Bp Athanasius Schneider nie pozostawia suchej nitki na raporcie liturgicznym prefekta Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów – kard. Arthura Roche’a. Biskup pomocniczy Astany zaznacza, iż dokument ten jest wyrazem władzy starszych, próbującej uciszyć głos młodego pokolenia manipulacjami, a ostatecznie – pozycją władzy. W jego opinii, zamiast bezstronnej i wnikliwej analizy, kard. Roche przedstawił podejście ideologiczne, naznaczone „sztywnym klerykalizmem”.
Liturgia w rycie tradycyjnym była tematem rozmowy Diane Montagny z bp. Athanasiusem Schneiderem. Wywiad szczególnie skupił się na niedawnym raporcie prefekta Dykasterii ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów udostępniony kardynałom zgromadzonym na styczniowym konsystorzu, choć formalnie dokument nie był omawiany podczas spotkania. Bp Schneider przedstawił szereg wątpliwości dotyczących raportu. Jak zauważył, kard. Roche nie przedstawił rzetelnej analizy, a raczej był już uprzedzony co do tradycyjnej liturgii.
– Wydaje się on być kierowany określoną agendą, której celem jest deprecjonowanie tej formy liturgicznej, a ostatecznie wyeliminowanie jej z życia kościelnego. Kardynał zdaje się być zdecydowany odmówić tradycyjnemu rytowi jakiegokolwiek uprawnionego miejsca w dzisiejszym Kościele. Wyraźnie brakuje tu zaangażowania w obiektywność i bezstronność – zauważył biskup pomocniczy Astany.
Hierarcha powiedział jasno: – Dokument posługuje się manipulacyjnym rozumowaniem, a choćby zniekształca dowody historyczne. Nie realizuje klasycznej zasady „sine ira et studio”, czyli podejścia „bez gniewu i bez stronniczej gorliwości” – podkreślił biskup.
Rozmówca nie zgodził się ze stwierdzeniem kard. Roche’a jakoby historia liturgii była historią jej nieustannego „reformowania w procesie organicznego rozwoju”. Przypomniał raczej, iż w historii liturgii istniał postęp, ale nie było zerwania. Od czasów papieża Grzegorza VII w XI wieku, a więc przez blisko tysiąc lat, ryt Kościoła rzymskiego nie przeszedł żadnych znaczących reform.
Dopiero reforma liturgiczna roku 1970 była obiektywnie postrzegana jako zerwanie z tysiącletnią tradycją rytu rzymskiego. Krytycznie wobec reformy wypowiadał się choćby jeden z członków komisji abp. Bugniniego – liturgista archimandryta Bonifacy Luykx – mówiąc, iż u podstaw pracy komisji leżały błędne podstawy teologiczne, takie jak przekonanie o wyższości kultury zachodniej wobec innych kultur, potrzeba nieustannej zmiany i prymat horyzontalizmu.
Kolejnym błędem popełnionym przez prefekta watykańskiej kongregacji była mylna interpretacja bulli „Quo primum” św. Piusa V. Kardynał przekonywał bowiem, iż w jej świetle powinien istnieć tylko jeden ryt Mszy świętej. Takie założenie nie pada jednak wcale we wspomnianym dokumencie; co więcej, św. Pius V zezwolił na dalsze używanie rytów starszych niż 200 lat.
– Kardynał Roche dokonuje selektywnego odwołania do „Quo primum”, przez co zniekształca jego znaczenie i wykorzystuje dokument św. Piusa V na poparcie interpretacji antytradycyjnej. „Quo primum” wyraźnie zezwala na dalsze prawne używanie wszystkich wariantów rytu rzymskiego, które były w nieprzerwanym użyciu przez co najmniej dwieście lat. Jedność nie oznacza jednolitości, co potwierdza historia Kościoła – wyjaśnił bp Schneider. Hierarcha przypomniał jednocześnie – powołując się na liturgistę, Dom Alcuina Reida – iż w obrębie liturgii rzymskiej zawsze istniało wiele różnorodnych rytów, jak choćby ryt dominikański czy ambrozjański.
Kardynał Roche wykazał się również brakiem rzetelności, pisząc iż „reforma liturgii, której pragnął Sobór Watykański II, jest (…) w pełnej harmonii z prawdziwym znaczeniem Tradycji”. W rzeczywistości jednak – jak przypomniał bp Schneider – choć Ojcowie Soboru pragnęli reformy liturgii, to chcieli jednak, by odbyło się to w ciągłości z tradycją Kościoła. Dali temu wyraźny wydźwięk w słowach Konstytucji o Liturgii: „Nie należy wprowadzać nowości, jeżeli nie wymagają tego prawdziwe i niewątpliwe dobro Kościoła; należy zaś czuwać, aby nowe formy niejako organicznie wyrastały z form już istniejących” (Sacrosanctum Concilium, nr 23).
Rzeczywistym wyrazem zamierzeń Soboru była zatem reforma liturgiczna z 1965 r. Usuwała ona Psalm 42 na początku Mszy św. i Ostatnią Ewangelię, a także wprowadzała języki narodowe, jednak poza Kanonem, który przez cały czas miał być odmawiany po cichu przez kapłana. Msza św. w tym rycie została odprawiona na zakończenie Soboru i przyjęta z entuzjazmem; celebrował ją choćby abp Marcel Lefebvre przez 10 kolejnych lat.
Ryt, który w tej chwili w kościele jest „zwyczajnym”, czyli ten z 1970 r., różni się od wspomnianego radykalnie. Co więcej, kiedy na Synodzie w 1967 r. ks. Bugnini przedstawił tekst i celebrację Novus Ordo, niemal wszyscy Ojcowie Synodu odrzucili proponowaną zmianę. Oznacza to, iż postępowi liturgiści powołujący się na rzekomego „ducha Soboru” sami nie odprawiają Mszy św. zgodnej z soborowymi zamierzeniami. Bp Schneider przywołał w tym kontekście słowa kard. Josepha Ratzingera z 1976 r.:
– Problem nowego Mszału polega na tym, iż zrywa on z tą ciągłą historią – rozwijającą się nieprzerwanie zarówno przed Piusem V, jak i po nim – i tworzy całkowicie nową księgę, której pojawieniu się towarzyszy rodzaj zakazu tego, co istniało wcześniej, całkowicie obcy historii prawa i liturgii Kościoła. Z mojej znajomości debat soborowych oraz z ponownej lektury przemówień Ojców Soboru mogę z całą pewnością stwierdzić, iż nie było to zamierzone – napisał wówczas przyszły papież w liście do prof. Wolfganga Waldsteina.
Z kolei wspomniany już archimandryta Boniface Luykx zaznaczył, iż największym przegranym reformy liturgicznej jest Tajemnica, która „powinna być głównym przedmiotem i treścią celebracji”.
Bp Schneider skomentował również temat podziałów w Kościele, których rzekomo chce uniknąć kard. Roche poprzez ujednolicenie liturgii. Rozmówca Diane Montagny nazwał manipulacją i nieuczciwością twierdzenie, iż to różnorodność rytów jest przyczyną podziałów w Kościele. Podkreślił, iż Kościół „zawsze uważał różnorodność uznanych rytów – bądź prawowitych wariantów w obrębie jednego rytu – nie za źródło podziału, ale za ubogacenie życia kościelnego”. Podał również przykład rosyjskiego kościoła Prawosławnego, który zakazując starszej formy rytu doprowadził do schizmy, której nie udało się odwrócić choćby po cofnięciu zakazu. Kościół katolicki z kolei zawsze uważał wielorakość rytów za bogactwo, a poszanowanie dla tradycyjnej formy Mszy św. zagwarantował choćby papież św. Jan Paweł II.
Na koniec wywiadu bp Schneider zaznaczył, iż obecni hierarchowie Kościoła mają braki w wiedzy na temat historii liturgii i konieczne jest wyjaśnienie im tej kwestii.
Rozmówca podsumował wywiad mówiąc, iż raport kard. Roche’a jest wyrazem władzy starszych, próbującej uciszyć głos młodego pokolenia manipulacjami, a ostatecznie – pozycją władzy. – Stanowczo doradziłbym kardynałowi Roche’owi oraz wielu innym starszym i nieco sztywnym przedstawicielom duchowieństwa, aby rozpoznali znaki czasu – albo, mówiąc obrazowo, „wskoczyli do jadącego pociągu”, by nie zostać w tyle. Są oni bowiem wezwani do rozpoznania znaków czasu, które sam Bóg daje poprzez „maluczkich” Kościoła, łaknących czystego chleba katolickiej doktryny oraz trwałego piękna tradycyjnej liturgii – zaznacza bp Scheider.
Źródło: dianemontagna.substack.com
AF
Kard. Arthur Roche zabrał głos. Oto, co napisał do kardynałów w sprawie Mszy trydenckiej
Kardynał Roche się myli? Stowarzyszenie Una Voce odpowiada. Chodzi o Mszę trydencką

2 godzin temu














