W jednej z głośnych spraw z 2021 roku włoski Sąd Najwyższy wskazał, iż społeczności zróżnicowane w swojej tkance światopoglądowej powinny dążyć do „rozsądnego kompromisu”. Co to oznacza w praktyce?
UWAGA OD AUTORA: Tekst zawiera ironię. Stwierdzenia poważne przeplatane są komentarzami zupełnie pozbawionymi powagi. Sens niektórych zdań jest w istocie przeciwny od dosłownego. Odradza się czytanie tekstu osobom pozbawionym poczucia humoru i dystansu do rzeczywistości.
Nawet nie zauważyłem, kiedy świat dramatycznie przyśpieszył. Nagle, 9 stycznia 2026 roku, zorientowałem się, iż nie żyję już w rzeczywistości, ale w równoległych narracjach. Internet od rana wciąż zadawał mi pytanie: która opowieść bardziej ci pasuje? Wybierz! Kliknij! Działaj! Zostań bohaterem!
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Nie wiedziałem, kiedy porzuciłem rzeczywistość i wszedłem w metaversum – świat, w którym żyją ekstremalne emocje, toczą się fundamentalne spory i oddziela się „onych” od „naszych”. Wystarczy tam zajrzeć, żeby nie tylko wiedzieć, co się wydarzyło, ale też co należy o tym myśleć.
Są dwie główne narracje. Jakiego więc dokonasz wyboru?
Narracja nr 1: wilczyca w skórze pedagoga
To był poniedziałek. Zwykły, choć grudniowy. A może niezwykły? W końcu ostatni z lekcjami przed przerwą świąteczną. Nic nie zapowiadało dramatu, jaki miał wydarzyć się wczesnym popołudniem na lekcji angielskiego. A jednak w powietrzu dało się wyczuć napięcie. Cóż, presja rosła od miesięcy. Uczniowie VII klasy szkoły podstawowej w Kielnie toczyli długotrwały, nierówny spór z nauczycielką języka angielskiego. Owa wilczyca, przebrana w skórę pedagoga, na złość wrażliwej i rozmodlonej młodzieży, notorycznie zdejmowała krucyfiks ze ściany. Uczniowie jednak zawsze po lekcjach zawieszali pobożnie krzyż na należne mu miejsce – wisiał tam wszak od pokoleń.
Feralnego dnia, prawdopodobnie antycypując zbliżające się święta Narodzenia Pańskiego, nauczycielka poleciła uczniom, aby to dzieci własnoręcznie zdjęły krzyż ze ściany. Gdy bohaterska młodzież, pamiętna wydarzeń z Wrześni, jednogłośnie odmówiła, nauczycielka, powodowana nienawistnym szałem, wykrzykując ateistyczne hasła o neutralności religijnej szkoły, zerwała krucyfiks ze ściany i cisnęła święty symbol do kosza na śmieci. „To plastikowe g***o nie będzie tutaj wisieć” – syknęła, a następnie, otrzepawszy ręce z obrzydzeniem, jak gdyby nigdy nic wróciła do omawiania zasad czasu Present Perfect.
Sterroryzowane dzieci cudem wytrzymały do dzwonka. Ostatnią resztką sił zawiadomiły rodziców, którzy uruchomili sprawną sieć obywatelską. Czujny wójt gminy Szemud nie tylko zawiadomił organy ścigania, ale zorganizował pomoc psychologiczną i pedagogiczną dla straumatyzowanych uczniów, a także ich rodziców i opiekunów. Sprawą niezwłocznie zajęli się również posłowie na Sejm, a wsparcie prawne zapewnili prawnicy z organizacji pozarządowej. Stosowne oświadczenia wydali Komisja Wychowania Katolickiego KEP i ordynariusz gdański, abp Tadeusz Wojda. W kościele parafialnym odprawiono należne nabożeństwa ekspiacyjne.
Niezwłocznie, czyli już w piątek, 9 stycznia, zorganizowano pod szkołą akcję protestacyjną. Licznie zebraną społeczność lokalną wsparli politycy, na których zawsze można liczyć w naprawdę ważnych sprawach. Najważniejsze słowa wypowiedziała jednak pani Agata, matka jednego z uczniów, która ze łzami w oczach wyznała: „Ci młodzi bohaterowie uczą nas, dorosłych, tym postępowaniem, iż nie możemy zdezerterować w tej słusznej sprawie, jaką jest obrona krzyża”. Zapewniła, iż „będą walczyć”, oraz iż „prawda zwycięży”.
Polskie ćwiczenia z wieloetniczności | Gdy episkopat zawodzi | Po co instytucje kultury?
Nauczycielka została zawieszona i wszczęto w jej sprawie postępowanie dyscyplinarne. Grozi jej również do dwóch lat więzienia za obrazę uczuć religijnych.
Narracja nr 2: wolność dla potwora spaghetti
To był poniedziałek, a ja nie lubię poniedziałków. Szczególnie w grudniu, gdy trzeba wystawiać oceny semestralne, kończyć tematy, a jednocześnie organizować nadchodzące święta. Młodzież na finiszu semestru zimowego jest przemęczona, a stres związany z wystawianiem ocen przejawia się w różnoraki sposób. Też jestem nauczycielem i niejedno widziałem. Najgorsze są uczniowskie pranki, czyli takie psikusy, które śmieszą młodzież, a nauczycieli często frustrują. Część uczniów czerpie z tego ogromną satysfakcję i wręcz stawia sobie za cel wyprowadzenie nauczyciela z równowagi na oczach klasy.
Zaczęło się od tego, iż anglistka na ostatniej lekcji zabrała dzieciom przedmiot, którym się bawiły, i wyrzuciła go do kosza. Był to jakiś cosplayowy gadżet od halloweenowego stroju. Jakaś tania chińszczyzna. Później, gdy sięgała po pomoce naukowe, zauważyła, iż ktoś powiesił tę zabawkę nad klatką klasowego chomika. Kiedyś wisiał tam zegar, ale nigdy krzyż. Od początku było jasne, iż to tylko fragment przebrania, a nie żaden przedmiot kultu. Zresztą, gdyby to był symbol religijny, to tym bardziej nie było to dla niego adekwatnie miejsce. „Poprosiłam, by tę zabawkę zdjęli, a gdy nie posłuchali, po prostu ją wyrzuciłam” – wyjaśnia anglistka. Nikt nie oponował, bo prank się nie udał. Zresztą, w tej klasie mało osób uczęszcza na religię.
Dopiero wieczorem po gminie zaczęły krążyć plotki, iż nauczycielka wyrzuciła klasowy krzyż do kosza. A potem rozpętało się piekło. – Telefony do szkoły, proboszcz, wójt, wpisy w mediach społecznościowych… […] Nie jestem w tej chwili w zbyt dobrym stanie. Jest mi po prostu ciężko z całym tym nieporozumieniem – powiedziała mediom anglistka. To nie może dziwić, bo stała się celem hejtu. Jej dane osobowe zostały ujawnione, a wyrok wydany przed zbadaniem sprawy. Ludzie pisali okropne rzeczy bez sprawdzenia, wyjaśnień, informacji o rozwoju sprawy. A piątkowa pikieta to był po prostu atak agresji na szkołę, zorganizowany przez prawicowych polityków, którzy wycierają sobie usta wartościami chrześcijańskimi, a najchętniej by nas w imię tych wartości spalili na stosie!
– Szanuję przedmioty czci religijnej i w życiu nie wyrzuciłabym krzyża reprezentującego wiarę. Jestem neutralna religijnie i bardzo tolerancyjna – wyjaśniła nauczycielka. – Nigdy w życiu nie użyłam wulgaryzmu w kontakcie z uczniami czy ich obecności. Jestem nauczycielką z powołania. Kocham moją pracę. Kocham moich uczniów. […] Nie komentowałam też nigdy w życiu przedmiotów czci religijnej. Po prostu wyrzuciłam ten gadżet do kosza – dodaje.
Co ciekawe, uczniowie, którzy wypowiadali się w mediach, nie są z klasy, w której się to wszystko wydarzyło. Szczególnie wyraźnie prezentowany był jeden uczeń wraz z rodziną. Problem polega na tym, iż anglistka go nie uczy i nie uczyła go w przeszłości. Słyszano zresztą, iż w piątek 12 grudnia, a więc tuż przed zdarzeniem, uczeń ów groził innej nauczycielce, iż jego mama „zwolni ją z pracy”. Przypadek?
Narracja trzecia wprowadza niuanse, które nie pozwolą na dokonywanie wyrazistych i jednoznacznych ocen. Może okazać się, iż sprawy nie są czarno-białe. Pamiętaj, iż nie zajmując zdecydowanego stanowiska, narazisz się swojej bańce
Jakub Sewerynik
Nauczycielka, która stała się ofiarą nagonki, została sama wobec aparatu państwa, hierarchii Kościoła, polityków i działaczy społecznych, a choćby własnych sąsiadów. Czy ktoś udziela jej wsparcia psychologicznego i dba o jej prawo do obrony?
Ciekawe, iż hierarchowie Kościoła katolickiego oczekują zdecydowanych działań i wyjaśnień w sprawie plastikowego krzyża. Szkoda, iż choć części tej energii nie przeznaczają na wyjaśnienie spraw dotyczących przemocy domowej, pedofilii, agresji i nienawiści! Najwyższy czas, aby Polska przestała być państwem wyznaniowym, a księża przestali się mieszać w politykę!
Kiedy kawałek plastiku staje się symbolem religijnym? Czy można sprofanować plastikowy element kostiumu na Halloween? Przecież to absurd i najlepszy dowód na to, iż szkoła powinna być neutralna światopoglądowo. Żadnych symboli religijnych, a jak już jakieś, to wszystkie – z latającym potworem spaghetti włącznie. Jak ktoś chce, to niech w czasie katechezy sobie wiesza krzyż, a potem zdejmuje.
*
Nie podoba Ci się, drogi Czytelniku, żadna z tych narracji? pozostało trzecia, alternatywna. Pamiętaj jednak, iż tylko dwie pierwsze oferują najintensywniejsze przeżycia. adekwatny wybór zapewni Ci też akceptację Twojej społeczności. Narracja trzecia wprowadza niuanse, które nie pozwolą na dokonywanie wyrazistych i jednoznacznych ocen. Może okazać się, iż sprawy nie są czarno-białe. Pamiętaj, iż nie zajmując zdecydowanego stanowiska, narazisz się swojej bańce.
Narracja nr 3: porozmawiajmy
W szkole podstawowej gdzieś w Polsce w połowie grudnia doszło do kontrowersyjnego zdarzenia. W zasadzie nie wiadomo, co się wydarzyło, ponieważ relacje są niespójne. Sprawa stała się medialna po blisko miesiącu, co samo w sobie może dziwić i stawiać pod znakiem zapytania wagę wydarzenia. Wiadomo, iż przedmiotem incydentu był plastikowy krzyż – najprawdopodobniej element taniego stroju na bal przebierańców lub Halloween. Możliwe, iż między uczniami a nauczycielką doszło do jakiejś formy przemocy, która nie miała charakteru fizycznego. Mogła mieć ona charakter symboliczny, ale to wymaga dalszych wyjaśnień.
- Zbigniew Nosowski
Szare, a piękne
Wersja wydarzeń, zakładająca ostentacyjną i celową profanację przedmiotu kultu, nie została wykluczona, ale wydaje się mało prawdopodobna. Nic nie wskazuje na to, iż anglistka jest wojującym wrogiem Kościoła. W wypowiedziach dla mediów zadeklarowała ona szacunek dla wiary i przeprosiła, jeżeli kogoś uraziła swoim zachowaniem. Niewykluczone, iż nauczycielka dała się sprowokować nastolatkom i przekroczyła pewne normy zachowań obowiązujące w szkole. Trudno jednak ustalić szczegóły, ponieważ relacje świadków są kwestionowane.
Wiadomym jest zatem, iż w pewnej szkole doszło do wymagającego wyjaśnień zdarzenia, które stało się przedmiotem zainteresowania mediów ogólnopolskich, władz państwowych, organów ścigania, hierarchii Kościoła, polityków i działaczy społecznych. W takich okolicznościach niełatwo zapanować nad emocjami i sprawę wyjaśnić. Społeczność szkolna ma przed sobą trudne zadanie przepracowania tego zdarzenia, a szum medialny tego nie ułatwia. Ani prokuratura, ani kuratorium tej sprawy nie załatwi. Potrzebna wydaje się szczera rozmowa, aby każdy mógł zrozumieć drugiego.
Nie tylko w Polsce, ale i w wielu państwach Europy od wielu lat toczy się zażarty spór o symbole religijne w przestrzeni publicznej. Droga do zrozumienia i godzenia neutralności światopoglądowej państwa i wolności religijnej zdaje się niezwykle długa i trudna.
Osoby niewierzące lub niechętne chrześcijaństwu twierdzą, iż obecność krzyża w miejscach publicznych, urzędach czy szkołach jest niezgodna z neutralnym charakterem tych miejsc i może wpływać na osoby sprawujące funkcje publiczne, jak i poszczególnych obywateli – a tym samym narusza ich prawo wolności religijnej (w tym przypadku w postaci negatywnej, zwane również prawem wolności od religii). Z kolei druga strona sporu podnosi, iż krzyż stanowi integralną część tożsamości narodowej, reprezentując istotne wartości ważne dla jednostki; sam w sobie niczego nie narzuca, a tym samym nie narusza wolności niechrześcijan. Jego usunięcie z przestrzeni publicznej byłoby zatem niedopuszczalne.
W jednej z głośnych spraw z 2021 roku włoski Sąd Najwyższy wskazał, iż społeczności zróżnicowane w swojej tkance światopoglądowej powinny dążyć do „accomodamento ragionevole” – rozsądnego kompromisu, poprzez wspólne poszukiwania wspaniałomyślnego, pośredniego rozwiązania, pozwalającego na godzenie różnych stanowisk. Cóż to jednak oznacza w praktyce? Nie sposób udzielić prostej odpowiedzi.
Drogą do osiągnięcia prawdziwej neutralności jest bowiem nieustanne poszukiwanie „rozsądnego kompromisu”, bez negowania czy ukrywania tożsamości i wiary poszczególnych członków społeczności, w tym spychania religii do sfery wyłącznie prywatnej. Prof. Joseph Weiler definiuje ów kompromis jako dążenie każdej ze stron w dobrej wierze, w możliwie najdalszym zakresie, do wyjścia naprzeciw oczekiwaniom i potrzebom drugiej strony, będąc świadomym wartości swojego stanowiska. Z pewnością nie jest to zadanie proste, ale jedynie duch prawdziwego dialogu i wzajemnej tolerancji może pozwolić przezwyciężyć ten fundamentalny spór.
Przykładem ciekawej zachęty do dialogu jest akcja „Kolęda 2026 – z miłości do Kościoła”. Dotyczy ona, co prawda, parafii, ale ideę można by łatwo przeszczepić na grunt szkoły. Inicjatorka akcji, Agata Rujner, wskazuje, iż bezpieczna wspólnota rodzi się z serdecznych relacji budowanych na zaufaniu, prawdzie i wzajemnym szacunku. Wymaga także odpowiedzialności – odwagi, by reagować i troszczyć się o słabszych. To z kolei zakłada jednak także wysiłek, uważność i czas.
Co Ty możesz zrobić w tej sprawie? jeżeli jesteś wierzący, pomódl się za osoby w nią zaangażowane – szczególnie za tych, które mogli zostać skrzywdzeni. Niezależnie od tego czy wierzysz, czy nie, możesz pomyśleć życzliwie o tych osobach i wstrzymać się z formułowaniem opinii, które mogą okazać się krzywdzące. Możesz przyjrzeć się również, czy w Twojej szkole, uczelni czy miejscu pracy są sprawy, które generują istotne napięcia. jeżeli tak, może warto o nich porozmawiać zawczasu?
*
Ostrzegałem, że ta wersja będzie nudna. Wybierasz zatem narrację nr 1 czy nr 2?

2 godzin temu
















