Ks. Fernando Fernández de Bobadilla jest proboszczem w Los Yébenes, w archidiecezji Toledo. Miejscowość leży niedaleko miejsca, w którym zderzyły się pociągi, około dwóch godzin drogi od Madrytu. W rozmowie z portalem Vida Nueva kapłan opowiedział, iż o wypadku dowiedział się od znajomego, który zadzwonił do niego, gdy zajmował się porannymi obowiązkami. Ksiądz gwałtownie wsiadł do samochodu i ruszył na miejsce katastrofy.
Wspominając widok, który zastał na miejscu, określony przez niego jako „straszny”, kapłan wyjaśnił:
„Zrobiłem to, co w tamtej chwili mogłem zrobić i co tylko ja mogłem wtedy zrobić: udzieliłem odpuszczenia grzechów, przygotowując poszkodowanych na wypadek, gdyby Pan wezwał ich do siebie.
Udzieliłem rozgrzeszenia ogólnego, zgodnie z tym, czego uczy nas teologia sakramentu pokuty. W sytuacjach katastrofy można udzielić rozgrzeszenia ogólnego, choćby bez indywidualnej spowiedzi. Dlatego zwróciłem się możliwie najgłośniej do wszystkich, którym groziła śmierć”.
Przez następne kilka godzin ksiądz pozostawał na miejscu katastrofy i pomagał ratownikom we wszystkim, o co go prosili: pomagał przenosić rannych na nosze, trzymał kroplówki, a przede wszystkim był przy poszkodowanych jako kapłan. Mówił rannym: „Jestem księdzem i będę się za was modlił”.
Dawać to, co można
Hiszpania, podobnie jak większość państw europejskich, ma rozbudowaną sieć kolejową. W ubiegłym roku skorzystało z niej około 45 milionów podróżnych, w tym miliony turystów. Katastrofa z października jest jednak już drugim tak poważnym wypadkiem kolejowym w Hiszpanii w 2026 roku. Oba należą do najtragiczniejszych w historii kraju.
Ratownicy utorowali ks. Fernandowi drogę do jednego z wagonów. „Niewiele więcej mogłem zrobić poza odmawianiem kolejnych modlitw za zmarłych nad ciałami wydobywanymi z wagonu” – wspominał.
Na miejsce przybył również arcybiskup Toledo Francisco Cerro wraz z innymi kapłanami. „Jako księża mogliśmy zrobić tylko tyle. Jednocześnie, po ludzku, pomagaliśmy we wszystkim, o co nas proszono: podtrzymywaliśmy poszkodowanych, pomagaliśmy im i układaliśmy ich w odpowiedniej pozycji” – opowiadał proboszcz.
Rozgrzeszenie ogólne
Katechizm Kościoła Katolickiego wyjaśnia, kiedy można udzielić rozgrzeszenia ogólnego:
„W przypadku poważnej konieczności można uciec się do wspólnotowej celebracji pojednania ze spowiedzią ogólną i rozgrzeszeniem ogólnym. Taka poważna konieczność może zaistnieć, gdy zachodzi bezpośrednie niebezpieczeństwo śmierci, a kapłan lub kapłani nie mają wystarczająco dużo czasu, by wysłuchać spowiedzi każdego penitenta” (KKK 1483).
Ksiądz pozostał na miejscu katastrofy do późnego popołudnia, aż odjechały wszystkie karetki. 29 października, dzień po wypadku, na miejsce ponownie skierowano zespoły z psami poszukiwawczymi, by sprawdziły, czy pod szczątkami pociągów nie znajdują się kolejne ofiary.
Kapłan przyznał, iż ma 71 lat, a rok wcześniej przeszedł operację z powodu choroby nowotworowej. Mimo pewnych ograniczeń fizycznych, jak podkreślił, podczas wielu godzin spędzonych na miejscu katastrofy nie odczuwał ani zmęczenia, ani żadnego dyskomfortu.
Zwrócił uwagę, jak ważne było towarzyszenie poszkodowanym w obliczu tragedii. „Nie sposób pomóc im zrozumieć, co się dzieje, a próby tłumaczenia czegokolwiek nie mają sensu” – mówił.
„Dajesz to, co masz. Mówisz im: »Modlę się za ciebie, będę się za ciebie modlił. Nie wiem, czy jesteś wierzący, czy nie, ale modlę się za ciebie«. Chodzi o to, żeby przy nich być.
Nawet jeżeli sami tego nie dostrzegają albo nie są tego świadomi, Bóg obdarza ich swoją dobrocią i miłosierdziem w tym niezwykle trudnym czasie”.

21 godzin temu





![Papież Leon XIV: rywale w sporcie nie są wrogami [+GALERIA]](https://misyjne.pl/wp-content/uploads/2026/10/mid-epa13342968.jpg)











