
Tatry uczą pokory. Historia jednego spontanicznego spaceru
Laudate Dominum in operibus eius.
![]() |
| fot. Michał Mikłaszewski |
Pierwsze spotkanie


![]() |
| fot. Michał Mikłaszewski |


.png)


Wracając doliną, długo myślałem o wydarzeniach minionej godziny.
Przez lata miałem szczęście obserwować kozice, świstaki, jelenie i wielu innych mieszkańców Tatr. Zaledwie kilka dni wcześniej, w Dolinie Pańszczycy, spotkałem liczne stado kozic, w tym kilka matek z młodymi. Było to również niezwykłe doświadczenie.
Spotkanie z niedźwiedzią rodziną było jednak spełnieniem jednego z moich górskich marzeń. Wygląda więc na to, iż na mojej liście pozostał już tylko jeden mieszkaniec tatrzańskich lasów – ryś. Z tym jednak nie będę się spieszył. Tatry przez lata nauczyły mnie jednego. Najpiękniejszych chwil nie da się zaplanować.
Nie zdobyliśmy tego dnia żadnego szczytu. Poranny deszcz pokrzyżował nasze plany i sprawił, iż zrezygnowaliśmy z ambitniejszej wycieczki. Wróciliśmy jednak bogatsi o doświadczenie, którego nie sposób było przewidzieć. Być może właśnie dlatego Tatry od lat uczą mnie nie tylko wytrwałości, ale przede wszystkim pokory. Laudate Dominum in operibus eius.