Jezus zdaje się przestrzegać tych, którzy Go słuchają, żeby nie wyrzekali się radości.
Słowa wygłoszone 8 lutego 2026 roku w Watykanie podczas modlitwy Anioł Pański:
Po ogłoszeniu błogosławieństw Jezus zwraca się do tych, którzy według nich żyją, i mówi, iż dzięki nim ziemia nie jest już taka, jak była, i świat nie jest już pogrążony w ciemnościach. „Wy jesteście solą ziemi. […] Wy jesteście światłem świata” (Mt 5, 13-14).
WIĘŹ – wspieraj niezależne media katolickie!
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
To bowiem prawdziwa euforia nadaje smak życiu i wydobywa na światło to, czego wcześniej nie było. Ta euforia emanuje z pewnego stylu życia, ze sposobu zamieszkiwania ziemi i wspólnego życia, które należy pragnąć i wybierać. To jest życie, jakie jaśnieje w Jezusie, nowy smak Jego gestów i Jego słów.
Po spotkaniu z Nim wszystko, co oddala się od Jego ubóstwa ducha, od Jego łagodności i prostoty serca, od Jego łaknienia i pragnienia sprawiedliwości – które rodzą miłosierdzie i pokój jako siły przemiany i pojednania – wydaje się pozbawione smaku i światła.
- Wiesław Dawidowski OSA
- Damian Jankowski
Leon XIV. Papież na niespokojne czasy
Prorok Izajasz wymienia konkretne gesty, które powstrzymują niesprawiedliwość: dzielenie się chlebem z głodnym, przyjmowanie do domu biednych, bezdomnych, przyodziewanie nagiego, gdy się go zobaczy, nie zaniedbując sąsiadów i domowników (por. Iz 58, 7). „Wtedy – kontynuuje prorok – jak jutrzenka zabłyśnie twoje światło i gwałtownie zabliźnią się twe rany”. Z jednej strony światło, takie, którego nie można ukryć, gdyż jest potężne jak słońce, które każdego ranka rozprasza ciemności; z drugiej strony rana, która wcześniej piekła, a teraz się goi.
W istocie bolesne jest utracenie smaku i zrezygnowanie z radości; a jednak można nosić tę ranę w sercu. Jezus zdaje się przestrzegać tych, którzy Go słuchają, żeby nie wyrzekali się radości. Sól, która straciła smak – mówi – „na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi” (Mt 5, 13). Jak wiele osób – być może także nam samym się to przydarzyło – nosi w sobie przekonanie, iż są do wyrzucenia, iż są pomyłką. To tak, jakby ich światło zostało ukryte. Jezus jednak głosi nam Boga, który nigdy nas nie odrzuci, Ojca, który strzeże naszego imienia, naszej wyjątkowości. Każda rana, choćby głęboka, zagoi się, o ile przyjmiemy słowo błogosławieństw i na nowo wyruszymy drogą Ewangelii.
To bowiem konkretne gesty otwarcia na innych i troski, właśnie one na nowo rozpalają radość. Owszem, w swej prostocie stawiają nas w pozycji „pod prąd”. Sam Jezus był kuszony na pustyni innymi sposobami: by zaznaczyć swoją tożsamość, wystawiać ją na pokaz, mieć świat u swych stóp. Odrzucił jednak te ścieżki, na których zatraciłby się Jego prawdziwy smak – ten, który odnajdujemy w każdą niedzielę w łamanym Chlebie: ofiarowane życie i miłość, która nie robi hałasu.
Bracia i siostry, pozwólmy się karmić i dajmy się oświecać przez komunię z Jezusem. Wtedy bez jakiejkolwiek ostentacji będziemy jak miasto na górze, nie tylko widoczne, ale także pociągające i gościnne: miasto Boże, w którym wszyscy, w głębi serca, pragną zamieszkać i odnaleźć pokój.
Skierujmy teraz wzrok i modlitwę ku Maryi, bramie niebieskiej, aby nam pomogła stać się i pozostawać uczniami Jej Syna.

2 godzin temu