienawidził! Oto jak wzniosłą i głęboką jest Tajemnica Krzyża, podczas gdy tym, którzy jej dobrze nie rozumieją, wydaje się zgorszeniem i głupstwem! Oto dlaczego Św. Paweł Apostoł, który tę Tajemnicę pojął, ile ją umysł ludzki pojąć zdoła, nic innego nie miał na ustach, jak tylko Jezusa Chrystusa i Tego Ukrzyżowanego. Oto dlaczego Wszyscy Święci najchętniej i najczęściej o tej Tajemnicy rozmyślali i rozprawiali.

II.

Tak, bez wątpienia, Święci Wszyscy kochali bardzo Pana Jezusa Ukrzyżowanego; ale Św. Franciszek ukochał Go tak wielką miłością, iż mu na tym świecie nikt w tym nie dorównał, przynajmniej o ile mamy o tym sądzić z nadzwyczajnych i niesłychanych Łask, jakie od Zbawiciela otrzymał. Stąd bierze swój początek wysoka doskonałość, do której doszedł nasz Święty Patryarcha; stąd jego gorące pragnienie naśladowania Boskiego Mistrza, ile można najlepiej. Chrystus był dla jego serca najsilniejszą ponętą, źródłem wszystkich Łask otrzymanych, Wzorem wszystkiego, co czynił. Od owego czasu, kiedy to Chrystus z Krzyża do niego przemówił, gdy się modlił w kościółku Św. Damiana, tak mu utkwiła w umyśle i wyryła się na sercu pamięć Jego Męki, iż ile razy ją sobie przypomniał (a rozmyślał o niej ustawicznie), nie mógł się od łkania i łez powstrzymać. Kiedy zaś pewien jego przyjaciel widząc go płaczącego, zganił tę, jak sądził, zniewieściałość, odpowiedział mu: »O tak, płaczę, opłakuję Mękę Pana mojego Jezusa Chrystusa i nie powinienem się wstydzić jej opłakiwania w obliczu świata całego«. Innym znowu razem mówił: »Nic tak bardzo nie zajmuje mojego umysłu, jak rozważanie Męki Pana mojego, tak dalece, iż gdybym żył do końca świata, nie potrzebowałbym wcale innego zajęcia«. Pragnął, by ogień Miłości Bożej przemienił go w Jezusa Chrystusa, a w nagrodę za to jego gorące pragnienie otrzymał tę szczególną Łaskę, iż czuł zawsze obecnego przy sobie Zbawiciela Pana, tak jakby na Niego własnymi patrzał oczyma. A w jego rozmowach, listach, modlitwach ustawicznie spostrzega się te uczucia, jakie miał dla swego Ukochanego i to gorące pragnienie, by Go wszyscy znali, kochali i naśladowali. »Miejcie zawsze przed oczyma, bracia najmilsi, mawiał do swoich zakonników, drogę pokory, ubóstwa i Krzyża Świętego, przez który odkupił nas Pan nasz, Jezus Chrystus; to mając na uwadze, iż o ile Nieskończony Jego Majestat musiał cierpieć i tak dopiero wejść do Chwały Swojej, toć tym bardziej my wielcy grzesznicy musimy postępować drogą krzyża i cierpień. Tak jest rzeczywiście, mówił dalej, o ile każdy Chrześcijanin jest obowiązany nosić swój krzyż na barkach swoich, o ileż więcej obowiązani jesteśmy do tego my, którzy szczególnie ślubujemy walczyć pod chorągwią krzyża, jaki z Woli Chrystusa Pana nie tylko my sami nosić mamy, ale nadto słowem i przykładem drugim zalecać to dźwiganie, abyśmy tak razem z nimi postępowali za naszym Wodzem Jezusem Chrystusem?« Stąd to pochodzi, iż zwłaszcza w dwóch cudownych pieśniach, które ułożył po otrzymaniu, świętych stygmatów, maluje nam żywo tę miłość gorącą, która w nim owe cudowne blizny wypaliła. A kiedy już był bliskim śmierci, również cały zajęty był tylko rozmyślaniem o Męce Pana Jezusa; to też prosił, by mu przeczytano ów ustęp z Ewangelii Św. Jana, w którym właśnie o niej jest mowa. O zaiste, nasz Święty Patryarcha mógł słusznie powtórzyć za Św. Pawłem Apostołem te słowa: »Z Chrystusem jestem przybity do krzyża. A żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus. A co teraz żyję w ciele, w wierze żyję Syna Bożego, który mnie umiłował i wydał Samego Siebie za mnie« (Gal. II, 19-20).

III.

Oto, bracia moi, doskonały wzór do naśladowania w miłości, jaką winniśmy Jezusowi Ukrzyżowanemu! To prawda, iż go nie dościgniemy, bośmy słabi i zimni; ale mimo to musimy iść tą samą drogą, o ile chcemy dojść do tej samej mety. Tak jest, o ile rzeczywiście chcemy, by świat i namiętności straciły swój wpływ na serce nasze; o ile chcemy, by nędze i cierpienia doczesnego życia stały się mniej przykrymi i bolesnymi; o ile chcemy zrozumieć naukę krzyża, która jedynie może nam zbawienie zapewnić; o ile chcemy odwdzięczyć się Panu Bogu za tyle Łask otrzymanych — powinniśmy jak najczęściej o Jezusie Ukrzyżowanym rozmyślać, do Niego się modlić i wszystko na większą Chwałę Jego czynić. Kiedy Św. Paweł Apostoł pisał do Koryntian te słowa: »Albowiem nie rozumiałem, żebym miał co umieć między wami, jedno Jezusa Chrystusa i tego ukrzyżowanego« (I. Kor. II, 2), to podług pewnego wielkiego pisarza naszych czasów, dał nam przez to do zrozumienia, iż pragnął najgoręcej poznać Pana Jezusa, tak jak Sam Chrystus pragnie, by Go poznano, tj. w stopniu tak doskonałym i wysokim, do jakiego tylko umysł ludzki i wyobraźnia wznieść się potrafią. Innymi słowy Św. Paweł Apostoł chciał poznać Pana Jezusa w Dziele Jego Niepojętej i Nieskończonej Miłości, a takim właśnie Dziełem jest Jego Męka i Śmierć dla naszego zbawienia. W tej wielkiej księdze Ukrzyżowanego czytamy, jak piękny był nasz początek, a zarazem jak straszny upadek, źródło wszystkich nieszczęść, jakie nas teraz spotykają; z tej księgi uczymy się jak mamy postępować, aby zbawienie wieczne osiągnąć. Z tej księgi nauczeni Apostołowie nawrócili świat cały, męczennicy chętnie wylewali krew i dawali gardło swoje za wiarę, dziewice zachowały czystość dozgonną, wyznawcy prowadzili na tym świecie życie prawdziwie anielskie, a kapłani dobrowolnie i bezinteresownie nauczali wszystkie narody. Słowem z tej wielkiej księgi wszystkiego się można nauczyć, byleśmy ją tylko czytali przy świetle żywej wiary a przejęci Duchem Jezusa Chrystusa. Kiedy Św. Tomasz, Doktor Anielski zapytał raz Serafickiego Doktora Św. Bonawenturę: z jakiego źródła czerpał tak wszechstronną naukę, wskazał na wizerunek Jezusa Chrystusa, jako na najgłówniejszą swą księgę.

PRZYKŁAD.

Już wiele nadzwyczajnych Łask wyświadczył Pan Bóg Św. Franciszkowi, aż wreszcie spodobało Mu się spełnić na najwierniejszym słudze Swoim cud do owych czasów niesłychany, aby go jak najpodobniejszym do Swego Syna uczynić i takim całemu światu objawić. Zbliżała się już chwila, w której nasz Święty Patryarcha miał otrzymać od Pana Boga przywilej, jakiego nikt w wiekach przeszłych nie dostąpił, a który miał być jakby pieczęcią Bożą położoną na wszystkim, co dotąd dla tego wysłannika Pańskiego uczyniła Opatrzność Boża. Swoim sposobem życia był on żywą Ewangelią, a przeto jakby dla stwierdzenia jej autentyczności, chciał Pan Bóg przyłożyć na nim znamiona Męki Syna Swojego, jako adekwatną Zbawcy świata pieczęć. Św. Franciszek w ciągu swojego życia wiele razy udawał się na górę Alwerni dla ściślejszego obcowania z Panem Bogiem. To też i w roku 1224 udał się tam, aby na tej górze odbyć post na cześć Św. Michała Archanioła, który zaczynał od Wniebowzięcia Matki Boskiej, a kończył 28 września. Pewnego dnia po długiej a gorącej modlitwie Duch Boży podał mu natchnienie, iż przez otworzenie księgi Ewangelii dowie się od Pana Jezusa, przez co jeszcze może się Mu przypodobać. Polecił tedy bratu Leonowi, jedynemu wówczas swemu towarzyszowi, by wziął księgę Ewangelii leżącą na Ołtarzu i otworzył ją po trzykroć na cześć Przenajświętszej Trójcy. Uczynił to Leon, a za każdą razą trafił na opis Męki Pańskiej; z czego Św. Franciszek zrozumiał, iż zanim ten świat opuści, musi się jeszcze podobniejszym stać do Pana Jezusa w szczegółach Jego Cierpień. A jakkolwiek wskutek ostrych pokut, jakie sobie dotąd zadawał, nadzwyczaj już był upadł na siłach i zdrowiu, nie przeraziło go jednak to zapowiedzenie nowych cierpień, które go czekały. Owszem obudziła się w sercu jego z wielką dla niego pociechą nadzieja poniesienia męczeństwa, które sądził, iż mu teraz zapowiada ono napotykanie szczegółów Męki Pańskiej w trzykrotnym otworzeniu Ewangelii. I istotnie czekało go męczeństwo, czekało go szczególne uczestniczenie w Cierpieniach Pana Jezusa poniesionych na krzyżu: czekały go cudowne blizny, które go miały najpodobniejszym Synowi Bożemu uczynić.

Było to w dzień Podwyższenia Św. Krzyża, kiedy Św. Franciszek modląc się na górze Alwerni i rozmyślając o Męce Zbawiciela, nagle ujrzał zstępującego z wysokości Nieba Serafina, mającego sześć skrzydeł błyszczących i ognistych. Szybkim lotem spuścił się ku niemu, a wtedy mąż Boży ujrzał między jego skrzydłami postać Ukrzyżowanego Człowieka, mającego Ręce i Nogi wyciągnięte i do Krzyża przybite. Dwa skrzydła wznosiły się nad Głową Jego, dwa inne służyły do lotu, a dwa ostatnie pokrywały całą jego postać. Widząc to zdumiał się mąż Święty niezmiernie, a uczucie smutku, zmieszanego z wielką pociechą, serce jego zalało. Cieszył się wprawdzie obecnością Jezusa Chrystusa, ukazującego mu się w postaci Serafina i najłaskawiej na niego spoglądającego, ale bolesny obraz Jego ukrzyżowania duszę Świętego Patryarchy jakby mieczem przeszywał. Poznał też sługa Chrystusowy, iż nie przez męczeństwo ciała, ale przez rozpalenie miłością duszy ma być przemienionym całkowicie na podobieństwo Ukrzyżowanego Jezusa Chrystusa. Widzenie znikło, zostawując w sercu jego niewypowiedzianą żarliwość i płomień Boskiej Miłości, ale i na ciele nie mniej cudowne wyciskając ślady. Niezwłocznie bowiem ręce i nogi jego okazały się w samym środku gwoździami przeszyte, prawy zaś bok Świętego był jakby włócznią przebity i znajdowała się w nim zaczerwieniona rana, często Świętą Krew wydająca, której ślady na habicie i spodnim odzieniu pozostawały (*). ale nadzwyczajna Łaska, jakiej dostąpił Franciszek przez otrzymanie cudownych blizn, wprawiła go w pewne zakłopotanie. Głęboko pokorny, z jednej strony chciał ją ukryć przed ludźmi, z drugiej zaś uważał, iż rany te były tak widoczne, iż przed braćmi bliższe z nim mającymi stosunki nie sposób było ich zataić. Wahając się więc, co mu wypada czynić, przywołał kilku braci i oświadczywszy im w głównych zarysach swą wątpliwość: czy lepiej jest szczególne Łaski Boże ukrywać, czy lepiej je wyjawić, prosił o wydanie opinii. Obecny temu brat Illuminat odpowiedział mu na to: »Ojcze mój, nie tylko dla ciebie, ale i dla innych objawił ci Bóg Swe Tajemnice; powinieneś więc, coś otrzymał, wyjawić dla pożytku drugich». Przekonany tymi słowy, Święty z wielką trwogą opowiedział braciom co zaszło, jak objawił się jemu Pan Jezus w postaci Serafina i obdarzył cudownymi bliznami; ale dodał, iż Jezus Chrystus powiedział mu takie niektóre rzeczy, których wymienić nie może, póki żyje. Po ukończeniu postu do Św. Michała Archanioła, Św. Franciszek powrócił do klasztoru Najświętszej Maryi Panny Anielskiej, a Bóg przedziwne wyrażenie blizn na jego ciele potwierdzał rozlicznymi cudami, które Kościół Święty swoim nieomylnym świadectwem za prawdziwe uznał.

Maksyma Św. O. Franciszka.

»Pragnienie naśladowania Męki Zbawiciela naszego jest darem szczególnym, którego Duch Święty udziela tej duszy, co prawdziwie kocha Boga i wiernie Mu służy«.

MODLITWA.

Jezu Dobry i Miłosierny! Oto my padając na kolana przed Krzyżem, na którym umarłeś z Miłości ku nam, prosimy Cię o przebaczenie tylu grzechów naszych i niewdzięczności, popełnionej przez to, żeśmy tak źle używali Łask i Dobrodziejstw nam udzielonych. A przez zasługi i modlitwy naszego Serafickiego Ojca, w którego ciele chciałeś odnowić Najświętsze Rany Twojej Męki Bolesnej, a uczyniłeś to, by w sercach naszych nieczułych i zimnych zapalić ogień Świętej Miłości Twojej, dopomóż nam, abyśmy cierpliwie nosili zawsze krzyż cierpień, upokorzeń i nieszczęść doczesnego życia naszego, a równocześnie czynili godne owoce pokuty. A tak nosząc krzyż tu na ziemi i cierpiąc razem z Tobą, królowali też kiedyś z Tobą w Niebie na wieki. Amen.

5 Ojcze nasz, Zdrowaś Marya i Chwała Ojcu

na uczczenie Świętych Blizn naszego Serafickiego Ojca.

V. Módl się za nami Św. Ojcze Franciszku.

R. Abyśmy się stali godnymi Obietnic Pana Chrystusowych.

V. Módlmy się: Boże, Który Kościół Twój przez zasługi Błogosławionego Ojca naszego Franciszka coraz liczniejszym potomstwem rozmnażasz, daj nam, abyśmy go naśladując, ziemskimi rzeczami gardzili, a Niebieskich Darów uczestnictwem zawsze się cieszyli. Przez Chrystusa Pana naszego.

R. Amen.

(*) S. Bonav. Leg. ma. C. 13.

Miesiąc poświęcony Serafickiemu Patryarsze Św. Franciszkowi z Asyżu, Dziełko O. Kandyda Mariotti, 1900.

Idź do oryginalnego materiału