Księdzem jest człowiek. W depresji potrzebny jest terapeuta [WYWIAD]

4 dni temu

Depresja i problemy psychiczne dotykają duchownych w równym stopniu co osoby świeckie, a jednym z ich źródłem u młodych księży bywa chroniczne przepracowanie. Psychoterapeutka Joanna Dyduch wskazuje, iż modlitwa nie zastąpi leczenia medycznego, a adekwatna formacja seminaryjna oraz systemowe wsparcie ze strony biskupów są najważniejsze w przełamywaniu tabu psychoterapii w Kościele.

O problemie depresji wśród księży pisze Monika Białkowska w książce „Bóg sam nie wystarczy”, wyd. Promic.

Depresja wśród księży

Aleteia: Przeszedłem przez terapię i wiem, jak ogromną przynosi pomoc. Kiedy słyszę, iż w środowisku księży wciąż pojawia się argument, iż problemy psychiczne czy depresję „trzeba po prostu przemodlić”, trudno mi w to uwierzyć. Czy duchowni naprawdę słyszą takie słowa od swoich współbraci?

Joanna Dyduch*: Niestety tak, choć płynie to zwykle z ust starszych pokoleniowo księży. Niektórzy z nich potrafią do dziś uważać, iż depresja to wymysł wynikający z lenistwa. Sformułowanie „przemodlić” bywa wręcz delikatne w porównaniu do komunikatów typu: „niech się weźmie do roboty, to mu przejdzie”.

To podejście wynika często z ignorancji. Zamiast się dokształcić i uzupełnić wiedzę – chociażby po to, by adekwatnie pomagać ludziom w konfesjonale – wolą nie uznawać jednostek chorobowych obecnych w oficjalnych klasyfikacjach medycznych. Księża mają wręcz obowiązek posiadać podstawową wiedzę o zdrowiu psychicznym. Ich powołanie obliguje ich do stałego rozwoju. jeżeli ktoś pracuje z ludźmi w tak delikatnej materii jak spowiedź, musi znać specyfikę tych problemów.

To trochę jak rola ratownika medycznego?

Dokładnie. Duchowny ma odpowiednio pokierować, udzielić pierwszej pomocy duchowo-emocjonalnej i skierować do specjalisty. Przede wszystkim zaś nie powinien mówić głupot. Osobie w głębokiej depresji, która z powodu choroby nie jest w stanie się modlić, nie wolno nakazywać wzmożonej modlitwy czy „brania się w garść”. Taki komunikat tylko pogłębia w niej poczucie winy i beznadzieję.

Przepracowanie i systemowe bariery w diecezjach

Z czego najczęściej wynikają kryzysy psychiczne u młodych księży? Z moich obserwacji wynika, iż wielu z nich jest po prostu skrajnie przeciążonych obowiązkami.

To prawda. Problem przepracowania u młodych duchownych jest ogromny. Niejednokrotnie trafiają do parafii czy wspólnot, gdzie pracują od rana do nocy, podczas gdy starsi współbracia wychodzą z założenia, iż swoje już przepracowali. Młodzi duszpasterze są wtedy przytłoczeni masą zadań edukacyjnych, sakramentalnych i administracyjnych.

Jak pogodzić leczenie psychiczne z życiem duchowym i kapłańską posługą? Zmiana środowiska lub przerwa w pracy, które bywają najważniejsze w terapii, w przypadku księdza są formalnie i organizacyjnie bardzo trudne.

Gdy mamy do czynienia z ciężką depresją, człowiek ten trafia do szpitala i w tym stanie nie ma mowy o sprawowaniu sakramentów. To sprawa życia lub śmierci. Ksiądz jest przede wszystkim człowiekiem – jeżeli stan zdrowia czyni go niezdolnym do pracy, dotyczy to także jego funkcji kapłańskich.

W niektórych diecezjach widać już jednak dużą otwartość. Znam przypadki duchownych chorujących na depresję, którzy poprosili biskupa o zdjęcie z nich obowiązków dydaktycznych w szkole, zachowując możliwość odprawiania mszy i spowiadania. Inni otrzymują zgodę na rok przerwy (tzw. urlop zdrowotny). Kluczem jest tu jednak kooperacja z biskupem, któremu ksiądz ślubował posłuszeństwo.

Kwestia leczenia nie może odbywać się na własną rękę. Lekarz i psychoterapeuta mogą wydać zalecenia, ale to w relacji przełożony–duchowny musi pojawić się mądre, systemowe wsparcie.

Formacja w seminarium kluczem do zmiany

Co poradziłaby pani księdzu, który czyta tę rozmowę, znajduje się w kryzysie, ale boi się zrobić pierwszy krok i poprosić o pomoc?

Kluczowe znaczenie ma tu to, czego dany ksiądz nauczył się jeszcze w seminarium. Przez dziesięć lat miałam przywilej pracować w Wyższym Śląskim Seminarium Duchownym w Katowicach i widzę wyraźnie, jak jakość formacji wpływa na późniejsze postawy.

Jeśli kleryk dowiaduje się, iż korzystanie z terapii może być elementem osobistego rozwoju, a wizyta u psychiatry nie różni się niczym od wizyty u kardiologa, to w dorosłym życiu kapłańskim nie leczy swoich objawów „domowymi sposobami”. Moi dawni podopieczni, gdy dzieje się coś złego, reagują szybko, bo wiedzą, iż kryzysu nie należy „przemadlać”, ale trzeba skonsultować go ze specjalistą.

A jeżeli u kogoś opór przed psychoterapią jest wyjątkowo silny?

Za silnym oporem i dewaluowaniem terapii – określaniem jej mianem „czary-mary” czy „wymysłów” – stoi najczęściej nieuświadomiony lęk. jeżeli ktoś jest bardzo uprzedzony do psychoterapii, niech zrobi jakikolwiek krok i uda się przynajmniej do psychiatry po wsparcie farmakologiczne.

Psychoterapia wymaga osobistego zaangażowania i woli zmiany – terapeuta nie wykona pracy za pacjenta. Bez motywacji trudno o efekty, a szkoda, bo terapia pomaga żyć w sposób dojrzalszy, bardziej wolny i szczęśliwy. Problemy zdrowia psychicznego wśród duchownych musimy wyciągać spod dywanu i oddemonizować. Troska o siebie w tym obszarze to po prostu dbałość o zdrowie, a nie żaden duchowy upadek.

Więcej o problemie depresji wśród księży pisze Monika Białkowska w książce „Bóg sam nie wystarczy”, wyd. Promic.

* Joanna Dyduch – kierownik Jezuickiego Ośrodka Pomocy Psychologicznej i Duchowej „Źródło” w Gliwicach, psycholog z ponad 20-letnim stażem, psychoterapeutka, w swojej terapeutycznej pracy korzysta z nurtów: systemowego, psychodynamicznego i ISTSP.

Czytaj także:Z woli Bożej czy z woli lidera? Przemoc duchowa niszczy człowiekowi sumienie [WYWIAD]
Czytaj także:Jak pomóc bliskiej osobie z depresją? Słowa i gesty, które mogą uratować życie
Czytaj także:Otwórzmy oczy na wypalenie duchownych
Idź do oryginalnego materiału