Ks. Piotr Żelazko Człowiekiem Pojednania 2026

2 godzin temu

Będąc katolickim księdzem hebrajskojęzycznym w Izraelu, ks. Żelazko działa zgodnie z kościelną formułą, iż „dary Boże są nieodwołalne”, a zatem przymierze między Stwórcą a Izraelem jest wieczne.

Laudacja wygłoszona przez żydowskiego współprzewodniczącego Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów w warszawskiej synagodze Ec Chaim 20 lutego 2026 roku z okazji wręczenia ks. Piotrowi Żelazko honorowego tytułu Człowieka Pojednania.

Tytuł Człowieka Pojednania Polska Rada Chrześcijan i Żydów nadaje osobom spoza Polski w uznaniu ich wkładu w dialog chrześcijańsko-żydowski, zwłaszcza w Polsce.

Honorujemy dziś kolejnego laureata z Izraela. Poprzednim był nieodżałowany Alex Dancyg, który niestety nie przeżył niewoli w Gazie, więc nie mógł odebrać tego wyróżnienia. Gdy go nagradzaliśmy, jeszcze – jak się wydaje – żył. Pozostanie dla nas ważnym punktem odniesienia. Choć nie był osobą w standardowym izraelskim sensie religijną, funkcjonował w polu wyznaczonym przez tradycję żydowską, a ponadto przez doświadczenia polskie. Na pewno przyczyniał się do wzajemnego zrozumienia Polaków i Izraelczyków, Żydów i chrześcijan.

WIĘŹ – wspieraj niezależne media katolickie!

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Dzisiejszy laureat z Izraela jest oczywiście zupełnie inną osobą: to ksiądz z Polski, urodzony w Lubsku, pochodzący z archidiecezji szczecińsko-kamieńskiej. Uzyskał tytuł magistra teologii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, dyplom w dziedzinie nauk biblijnych Papieskiego Instytutu Biblijnego w Rzymie oraz doktorat w dziedzinie nauk biblijnych i archeologii w Studium Biblicum Franciscanum w Jerozolimie. Zapuścił korzenie w Izraelu w takim stopniu, iż nagradzamy go jako osobę „nie stąd”, co jest istotne, bo z założenia nie wyróżniamy osób, które są tylko „stąd”, z Polski.

Ks. Piotr Żelazko był proboszczem parafii św. Abrahama w Beer Szewie. W roku 2021 został wikariuszem patriarchy łacińskiego Jerozolimy dla katolików języka hebrajskiego. Jego społeczność jest malutka: w Izraelu jest ok. tysiąca katolików języka hebrajskiego; tworzą wspólnoty w siedmiu miejscach, m.in. w Hajfie, Beer Szewie, Jerozolimie, Tel Awiwie, Tyberiadzie. Stanowią więc kroplę w morzu żydowskim i arabskim islamskim, zawierającym niebagatelny dodatek arabsko-chrześcijański.

Nasz laureat jest na wiele sposobów czynny w Izraelu. Na przykład dla telewizji izraelskiej komentował pogrzeb papieża Franciszka. Jest człowiekiem dialogu. Jego stanowisko tuż po 7 października 2023 roku brzmiało następująco: pozostaniemy pomostem między religiami i narodami, ale teraz dajcie nam przeżyć żałobę i gniew. Brzmi to bardzo autentycznie: ksiądz i jego wspólnota są mostem, ale zbudowanym nie z żelaza, tylko z ludzkich postaw i uczuć.

Do Polaków ks. Żelazko kieruje niedwuznaczne przesłanie: Jezusa i Ewangelii nie da się zrozumieć bez „Ziemi Świętej”, kultury Bliskiego Wschodu i judaizmu. Zaznajomienie z nimi to wedle jego sformułowania jakby „piąta Ewangelia”. Jest on też osobą, która rozumie perspektywę tych spośród nas, którzy ową ziemię nazywają „Ziemią Izraela”.

Z polskiej perspektywy znaczący przez swoją odmienność od znanego nam standardu jest sam fakt funkcjonowania katolików jako małej mniejszości. Wspólnota ta jest etnicznie niejednolita: są w niej nie tylko Żydzi i Europejczycy, ale też np. mieszkający w Izraelu Filipińczycy. Chciałbym podkreślić, iż w pełni aprobuję fakt, iż we współczesnym świecie jednostka ma prawo do wyboru własnej drogi – również religijnej. Ponieważ istnieją katolicy języka hebrajskiego, zatem potrzebni są księża funkcjonujący w tym języku. Mają należne sobie miejsce we współczesnym Izraelu. Należy być wdzięcznym ks. Piotrowi Żelazko, iż umie znaleźć się w tej roli, gdyż już dostatecznie „zizraeliciał”.

Promocja!

Polskie ćwiczenia z wieloetniczności | Gdy episkopat zawodzi | Po co instytucje kultury?

32,30 35,90
Do koszyka
Książka – 32,30 35,90 E-book – 29,00 32,30

Niemniej jednak, będąc księdzem hebrajskojęzycznym w Izraelu, ks. Żelazko jest postawiony wobec poważnego wyzwania: Kościół katolicki ma tradycję misjonarstwa, która przecież nie zanikła, choć uległa istotnym przemianom, a potencjalnymi kandydatami do hebrajskojęzycznej społeczności katolickiej są osoby, których językiem matczynym jest hebrajski. Czyli również, a może przede wszystkim, lokalni Żydzi.

Taka sytuacja stwarza napięcie. Dlaczego? Bo nawracanie Żydów, zwłaszcza przez Kościół, było przez nas zawsze widziane jako zagrożenie. Co prawda w Izraelu Kościół nie ma żadnych atutów, które miał i ma w Europie i w całym świecie chrześcijańskim: dominacji kulturowej, związku z władzami, wpływu na wszelkie sfery życia. Jest oczywiście wręcz przeciwnie: to judaizm jest w podobny sposób uprzywilejowany. Jednak przez cały czas pozostaje prawdą, iż z perspektywy żydowskiej utrata kogokolwiek na rzecz innego wyznania jest dramatem.

Ten fakt uświadomiło sobie wstępnie ze sto lat temu, i ostatecznie w kolejnych dziesięcioleciach, zgromadzenie Notre Dame de Sion (należy do niego nasza chrześcijańska współprzewodnicząca, s. dr Katarzyna Kowalska NDS), które stopniowo zaprzestało misji wobec Żydów i postawiło na wzajemny szacunek. W praktyce z pierwotnego zamiaru nawracania zrezygnował z czasem najbardziej znany ksiądz izraelski pochodzący z polskich Żydów – karmelita Daniel Rufeisen.

Owszem, sytuacja może być zagmatwana. Są w Polsce ludzie, którzy właśnie poprzez chrześcijaństwo nauczyli się doceniać swoje żydowskie korzenie. Romuald Jakub Weksler-Waszkinel napisał wręcz: „to właśnie moje kapłaństwo uratowało moje żydostwo”. Mimo to prozelityzm odczuwamy jako zagrożenie. Ks. Stanisław Musiał – „profetyczny głos” w polskim Kościele, jak go określił ks. Michał Czajkowski – zalecał „powściągliwość w konwersjach” nie tylko Żydów, ale w ogóle. Potrzebny jest długi okres próbny, bo „religijna konwersja, jakakolwiek, to zbyt poważna sprawa, aby zostawiać ją emocjom, egzaltacji, nie mówiąc już o nieformalnych naciskach prawnych czy społecznych”.

Wszelkie zamiary nawracania są zgubne dla dialogu międzyreligijnego. Oznaczają bowiem brak akceptacji dla tożsamości religijnej partnera. Jest tak choćby wtedy, gdy zachowania misjonarskie są stonowane, a choćby funkcjonują tylko w tle, obecne jako oczekiwanie, choćby niewyrażone wprost. przez cały czas oznaczają brak pełnego szacunku. Kościół katolicki od ponad 60 lat, a mianowicie od soborowej deklaracji „Nostra aetate”, w zasadzie uznaje przykazanie pełnego szacunku – również jeżeli chodzi o religię – dla osób innych wyznań, a zwłaszcza Żydów.

Dlatego osoby takie, jak nasz laureat, mogą spokojnie podejmować wspólne działania na zasadzie partnerstwa i braterstwa, bez horyzontu misjonarskiego. Wierzę, iż wikariat św. Jakuba dla hebrajskojęzycznych katolików w Izraelu funkcjonuje w myśl takich zasad, zgodnie z formułą, uznaną od dziesięcioleci w Kościele, a szczególnie mocno przez Jana Pawła II, iż „dary Boże są nieodwołalne”, a zatem przymierze między Stwórcą a Izraelem jest wieczne, obowiązuje przez cały czas tak, jak pod Synajem, w trakcie jecijat Micrajim, czyli Exodusu.

Jednakże poważne potraktowanie tego podejścia rodzi konsekwencje, które nie są uznane, a w każdym razie wyrażane wprost. Mianowicie jeżeli naprawdę pierwsze Przymierze obowiązuje, to Żydzi mają swoją drogę i swoje powołanie, a zatem każda osoba żydowska, która przyjdzie do jakiegokolwiek księdza z zamiarem chrztu czy rozpoczęcia drogi w kierunku chrztu, powinna być odsyłana do najbliższej gminy żydowskiej lub synagogi z sugestią, żeby sprawdziła, jak może iść swoją żydowską drogą. Dopiero gdyby z tego nic konstruktywnego nie wychodziło, można taką osobę przyjąć do grona katechumenów.

Taką radę dawał już przed wojną pewien rabin wiedeński. Ja – nie wiedząc o owym poprzedniku – kilkakrotnie pisałem o tym zalecaniu wstępnej odmowy, ale moje sugestie nie spotkały się z żadnym odzewem. Ta sugestia, aby zacząć od odmowy, to zachowanie odbiegające oczywiście od tradycyjnego wzorca kościelnego, za to analogiczne do procedury zalecanej w religii żydowskiej. Niemniej wydaje mi się to nieuniknioną konsekwencją nowego nauczania, które obowiązuje w Kościele katolickim. Są tacy katolicy, którzy je rozwadniają lub negują – również są tacy w polskim Kościele (niedawno słyszeliśmy, iż „starsi bracia” to żydowscy chrześcijanie…) – ale przecież aktualne nauczanie jest wyraźne i potwierdzone przez liczne dokumenty i wypowiedzi (również katolickich członków naszej Rady).

Cieszę się, iż możemy uhonorować działającego w tych nowych (historycznie) ramach ks. Piotra Żelazko oraz potwierdzić naszą wspólną euforia z powodu owej znakomitej przemiany nauczania Kościoła o Żydach i żydowskiej religii. Jesteśmy wdzięczni laureatowi za jego aktywność zgodną z wartościami, którymi kieruje się Polska Rada Chrześcijan i Żydów.

Idź do oryginalnego materiału