Są osoby, które czekają ze zgłoszeniem swojej krzywdy na powstanie komisji gwarantującej niezależność od władz diecezji – pisze ks. Grzegorz Strzelczyk w miesięczniku „W drodze”.
W najnowszym numerze miesięcznika „W drodze” ks. Grzegorz Strzelczyk porusza kwestię powołania Komisji niezależnych ekspertów do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich w Kościele katolickim w Polsce. Autor odwołuje się do wywiadu, którego w drugiej połowie grudnia udzielił „Tygodnikowi Powszechnemu” kard. Grzegorz Ryś. Ks. Strzelczyk polemizuje z sugestią kardynała o wyższości komisji diecezjalnych nad komisją ogólnopolską i z jego sceptycyzmem co do możliwości powołania tej drugiej.
WIĘŹ – wspieraj niezależne media katolickie!
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
„Interesuje mnie uzasadnienie” – pisze ks. Strzelczyk, odwołując się do użytych przez kard. Rysia argumentów, wynikających z doświadczenia powoływania komisji historycznej w Łodzi. W swojej grudniowej wypowiedzi w „Tygodniku Powszechnym” kard. Ryś podkreślał przede wszystkim ogrom skali i złożoność badań archiwalnych dotyczących przestępstw seksualnych w Kościele, zwracając uwagę, iż w samej Łodzi konieczne było przejrzenie akt dotyczących około 1300 księży.
Metropolita zaznaczył wówczas, iż kluczowym wyzwaniem była nie tylko liczba dokumentów, ale także znalezienie osób „kompetentnych, niezależnych”, które „znajdą na to czas”, co w Łodzi zajęło kilka miesięcy. – Po doświadczeniach łódzkich nie wierzę, by udało się gwałtownie stworzyć komisję, która przebada cały polski Kościół, jeżeli ma to zrobić kompetentnie i całościowo. Gdyby mnie o to poproszono jako historyka, nie podjąłbym się – mówił kardynał, wskazując jednocześnie na gotowość do powołania w Krakowie komisji lokalnej.
– W Łodzi do przejrzenia były akta 1300 księży. No to przekonajmy się, co to oznacza w praktyce – pisze w swoim felietonie ks. Strzelczyk. Następnie odwołuje się on do własnych doświadczeń, wskazując, iż przejrzenie teczki personalnej w celu sprawdzenia, czy jest w niej cokolwiek wymagającego zbadania, zajmuje 10 minut. – Policzmy zatem. Sześć na godzinę, średnio czterdzieści dwie na dniówkę, dwieście w tydzień roboczy. Jedna osoba zatem, pracując 8/5, byłaby w stanie «odsiać» łódzkie teczki w niecałe dwa miesiące. Czyli sześć diecezji w rok – zauważa duchowny.
Następnie ks. Strzelczyk rozszerza swoje kalkulacje do kilkunastu osób (co skraca czas pracy do pół roku) oraz – zakładając pensję wyższą niż minimalna stawka adiunkta wyższej uczelni – wylicza, iż wynagrodzenie tych osób wyniosłoby nieco ponad 15 tys. zł na diecezję. – Znam kurie, w których na choinki i ozdoby na Boże Narodzenie wydaje się więcej – pisze autor. Odnosi się również do argumentu o trudności w znalezieniu kompetentnych specjalistów, zauważając, iż prostsze wydaje się zatrudnienie kogoś na kilka lat niż na krótki czas.
– Istotniejsze jest dla mnie to, co w wywiadzie nie jest powiedziane, a co stanowi o sensie komisji ogólnopolskiej – kontynuuje ks. Strzelczyk. Zauważa on, iż choćby gdyby udało się powołać komisję w każdej diecezji, ich raporty nie stanowiłyby „spójnego obrazu sytuacji problemu w Polsce”, pomijając takie kwestie jak przenoszenie sprawców pomiędzy diecezjami czy „ruchy kadrowe przed podziałem administracyjnym w latach 90. ubiegłego wieku”.
Jako ostatni – i „rozstrzygający” – argument za wyższością komisji ogólnopolskiej nad diecezjalnymi ks. Strzelczyk uznaje kwestię wysłuchania osób skrzywdzonych. Autor zaznacza, iż istnieją osoby, które „czekają ze zgłoszeniem swojej krzywdy na powstanie komisji gwarantującej niezależność od władz diecezji”, nie mając zaufania do przedstawicieli Kościoła lokalnego. – Nie czarujmy się. Łódzka [komisja – red.] dostała kredyt zaufania nie ze względu na merytoryczny autorytet jej członków, ale na powołującego, który właśnie został przeniesiony do Krakowa – konkluduje duchowny.
AK

1 miesiąc temu

















