Konflikt na linii Watykan–Biały Dom narasta

2 godzin temu
Zdjęcie: Leon XIV, Donald Trump


Być może papież nigdy nie odwiedzi Stanów Zjednoczonych za rządów obecnej administracji – pisze dla „The Free Press” Mattia Ferraresi.

6 kwietnia amerykański serwis „The Free Press” opublikował artykuł Mattii Ferraresiego dotyczący narastającego konfliktu między Stolicą Apostolską a administracją Donalda Trumpa.

Dziennikarz zauważa, iż wybór pierwszego papieża pochodzącego ze Stanów Zjednoczonych nie doprowadził do politycznego zbliżenia między Rzymem a Waszyngtonem, a oczekiwanie, iż Leon XIV udzieli moralnego wsparcia amerykańskiej administracji, gwałtownie okazało się bezpodstawne. Według Ferraresiego źródłem napięcia stały się przede wszystkim publiczne wypowiedzi papieża dotyczące wojny, przemocy i dominacji w stosunkach międzynarodowych.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Autor przywołuje wielkanocny apel Leona XIV, który stał się według niego „punktem kulminacyjnym retorycznej eskalacji sprzeciwu wobec wojny z Iranem, która narastała przez cały Wielki Tydzień”. Papież wezwał w swoim apelu światowych przywódców, by „złożyli broń i wybrali pokój”, a także odrzucili „pragnienie panowania nad innymi”.

Ferraresi przypomina również inne papieskie sformułowania, w tym potępienie „imperialistycznej okupacji świata” podczas Mszy Krzyżma 2 kwietnia oraz przestrogę wypowiedzianą w tegoroczną Niedzielę Palmową, iż „Bóg odrzuca modlitwy tych, którzy prowadzą wojny”. Jak zauważa dziennikarz, „trudno nie odczytywać tych słów jako skierowanych bezpośrednio do przywódcy wolnego świata i chrześcijan z jego najbliższego otoczenia”.

Włoski publicysta twierdzi również, iż „Stolica Apostolska, mimo wszystkich swoich niedoskonałości i skandali, pozostaje instytucją, której wiarygodności amerykańskie supermocarstwo poszukuje”. Następnie dodaje: „Wiedzą oni, iż błogosławieństwo Leona – albo przynajmniej jego milczenie – nadałoby ich działaniom rodzaj moralnej legitymizacji, której żadna ilość siły nie jest w stanie sama wytworzyć”. Z tego punktu widzenia zabieganie o przychylność papieża nie jest dla Waszyngtonu sprawą drugorzędną. Włoski publicysta wskazuje ponadto na amerykański kontekst polityczny – obecność katolików w otoczeniu Donalda Trumpa, konwersję J. D. Vance’a, znaczenie katolickiego elektoratu oraz pozycję katolików w Sądzie Najwyższym.

Stolica Apostolska, mimo wszystkich swoich niedoskonałości i skandali, pozostaje instytucją, której wiarygodności amerykańskie supermocarstwo poszukuje

Mattia Ferraresi

Udostępnij tekst
Facebook
Twitter

Według Ferraresiego w Waszyngtonie zakładano, iż między Leonem XIV a jego ojczyzną powstanie szczególna więź. Jednym z najważniejszych przykładów na te nadzieje było zaproszenie wystosowane przez J. D. Vance’a w maju 2025 roku na obchody 250-lecia Stanów Zjednoczonych w roku 2026. Według relacji przytoczonej przez autora Stolica Apostolska początkowo rozważała wizytę, jednak ostatecznie odłożyła ją bezterminowo. Powodem miały być różnice w polityce zagranicznej, narastający sprzeciw części amerykańskiego episkopatu wobec polityki migracyjnej Trumpa oraz niezgoda na wykorzystanie papieża jako elementu gry politycznej przed wyborami „połówkowymi” do Kongresu, które odbędą się w listopadzie 2026 roku.

Jednym z kluczowych wydarzeń w relacjach Watykanu z administracją Trumpa było według Ferraresiego styczniowe spotkanie w Pentagonie. – Papież przedstawił własną wizję polityki zagranicznej w inauguracyjnym orędziu o «stanie świata». W wyraźnym ataku na państwa, które wybierają siłę militarną zamiast pokojowej dyplomacji, Leon oświadczył, iż powojenny ład międzynarodowy został „całkowicie podważony” – stwierdza autor.

Wkrótce Nowość Sale!
  • James Martin SJ

Budując most
PRZEDSPRZEDAŻ

26,94 44,90 Do koszyka

Według relacji przywołanych przez Ferraresiego Pentagon miał szczegółowo analizować papieskie przemówienie, odczytując je jako komunikat skierowany bezpośrednio przeciwko polityce Trumpa. Jeden z watykańskich urzędników, który – podobnie jak inne osoby relacjonujące przebieg styczniowego spotkania – zgodził się na rozmowę z Ferraresim pod warunkiem zachowania anonimowości. Stwierdził, iż kierownictwo Pentagonu miało być szczególnie rozwścieczone fragmentem, w którym papież zdawał się podważać doktrynę Donroe – trumpowską aktualizację doktryny Monroe, zakładającą niekwestionowaną dominację Ameryki na półkuli zachodniej. – Krótko po tym przemówieniu Podsekretarz Wojny USA ds. Polityki Elbridge Colby wezwał do Pentagonu ówczesnego ambasadora Stolicy Apostolskiej w Stanach Zjednoczonych, kardynała Christophe’a Pierre’a – relacjonuje Ferraresi.

Według źródeł autora przedstawiciele administracji obecnego prezydenta mieli podczas spotkania dać kardynałowi do zrozumienia, iż Stany Zjednoczone „mają siłę militarną, by robić to, co chcą”, a Kościół powinien opowiedzieć się po ich stronie. Jeden z amerykańskich urzędników miał się choćby posunąć do przywołania przykładu niewoli awiniońskiej.

W swoim artykule „The Pentagon Threatened Pope Leo XIV’s Ambassador With the Avignon Papacy”, opublikowanym w serwisie „The Letters from Leo”, Christopher Hale, powołując się na własne ustalenia i odnosząc się bezpośrednio do publikacji Ferraresiego, pisze, iż Watykan odczytał działania Pentagonu jako wyjątkowo alarmujące. Według Hale’a niektórzy urzędnicy mieli uznać nawiązanie do Awinionu za groźbę użycia siły wobec Stolicy Apostolskiej. Jak zaznacza Hale, „Stolica Apostolska od tamtego dnia nie ustąpiła ani o krok”.

Ferraresi wskazuje również na fakt, iż narastający między Watykanem a Białym Domem spór nie ograniczył się do jednego incydentu.

– Szef ordynariatu wojskowego Stanów Zjednoczonych, Timothy Broglio, powiedział, iż dla żołnierzy „moralnie dopuszczalne byłoby odmówienie wykonania rozkazu” po tym, jak Trump w styczniu zagroził inwazją na Grenlandię. W lutym, gdy Watykan odmówił udziału w trumpowskiej Radzie Pokoju, mającej nadzorować odbudowę i powojenne zarządzanie Strefą Gazy, rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt, również katoliczka, nazwała tę decyzję „głęboko niefortunną”. Następnie, 1 marca, gdy na Iran spadały bomby, stanowisko Watykanu wobec polityki zagranicznej administracji stało się niemożliwe do przeoczenia: Leon wystąpił przeciwko amerykańskim uderzeniom – wylicza Ferraresi.

Autor zwraca również uwagę na symboliczny charakter działań Stolicy Apostolskiej. Według niego po papieskiej odmowie przyjazdu do Białego Domu administracja Trumpa „próbowała wszelkich możliwych sposobów”, aby doprowadzić do wizyty Leona XIV w USA jeszcze w 2026 roku. Ostatecznie jednak 4 lipca papież ma spędzić dzień nie w Stanach Zjednoczonych, a na Lampedusie, która stanowi bramę dla migrantów ryzykujących wszystko, by dotrzeć do Europy. „Leon jest zbyt świadomy symboli, by wybrać 4 lipca przypadkowo” – konkluduje Ferraresi.

Idź do oryginalnego materiału