Z okazji Dnia Edukacji Narodowej ks. Piotr Wiśniowski pyta o kondycję polskiej szkoły. Choć uczniowie mają świetne wyniki, coraz częściej zmagają się z samotnością, a nauczyciele z brakiem szacunku. Jak mądrze wychowywać młode pokolenie w dobie kryzysu relacji i dominacji nowych technologii?
Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: EWTN PolskaPhoto credit: EWTN Polska/Paweł Siciński z pomocą AI
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Dzień Edukacji Narodowej. Piękna, dumna nazwa, za którą stoją pokolenia nauczycieli i wychowawców oraz przekonanie, iż przyszłość Polski zależy od tego, jak wychowamy jej dzieci. Pamiętamy uroczyste apele, uczniowskie występy i kwiaty wręczane nauczycielom. Dziś także warto je wręczyć. Trzeba jednak zapytać, czy za gestem wdzięczności stoi jeszcze szacunek dla nauczyciela i rzeczywista troska o ucznia. Przez osiemnaście lat uczyłem na różnych poziomach szkolnej edukacji. Dlatego o szkole myślę przede wszystkim jako o zobowiązaniu wobec ludzi, których powierzono naszej odpowiedzialności.
14 października 1773 roku, po pierwszym rozbiorze Rzeczypospolitej, powołano Komisję Edukacji Narodowej — pierwszą w Polsce i uznawaną za pierwszą w Europie państwową centralną władzę oświatową. Jej zadanie miało znaczenie daleko wykraczające poza organizację lekcji. Reforma edukacji miała pomóc ratować państwo poprzez kształcenie i wychowanie obywateli. Nie zaczynano od zera. Wcześniejsze fundamenty tworzyły między innymi szkoły kościelne i zakonne, a reformy pijara, ks. Stanisława Konarskiego, przygotowały grunt pod kolejne przemiany. W pracach nad nową edukacją uczestniczyli świeccy i duchowni: Adam Kazimierz Czartoryski, Andrzej Zamoyski, Ignacy Potocki, biskupi Michał Poniatowski i Ignacy Massalski oraz ks. Grzegorz Piramowicz. Polska szkoła wyrastała ze współpracy ludzi rozumiejących, iż wiedza powinna służyć człowiekowi i wspólnocie.
Czy twórcy tych fundamentów byliby zadowoleni z dzisiejszych rezultatów? Nie mamy prawa odpowiadać za nich. Mamy obowiązek sprawdzić, co zrobiliśmy z powierzonym nam dziedzictwem. Uczciwość wymaga powiedzenia, iż polska szkoła ma osiągnięcia. W badaniu PISA 2022 nasi piętnastolatkowie uzyskali wyniki powyżej średniej OECD w matematyce, rozumieniu czytanego tekstu i naukach przyrodniczych. Za tym stoją praca nauczycieli, wysiłek uczniów i wsparcie rodzin. Pogardliwe stwierdzenie, iż szkoła niczego nie uczy, jest krzywdzące i nieprawdziwe. Ale dobre wyniki nie zwalniają nas z odpowiedzi na pytanie, jaką cenę płacą ludzie i czy szkoła pomaga im dojrzewać.
To samo badanie pokazało, iż 21 procent polskich piętnastolatków czuło się samotnie w szkole, a 24 procent — obco lub poza wspólnotą. Przynależność do szkoły odczuwało 64 procent badanych, wobec średnio 75 procent w OECD. Można więc siedzieć w pełnej klasie, wykonywać polecenia i zdawać sprawdziany, a jednocześnie nie mieć komu powiedzieć, iż życie zaczyna przerastać. Te liczby dotyczą badania z 2022 roku, ale pozostają poważnym ostrzeżeniem: oceny nie wystarczą do rozpoznania kondycji młodego człowieka. Szkoła musi umieć dostrzec ucznia również wtedy, gdy jego cierpienie nie zakłóca przebiegu lekcji.
Jeszcze mocniej brzmi „Diagnoza przemocy wobec dzieci w Polsce 2023” Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę. Według niej 79 procent badanych dzieci i nastolatków doświadczyło w swoim życiu przemocy lub zaniedbania, a 66 procent — przemocy rówieśniczej. To dane dotyczące różnych środowisk życia dzieci, więc nie wolno przypisywać całej tej krzywdy szkole. Nie wolno również szkole odwracać od niej wzroku. Wyśmiewanie, upokarzanie, wykluczanie z grupy i rozpowszechnianie poniżających nagrań nie są niewinną zabawą. Kiedy dorosły mówi: „dzieci już takie są”, daje przyzwolenie na krzywdę i pozostawia skrzywdzonemu lekcję bezradności.
Za alarmem dotyczącym zdrowia psychicznego stoją także tragedie. Według danych Komendy Głównej Policji przytoczonych przez Fundację GrowSPACE liczba zgonów samobójczych w grupie wieku 7–18 lat wzrosła ze 127 w 2024 roku do 161 w 2025 roku. Wśród dzieci w wieku 7–12 lat w 2025 roku odnotowano 83 próby samobójcze i pięć zgonów. Są to dane według stanu na 20 stycznia 2026 roku. Nie można uczciwie przypisać tych tragedii jednej przyczynie. Można i trzeba powiedzieć, iż młody człowiek w kryzysie potrzebuje pomocy na czas: obecności bliskich, uważności szkoły i dostępnego wsparcia specjalistów. Bagatelizowanie cierpienia jest zaniedbaniem, którego skutków czasem nie da się już naprawić.
A nauczyciel? Badanie TALIS 2024, opublikowane przez OECD w 2025 roku, pokazuje bolesne pęknięcie. W badanej polskiej grupie nauczycieli starszych klas szkoły podstawowej zaledwie 10 procent uważało, iż społeczeństwo ceni ich zawód, a tylko 20 procent było zadowolonych z wynagrodzenia. Jednocześnie aż 88 procent deklarowało ogólne zadowolenie z pracy. To świadectwo przywiązania do zawodu, którego nie wolno wykorzystywać jako usprawiedliwienia zaniedbań. Pełnoetatowi nauczyciele deklarowali średnio 40 godzin pracy tygodniowo, a nadmiar obowiązków administracyjnych był znaczącym źródłem stresu dla 44 procent badanych. W tej samej grupie 45 procent miało przynajmniej 50 lat, a tylko 4 procent było przed trzydziestką. To wyniki określonej grupy badanych, nie spis wszystkich nauczycieli w Polsce, ale pytanie o przyszłość kadr jest oczywiste: kto podejmie tę pracę i w jakich warunkach?
Nauczyciel potrzebuje godnego wynagrodzenia, przygotowania, czasu i wsparcia. Potrzebuje również społecznego uznania dla prawa do stawiania rozsądnych wymagań. Oczywiście odpowiada za własne błędy, niesprawiedliwość i krzywdę. Szacunek nie oznacza nietykalności. Jednak publiczne poniżanie nauczyciela nie naprawia szkoły — uczy pogardy. Rodzic, który automatycznie podważa każde wymaganie, powinien zapytać, czy pomaga dziecku dorastać. Nauczyciel, który przestaje słuchać ucznia, powinien zapytać, czy jeszcze wychowuje. Bez wzajemnego zaufania obie strony tracą siły, a największą cenę płaci dziecko.
Tymczasem o uwagę ucznia zabiega świat, który nie czeka na nasze decyzje. Raport NASK opublikowany w 2025 roku, oparty na badaniu z 2024 roku, wskazuje, iż nastolatki deklarowały średnio 4 godziny i 59 minut korzystania z internetu w dni powszednie oraz 5 godzin i 16 minut w weekendy. To mniej niż w badaniu z 2022 roku, co trzeba uczciwie odnotować. przez cały czas jednak jest to ogromna część dnia. W tym samym raporcie 70 procent nastolatków korzystało z programów opartych na sztucznej inteligencji jako pomocy w nauce. Technologia może rozwijać, ale wymaga nauczenia odpowiedzialnego korzystania: sprawdzania informacji, rozpoznawania błędów i samodzielnego rozumowania. Gdy dorosły rezygnuje z wychowania, jego miejsce zajmują inni — grupa, influencer, reklamodawca. Nie każdy kieruje się dobrem dziecka.
Dlatego najważniejsze pytanie brzmi: jakiego człowieka chcemy wyprowadzić w dorosłość? Potrzebuje wiedzy, ale także zdolności odróżniania prawdy od kłamstwa, uczciwej pracy i wierności zobowiązaniom. Potrzebuje odwagi, by stanąć po stronie skrzywdzonego, choćby gdy grupa żąda milczenia. Jako kapłan i nauczyciel nie potrafię oddzielić wychowania od sumienia. Chrześcijańska prawda o godności człowieka zobowiązuje do szacunku wobec każdego ucznia i do odpowiedzialności za jego rozwój. Polska szkoła powinna również dawać rzetelną znajomość języka, historii i kultury oraz wychowywać do patriotyzmu opartego na prawdzie, służbie i trosce o wspólne dobro. Znajomość własnych korzeni pomaga dojrzewać i może iść w parze z szacunkiem dla innych narodów.
Ten rachunek sumienia dotyczy nas wszystkich. Rodziców, którzy powinni znać życie dziecka, a nie tylko jego oceny. Nauczycieli, od których wymaga się sprawiedliwości i reagowania na krzywdę. Dyrektorów i samorządów odpowiedzialnych za realne warunki pracy i dostępność pomocy. Polityków, którzy muszą rozumieć, iż każda reforma dotyka konkretnych dzieci, a jej skutki realizowane są długo po konferencji prasowej. Dotyczy również nas, ludzi Kościoła: modlitwie i głoszeniu wartości muszą towarzyszyć obecność, kooperacja i gotowość do pomocy.
W Dniu Edukacji Narodowej dziękuję nauczycielom i wychowawcom, którzy przez cały czas traktują swoją pracę jako zobowiązanie wobec człowieka. Tym, którzy uczą rzetelnie, wymagają sprawiedliwie i nie odwracają wzroku od krzywdy. Po osiemnastu latach nauczania wiem, iż odpowiedzialność za ucznia nie kończy się wraz z ostatnim dzwonkiem. Dlatego nie wolno nam przyzwyczaić się ani do samotności dzieci, ani do osamotnienia nauczycieli. Polska potrzebuje szkoły, z której młody człowiek wyjdzie z wiedzą, zdolnością myślenia i przekonaniem, iż jego życie ma wartość. Dziś wręczmy kwiaty. Jutro dotrzymajmy tego, co nimi obiecujemy.
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

1 godzina temu













