Oczywiste jest, iż jedni będą się bawić tym, iż o tym piszę, a inni będą z tego kpić. Jednak dla jednych i drugich jest to nic innego jak pożywka dla drobnoustrojów ich chorej duszy. Tak, to prawda! Sprawa jest naprawdę wstrząsająca.
Pokutnik Jan Eremita był w Krakowie. Zwiedzał Muzeum Jana Matejki. I właśnie tam, w sklepiku muzealnym, zobaczył coś, co nim wstrząsnęło, choć dla innych było najwyraźniej zupełnie obojętne.
Oto jeden z przedmiotów przeznaczonych do sprzedaży detalicznej przedstawiał wizerunek Matki Boskiej z Dzieciątkiem. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż ów wizerunek umieszczono... na skarpetkach.
Tak, dobrze przeczytaliście. W sklepiku muzealnym, pośród albumów, książek i widokówek, sprzedaje się skarpety z wizerunkiem Matki Boskiej z Dzieciątkiem!
Dla porządku przypomnijmy definicję ze Słownika Języka Polskiego: „skarpeta” to okrycie stopy sięgające powyżej kostki lub do połowy łydki.
Czy naprawdę trzeba tłumaczyć, do czego służą skarpety i w jakich warunkach są używane?
Z życiowego doświadczenia wiemy przecież, iż skarpety są narażone na gromadzenie potu, bakterii i grzybów.
Taki przedmiot, ze swej natury przeznaczony do kontaktu ze stopami, trudno uznać za godne miejsce dla wizerunku otaczanego czcią przez wierzących — wizerunku Matki Najświętszej i Zbawiciela.
Dla jednych będzie to drobiazg. Dla innych — rzecz oburzająca i niewyobrażalna. Problem polega jednak na tym, iż nie jest to, jak się wydaje, przypadek odosobniony.
W polskim muzealnictwie, w kraju, który wciąż określa się mianem katolickiego, można spotkać podobne przykłady. Na Zamku Królewskim w Warszawie sprzedawane są — a przynajmniej kiedyś były, bo sam je widziałem — skarpety z wizerunkiem Pana Jezusa.
Skarpety jako produkt w sprzedaży detalicznej w sklepie muzealnym na Zamku Królewskim w Wraszawie
`Salvator Mundi`, Leonardo da Vinci, ok. 1510-1515, zbiory prywatne (ilustracja z domeny publicznej)Nie wierzycie? Spójrzcie na fotografię. Niech ona będzie dowodem.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie zasadnicze: o co adekwatnie w tym wszystkim chodzi?
Czy jest to tylko przypadek? Czy zwykła bezmyślność? Czy może przejaw coraz głębszego upadku kultury duchowej i szacunku dla tego, co przez wieki stanowiło fundament naszej cywilizacji?
A może jest to coś więcej — znak czasów?
Skarpety jako produkt w sprzedaży detalicznej w Muzeum Jana Matejki w KrakowieŻyjemy przecież w epoce gwałtownej rewolucji kulturowej, która coraz częściej podważa tradycyjne wartości. Rodzina, własność, tradycja, religia i zakorzenienie kulturowe są przedstawiane jako przeżytki, które należy usunąć, zrelatywizować albo sprowadzić do roli folkloru.
Zlikwidowanie rodziny, grabież własności, degradacja tradycji, a także odrzucenie wartości religijnych — wszystko to, w moim przekonaniu, wpisuje się w szerszy proces określany mianem lewacko-liberalnej rewolucji kulturowej.
`Madonna Litta`, przypisywane Leonardowi da Vinci, ok. 1488-1490, zbiory Ermitażu w Petresburgu (ilustracja z domeny publicznej)Jej celem ma być stworzenie nowego człowieka: człowieka oderwanego od korzeni, pozbawionego trwałych zasad i wartości, podatnego na manipulację i łatwego do podporządkowania. Człowieka sprowadzonego niemal do poziomu zwierzęcia — do „bydła”, którym, jak wiadomo, najłatwiej się rządzi.
Bo tylko człowiek sprowadzony do roli bezwolnego konsumenta i „surowca” może stanowić podstawę nieograniczonego bogactwa oraz potęgi wielkiego kapitału.
I oto, być może, dotykamy istoty problemu.
To nie są przecież tylko skarpety.
Skarpety są jedynie symbolem. Symbolem świata, w którym wszystko można zamienić w towar, a to, co dla jednych jest święte, dla innych staje się jedynie kolejnym elementem produktu przeznaczonego do sprzedaży.
Witajcie więc w świecie, w którym kłamstwo staje się prawdą, brzydota — pięknem, profanacja — „sztuką”, a upadek humanizmu i kultury przedstawiany jest jako triumf ludzkości.
Tylko czy naprawdę jest to triumf?
Czy może raczej początek końca świata, który znamy?
Postscriptum
O co tu chodzi? Czy to przypadek, czy głupota, a może to objaw upadku kultury duchowej lub znak, iż żyjemy w czasach rewolucji kulturowej mającej na celu degradację tradycyjnych wartości? Zlikwidowanie rodziny, zabranie i grabież własności oraz degradacja tradycji, w tym wartości religijnych, jest programowym działaniem tzw. lewacko-liberalnej rewolucji, mającej na celu stworzenie nowego człowieka: głupiego i pozbawionego zasad oraz wartości, czyli sprowadzonego do stanu zwierzęcia (bydła), bo bydłem najlepiej się rządzi, a tylko człowiek jako surowiec tworzy bazę dla bogactwa i fortuny wielkiego kapitału — oto tajemnica naszej rzeczywistości.
Witajcie w świecie, w którym kłamstwo jest prawdą, brzydota pięknem, a upadek humanizmu i kultury staje się triumfem ludzkości!





![Czy Coca-Cola dyskryminuje imię Jezusa? [+WIDEO]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/08/james-yarema-wQFmDhrvVSs-unsplash.jpg)










