Zauważyłeś, iż na co dzień coraz rzadziej słyszymy zwykłe „proszę”, „dziękuję” i „przepraszam”? Nasza kultura słowa przechodzi kryzys, na który wpływ mają m.in. zawirowania historyczne i brutalizacja debaty. Zobacz, dlaczego tak się dzieje i jak to zmienić.
Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: EWTN PolskaPhoto credit: EWTN Polska by AI
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Nie potrzeba badań socjologicznych, by zauważyć, iż coś w naszej codziennej kulturze wyraźnie się zmienia. Coraz rzadziej słyszymy zwykłe „proszę”, „dziękuję” i „przepraszam”. Coraz częściej spotykamy się z opryskliwością, wulgaryzmami, bezosobowym wydawaniem poleceń czy zwracaniem się do obcych ludzi słowem „wy”, które w polskiej kulturze językowej przez wielu odbierane jest jako niegrzeczne.
Przyczyn tego zjawiska jest wiele. Nie wolno udawać, iż nie miała na nie wpływu masowa migracja z Ukrainy po wybuchu wojny. W języku i kulturze naszych wschodnich sąsiadów obowiązują nieco inne zwyczaje komunikacyjne, a część z nich przenosi się dziś do polskiej przestrzeni publicznej. Nie oznacza to, iż wszyscy Ukraińcy są nieuprzejmi — byłoby to zwyczajnie nieprawdziwe. Wielu z nich okazuje Polakom wdzięczność, szacunek i życzliwość. Jednak równocześnie nie można udawać, iż pewne nowe wzorce zachowań stają się coraz bardziej widoczne.
Byłoby jednak nieuczciwe zrzucać całą odpowiedzialność na osoby, które przyjechały do Polski. Prawda jest znacznie bardziej złożona. Przez 45 lat komunizmu, a później przez lata brutalnej, często bezwzględnej rzeczywistości postkomunistycznej, również my sami utraciliśmy wiele z dawnej kultury słowa. Agresja w debacie publicznej, wszechobecne przekleństwa w mediach, pogarda w polityce, wulgarność promowana przez część kultury masowej i internetu – wszystko to pozostawiło głęboki ślad. Język Polaków stał się uboższy, ostrzejszy i bardziej brutalny.
A przecież język nie jest drobiazgiem. Jest zwierciadłem naszego wnętrza. Naród poznaje się nie tylko po historii, gospodarce czy wojsku, ale również po tym, jak ludzie odnoszą się do siebie na ulicy, w sklepie, w urzędzie czy w autobusie.
Dlatego warto zacząć od siebie. Wrócić do prostych słów, które nic nie kosztują, a potrafią zmienić atmosferę całego dnia: „proszę”, „dziękuję”, „przepraszam”. Uczyć ich dzieci. Wymagać ich od siebie. Przypominać o nich z życzliwością innym.
Bo kultura nie umiera jednego dnia. Umiera po cichu – za każdym razem, gdy przestajemy okazywać sobie szacunek. I odradza się równie cicho – gdy znów zaczynamy mówić do drugiego człowieka z godnością.
To naprawdę smutne, iż musimy o tym przypominać. Ale być może właśnie dziś jest to potrzebne bardziej niż kiedykolwiek.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:

1 godzina temu





![Bogaci ludzie nie mogą być smutni? [FELIETON]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2020/01/mid-20104160.jpg)










