Kamerun: Czy Papież ugasi pożar w „Afryce w pigułce”? Mocne świadectwo misjonarza

2 godzin temu

Afryka nie tylko wierzy – ona oddycha Bogiem. O. Wojtek Jeziorski OSPPE odsłania kulisy pracy w Kamerunie, gdzie wiara katolicka zderza się z islamskim fundamentalizmem Boko Haram i niszczącym synkretyzmem sekt. Rozmowa red. Krzysztofa Kunerta.

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: EWTN Polska | 15 kwietnia 2026 |
Photo credit: O. Wojtek Jeziorski OSPPE,
Parafia św. Marcina z Tours, AYOS – Kamerun
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

Czego ludzie w Kamerunie najbardziej oczekują po wizycie Leona XIV? Na jakie słowa papieża czekają?

Ile plemion i ile regionów, tyle oczekiwań i tyle palących kwestii, które czekają na ich rozwiązanie, a Kamerun jest całą Afryką w miniaturce. Papież przyleci w klimat bardzo napięty związany z ostatnimi „wyborami” prezydenckimi i całą sytuacją geopolityczną gdzie jedna iskra może rozpalić olbrzymi pożar; do kraju destabilizowanego na północy przez islamską sektę fundamentalistyczną Boko Haram, a na północnym zachodzie przez początkowo separatystyczne bojówki a w tej chwili dodatkowo zorganizowane bandy zbójeckie.

Przylatuje do bardzo młodego kraju w impasie i bez perspektyw dla znacznej większości mieszkańców a w szczególności młodych ludzi, gdzie wiele przeciwieństw splata się ze sobą do tego stopnia, iż sami Kameruńczycy nazywają go „całym kontynentem”.

Ludzie oczekują zmian i tego, iż papież powie głośno to czego oni boją się mówić. Oczekują pojednania i nadziei na przyszłość, konkretnych wskazań. Oczekują zauważenia i docenienia ich trudów. Oczekują nadziei. Pragną błogosławieństwa i tego żeby Ojciec święty jak 2 jego poprzedników postawił swoje stopy na ich ziemi. Papież jest tu odbierany naprawdę jako namiestnik Chrystusa na Ziemi. Oczekują, iż będzie ich rzecznikiem i wstawi się swoim autorytetem ze poszkodowanymi.

Czy ta pielgrzymka faktycznie może coś zmienić w trudnej sytuacji kraju?

Na pewno już poprawiła się sytuacja logistyczna miast, które przyjmą papieża. Budowy dróg, mostów, sprzątanie, naprawy struktur itd… Nagle w miesiąc można było zrobić to co przez dziesięciolecia nikt zrobić nie mógł. I z tego powodu jest wiele już żartów na ten temat wśród społeczności.

Jak będzie odebrane przez słuchających i obserwatorów, to co powie papież ale i jak będą odczytane jego gesty to tylko Bóg wie. Czy wizyta papieska przełoży się faktycznie na życie narodu? Na pewno będzie umocnieniem, ale przede wszystkim impulsem dla konkretnego człowieka do budowania na Bogu i jego wartościach. Papież nie przychodzi jako polityk, ale jako świadek nadziei i wiary, z tym co ona przynosi konkretnie w życiu człowieka.

Jak dziś wygląda stan wiary w Ojca parafii? Czy ludzie faktycznie garną się do Kościoła?

Moja parafia mieści się w środkowo centralnej części Kamerunu, wśród ludzi którzy niespełna siedemdziesiąt lat temu całymi rodzinami przyjmowali wiarę chrześcijańską, katolicyzm dokładnie.

Trudno to ubrać w kilka słów, gdy tyle kontekstów wchodzi w grę. Najcelniejsze stwierdzenie pewnego antropologa jakie spotkałem to było to, iż Europejczycy ubierają się w Boga jak w płaszcz, a Afrykańczycy oddychają nim jak powietrzem. Tak, wiara jest tutaj tak naturalna i oczywista jak jedna z funkcji życiowej.

Wielu stara się żyć wiarą na co dzień, w ich wyborach, w trudach i zmaganiach, ale i momentach euforii i szczęścia. I to jest piękne. Widzi się wspólnotę parafialną, ale też wspólnoty na dzielnicy czy grupy i stowarzyszenia. To jest piękne. Wiara jest częścią codziennego życia.

Czy ludzie faktycznie garną się do Kościoła? Pomimo, iż niektórzy przeżywają różne etapy w swoim życiu, to tak, ludzie faktycznie garną się do Kościoła.

Z jakimi największymi problemami mierzy się Ojciec w codziennej pracy? Co jest najtrudniejsze: bieda, sekty, czy może kwestie bezpieczeństwa?

Bardzo celnie kiedyś papież Benedykt XVI zdiagnozował sytuację, iż bieda materialna rodzi biedę moralną, a ta z kolei jest źródłem kryzysów. I tak jest u nas.
Kolejnym problemem jest synkretyzm wierzeń, szczególnie szerzony przez sekty, bo niektórzy gubią się w tym wszystkim i rozmijając się z prawdą niszczą swoje życie. Potrzeba dostępu do solidnej edukacji, która tworzyłaby człowieka zdolnego do refleksji a nie tylko szkoliła pracownika. Wyzwaniem jest też szukanie jedności wśród wielokulturowej parafii, także kwestia trybalizmu.

Jak wygląda Ojca typowy dzień na misji? Od czego Ojciec zaczyna rano i co zajmuje najwięcej czasu?

Dzień zaczynam od modlitw wspólnotowych o 5h30 , bo jestem członkiem wspólnoty paulińskiej, a potem mamy Mszę św. parafialną o 6h30, następnie spowiedź św. Po śniadaniu każdy z nas udaje się do prac.

Normalnie jestem odpowiedzialny za szkołę podstawową i przedszkole, w sumie mamy 1000 uczniów, ale zakres obowiązków i prac na misji jest całym wachlarzem zajęć: przede wszystkim posługa Słowa i Sakramentów, często wezwania do chorych ale i osób szukających drogi lub pomocy, organizowanie życia parafii, tworzenie wspólnoty, katecheza szeroko rozumiana, różne aktywności naprawy czasem bardzo prozaicznych rzeczy, a bez których nie można funkcjonować tak jak dostęp do wody pitnej czy prądu, sprawy administracyjne. Różnego typu interwencje związane z życiem społecznym.

Czego my w Polsce moglibyśmy się nauczyć od chrześcijan z Kamerunu? Co w ich wierze robi na Ojcu największe wrażenie?

Pomimo prawie już 16 lat posługi misyjnej w Kamerunie nie przestaje ciągle mnie coś zaskakiwać i zachwycać, także trudno wyliczyć wszystkie te momenty.

Na pewno wspólnota i wzajemna pomoc, dzielenie się niejednokrotnie przysłowiową ostatnią kromką, tyle, iż tutaj ona jest naprawdę ostatnia. Gościnność. Zaufanie Bogu i jego Słowu, olbrzymia wiara wielu ludzi, która przekłada się na życie. Wytrwałość w modlitwach. Wierni gromadzą się we wspólnotach, żeby słuchać konferencji, przeżywać Sakramenty. Braterstwo.

O. Wojtek Jeziorski OSPPE, pracuje w parafii św. Marcina z Tours, AYOS – Kamerun.

Zobacz także:

Śladami giganta wiary: Leon XIV w Hipponie św. Augustyna. PODSUMOWANIE DNIA
Idź do oryginalnego materiału