Prowadzony przy duszpasterstwie środowisk twórczych teatr staje się najważniejszym miejscem na kulturalnej mapie Łodzi.
Mędrzec Syrach twierdzi w Biblii, iż „starość jest czcigodna nie przez długowieczność i liczbą lat się jej nie mierzy: sędziwością u ludzi jest mądrość, a miarą starości życie nieskalane” (Mdr 4,7). Co więc sądzić o człowieku, który – będąc już starcem – dokonuje nieroztropnych wyborów, bo preferuje głos konformistów?
Takie pytanie postawił kiedyś William Szekspir w dramacie „Król Lear”, z którym to tekstem zmierzyła się teraz reżyserka Joanna Gerigk i aktorzy związani z łódzkim Teatrem Logos, pod dyrekcją ks. Waldemara Sondki. Przedsięwzięcie niezwykle ryzykowne, biorąc pod uwagę, iż monumentalne dzieło angielskiego dramaturga wystawia się zwykle na wielkich scenach i przy dużej liczbie aktorów, a tutaj na kameralnej scenie grają tylko cztery osoby. Ale jak grają!
„Głupota, głupota wieczna jest”
Uderza najpierw sam tytuł spektaklu. „Lear”. Jakby reżyserka chciała wskazać, iż codziennie ocieramy się o osoby łase na pochwały, ludzi żądnych pochlebstw, którzy zamiast iść za radą skromnych, wolą słuchać pochlebców, prowadzących ich w przepaść. Takie osoby znajdujemy w świecie władzy, show biznesu i pieniądza. Mogą być one postawionymi na świecznikach duchownymi, mogą być naszymi krewnymi: braćmi, siostrami, rodzicami. Więcej nawet, Learem może być każdy i każda z nas.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Spektakl otwiera dialog króla z córkami. Króla gra stateczny Wojciech Bartoszek, idealnie nadający się do tej roli. Lear jest potężnym posturą, posuniętym w latach dojrzałym mężczyzną, zachowującym wprawdzie fizyczne siły, a jednocześnie wykazującym cechy typowego wiekowego polityka: pragnącego komplementów, chcącego zachować wpływy choćby w chwili abdykacji, chimerycznego i posuwającego się w umysłowej malignie.
W rolę sióstr intrygantek Goneryli i Regany oraz skromnej Kordelii wciela się finezyjna Jolanta Jackowska. Każdej z tych postaci aktorka nadaje cechy indywidualne, nie przy pomocy sztampowego zmieniania barwy głosu, ale z lekkością wydobywając odmienne cechy charakteru tragicznych bohaterek. Kordelia pojawi się na scenie rzadko, ale to właśnie ona od początku zdobywa życzliwość publiczności i dworu. Ludzie potrafią gwałtownie odróżnić oportunizm od postawy ewangelicznej, głoszącej, iż jesteśmy „nieużytecznymi sługami”, bo wykonujemy to, co mieliśmy wykonać.
Kunszt aktorski Wojciecha Bartoszka uwidacznia się już na wstępie, w sporze z hrabią Kentu (Marek Kasprzyk), gdy ten ośmiela się bronić wydziedziczonej Kordelii. Głośne „Ani słowa!”, wsparte ekspresyjnym uderzeniem ręką o blat stołu, na którym rozłożono mapę królestwa Brytanii, przyprawia widzów i samego hrabiego niemal o zawał.
- Wiesław Dawidowski OSA
- Damian Jankowski
Leon XIV. Papież na niespokojne czasy
Marek Kasprzyk okazuje się tutaj aktorem niezwykle intrygującym, wcielając się zarówno w hrabiego Kentu, do końca lojalnego sługę Leara, księcia Burgundii – niedoszłego męża Kordelii, oraz Edmunda, pochodzącego z nieprawego łoża, syna hrabiego Gloucestera. I to właśnie w tym ostatnim wcieleniu Kasprzyk umiejętnie wydobywa to, co leży w duszach ludzi zakompleksionych: pożądliwość władzy za wszelką cenę, nawet, a może przede wszystkim, za cenę życia ludzi im pokrewnych.
Hrabiego gra Mirosław Henke, wcielający się także w rolę własnego syna, Edgara pochodzącego z prawego łoża, chociaż w tym wypadku prawość jest to wątpliwa. Henke znakomicie komediowo prowadzi też rolę królewskiego błazna, wpadając na scenę ruchem udającym galopadę konia, wtórując sobie przy tym śpiewem „głupota, głupota wieczna jest”. Bo tylko błazna stać na to, aby odsłonić prawdę o stetryczałym umyśle króla, który zestarzał się przed czasem. Przecież „nie wypada się zestarzeć, zanim się nie zmądrzeje” – mówi błazen, a słowa te jak ulał oddają prawdziwość tezy Syracha, iż sędziwi wcale nie muszą być od razu mądrzy.
Na scenie, jak w życiu, pojawiają się rozgrywki o władzę i dominację, fałsz i przebiegłość, usiłowanie wkradzenia się w łaski tego, kto akurat panuje lub ma na to szansę. W rezultacie każdy z bohaterów – oprócz króla i Kordeliii – przybiera maskę. Ukazane to zostaje przy pomocy podobnych do siebie figur drewnianych lalek, pozbawionych indywidualnych rysów. Lalki to symbol ludzi, pionków na szachownicy świata, którymi cynicznie wysługują się ludzie mający władzę, ów największy afrodyzjak świata. Świetnie widać to w scenie, w której Wojciech Bartoszek z trzymanego w swoich rękach mieszka wydobywa dziesiątki drewnianych lalek niemo odgrywających niby jego prywatną armię, niby armie stające do krwawej bitwy przegranej ostatecznie przez Leara i Kordelię.
Wszystko gra
Jak w wielu sztukach Szekspira, tak i tutaj aksjologia wyraża się przy pomocy scen komicznych odegranych nie tylko przez błazna, ale także króla, stającego się żebrakiem, i jego wiernego sługę, oślepionego przez Reganę hrabiego Gloucestera. Stetryczały starzec snuje opowieść o tym, iż w życiu kierujemy się władzą, przemocą i pokusami seksualnymi, chociaż z góry jesteśmy skazani na przegraną.
- Wojciech Marczewski
- Damian Jankowski
Świat przyspiesza, ja zwalniam
„Lear” Joanny Gerigk to spektakl pokazujący ludzkie losy splątane niczym „Kłębowisko żmij” François Mauriaca. W ostatniej odsłonie śmierć ponoszą niemal wszyscy bohaterowie. Oślepiony i wygnany zostaje lojalny sługa Gloucester. Giną jego dwaj synowie Edgar i Edmund. Znika błazen, bo przecież jego rola służyła do obnażenia ludzkich słabości. Szlachetna i skromna Kordelia schwytana ginie na szubienicy. Jej siostry trują się nawzajem, co oznajmia książę Szkocji.
Learowi pozostaje jedynie rozpacz nad śmiercią córki, którą najpierw w swoim szaleństwie wydziedziczył, by ostatecznie pokochać, ale niestety za późno. Zbyt późno zorientował się, iż tym, co nieocenione w kobiecie, jest jej cichy, łagodny i miękki głos. „Dlaczego pies, koń, szczur tyle życia w sobie mieści, a w tobie nie ma ni tchnienia?” – pyta zrozpaczony król.
Ostateczną ofiarą jednak nie są ludzie, ale szczerość, prostota i miłość, zaś największa tragedia w tym leży, iż sprawca tego zamieszania chociażby bardzo chciał, nie potrafi przywrócić życia nikomu i sam umiera. Jego śmierć obwieszcza oportunistyczny hrabia Kent – Marek Kasprzyk. Tak, ten sam, który w przedstawieniu był też wcieleniem księcia Burgundii i Edmunda.
W spektaklu gra wszystko. Grają najpierw figury – lalki. To duży eksperyment ze strony reżyserki, ale także aktorów, którzy na co dzień nie zajmują się lalkarstwem. Lalki pomagają aktorom wejść w świat aktualnie odgrywanych postaci, a widzom zrozumieć kto jest kto. Gra muzyka, skomponowana przez Witolda Janiaka, znakomicie wplatana w kolejne odsłony spektaklu. Gitarowe riffy, uderzenia perkusji, brzmienie instrumentów klawiszowych, niepokojąca trąbka. Wprawdzie wszystko to jest syntetyczne, niemniej widz odnosi wrażenie, iż spektaklowi towarzyszy zespół rockowy.
Grają kostiumy, wykwintnie dobrane przez Małgorzatę Górniak-Saniternik. Grają meble, takie jak ruchomy stół, symbolizujący królestwo Brytanii, pole bitwy pod Dover, czy sam dwór króla. Grają także krzesła zmieniające swoje role z siedzisk króla i rycerzy, na domek ucieczki przed burzą, czy więzienie i szubienicę Kordelii. Wszystko to autorstwa Marka Targowskiego. Wreszcie grają znakomicie multimedia i światła autorstwa Jarosława Darnowskiego. Całość sprawia, iż w takiej formie i z tymi aktorami spektakl ten powinien być wystawiany nie tylko w Łodzi, ale także na konkursach i festiwalach teatralnych.
„Lear” Joanny Gerigk stawia pytanie: czy zrezygnować z konformizmu i słuchać głosu serca, składając ofiarę z siebie, czy raczej założyć maskę i żyć za cenę życia innych, po to, by i tak zniknąć w ciemnościach?
Jeśli macie ochotę na przeżycie czegoś wspaniałego, koniecznie musicie wybrać się do Teatru Logos – najmniejszego, ale prawdopodobnie najważniejszego teatru Łodzi.

2 godzin temu


![Papież Leon XIV do oblatów: posłuszeństwo Duchowi Świętemu źródłem rodzenia owoców [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/02/2026.02.21-Missionari-Oblati-di-Maria-Immacolata-e-Capitolo-Generale-delle-Suore-degli-Apostoli.jpeg)












