„Jezus i ja bardzo Cię kochamy”. Ks. Chmielewski oskarżony o wykorzystanie seksualne kobiety

3 godzin temu
Zdjęcie: Dominik Chmielewski


Do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa nadużycia stosunku zależności w celach seksualnych.

Na łamach „Gazety Wyborczej” ukazał się tekst Piotra Żytnickiego opisujący historię Agaty, trzydziestoletniej kobiety, która utrzymywała bliską relację z ks. Dominikiem Chmielewskim – salezjaninem znanym z działalności medialnej jako założyciel i lider wspólnoty Wojownicy Maryi. Tekst oparty jest na relacji kobiety – wiadomościach, nagraniach i opisanych działaniach z roku 2024.

Opisywana historia dotyczy duchownego, którego działalność duszpasterska, a zwłaszcza sylwetka i poglądy teologiczne, były szeroko dyskutowane na łamach portalu Więź.pl. Autorzy publikujący na naszych łamach – m.in. Monika Białkowska – zwracali uwagę na uproszczony, dualistyczny obraz świata obecny w nauczaniu ks. Chmielewskiego, jego skłonność do demonizacji świata doczesnego czy też promowania religijności opartej na strachu i kontroli.

Krytykowano również jego przekonania dotyczące opętania, grzechu i demonologii, a także kontrowersyjne wypowiedzi na temat kobiet, seksualności i chorób psychicznych. Jednocześnie nasze publikacje wskazywały na rosnące wpływy duchownego wśród świeckich i klerykalnych środowisk katolickich w Polsce oraz brak reakcji ze strony instytucji kościelnych.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu

Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.

Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram

Zgodnie z publikacją „Gazety Wyborczej” pierwszy kontakt między duchownym a pokrzywdzoną nastąpił podczas spotkania rekolekcyjnego w marcu 2024 r. Po wydarzeniu Chmielewski wysłał wiadomość: „Agatko kochana, przepraszam, jeżeli wczoraj poczułaś się niekomfortowo na nauczaniu, kiedy wyrwałem cię tak znienacka”. Agata odpowiedziała pozytywnie, a kontakt gwałtownie się zacieśnił. Chmielewski proponował duchowe wsparcie, pisał: „W tych ranach są demony i trzeba je po prostu wykurzyć”, a także: „Pozwolisz, iż będę przy tobie ze swoją modlitwą i będę odprawiał za ciebie mszę świętą”.

Z czasem komunikacja zaczęła przybierać coraz bardziej osobisty i emocjonalny charakter. Ksiądz pisał: „Mam wrażenie, jakbyś była moją duchową siostrą”, „Jezus i ja chcemy Ci powiedzieć, iż bardzo Cię kochamy”. Wysyłał jej również zdjęcia i nagrania, na których ćwiczył, palił cygaro, pozował bez koszulki. Zaproponował też korzystanie z szyfrowanego komunikatora Signal, pisząc: „Tam fajnie pisać, bo na fejsie jakoś nie lubię o bardziej osobistych czy ważnych sprawach pisać”.

Po kilku tygodniach zaprosił Agatę do klasztoru w Lądzie. Miał dla niej odprawić mszę, a wieczorem rozmawiali, słuchali romantycznej muzyki i przytulali się. Agata wspomina: „Bombardował mnie ciepłem, ale wtedy wydawało się to piękne. Poczułam, iż będzie dla mnie kimś ważnym”. Po drugim spotkaniu, podczas którego znów nocowali razem, Chmielewski uspokajał ją: „Nic złego się nie stało, tylko leżeliśmy”. Trzecie spotkanie zakończyło się już kontaktami seksualnymi, czemu, jak twierdzi Agata, nie potrafiła się przeciwstawić: „Zamiast zaprowadzić mnie do Jezusa, zaprowadził mnie do łóżka”.

W kolejnych tygodniach kontakt stawał się coraz rzadszy. Gdy Agata powiedziała, iż chce się z tej relacji wyspowiadać, Chmielewski odpowiedział: „Na spowiedzi trzeba mówić tylko tyle, ile trzeba, Skarbie. Grzech przeciwko takiemu czy takiemu przykazaniu. Bez wchodzenia w szczegóły, Kochana”. Gdy swoją relację z księdzem opisała spowiednikowi, w konfesjonale usłyszała wprost: „Dziewczyno, przerwij to, jesteś wykorzystywana”.

Nowość Promocja!
  • Tośka Szewczyk

Nie umarłam. Od krzywdy do wolności

31,20 39,00
Do koszyka
Książka – 31,20 39,00 E-book – 28,08 35,10

Agata zaczęła konsultować się z innymi osobami na temat swojej relacji z duchownym. Usłyszała, iż została wykorzystana. Skontaktowała się z siostrą zakonną Bartłomieją Sobczyk i terapeutką Małgorzatą Nycz. Przedstawiła im wiadomości i nagrania.

„Usłyszałam, iż Dominikowi jest bardzo przykro, iż sam się zgłosił się do inspektorii salezjańskiej i do wszystkiego się przyznaje. Powiedziała, iż powinnam się z nim spotkać i «przeprosić go za swoje deficyty», iż przygotuje jakieś dokumenty do podpisania i iż jeżeli nie usunę dowodów, to nie zamkniemy tej sprawy i nie zaczniemy terapii. A jako zadośćuczynienie zaproponowała zniżkę na terapię” – czytamy.

Według relacji Agaty, w ciągu kilku miesięcy doszło do „kilkunastu kontaktów oralnych”. Kobieta nie zgodziła się na pełne współżycie, mimo iż ksiądz pytał ją, czy prowadzi kalendarzyk. We wrześniu 2024 r. Agata poinformowała zakon o wykorzystaniu. W grudniu złożyła zeznania w diecezji toruńskiej. Przełożeni zapewnili, iż „zajmą się sprawą”, ale potem – jak twierdzi – nie odpowiadali na pytania.

Ks. Chmielewski, zapytany przez dziennikarzy, odmówił rozmowy, przekazując, iż „wszystkie informacje, w tym dowody, zostały przedstawione przełożonym” i iż przyjmie ich decyzje. Rzecznik inspektorii salezjańskiej, ks. Grzegorz Gruba, potwierdził, iż ksiądz zgłosił się wcześniej niż Agata i „zaprzeczył, by doszło między stronami do współżycia seksualnego”, a w zgromadzonym materiale „brak dowodów przeciwnych”. Jednocześnie rzecznik przyznał, iż „relacja bez wątpienia naruszyła normy moralne oraz kanoniczne”, a „nigdy nie powinna zaistnieć i została jednoznacznie oceniona negatywnie”.

Według rzecznika, relacja ta była „efektem świadomej i dobrowolnej decyzji dwojga dorosłych osób”, a Agata „nie pozostawała wobec księdza Chmielewskiego w żadnym formalnym stosunku zależności”. Adwokat Agaty zgłosił jednak zawiadomienie do prokuratury, uzasadniając to podejrzeniem o popełnieniu przestępstwa: „doprowadzeniu do współżycia poprzez nadużycie stosunku zależności”.

Według „Gazety Wyborczej” w przeszłości do salezjanów zgłoszono dwie inne skargi na Chmielewskiego – jedna została wycofana, a druga umorzona z powodu przedawnienia. Mimo to, jak informuje rzecznik, „ks. Chmielewski wyraził skruchę oraz odbył pokutę, której zakres został wcześniej uzgodniony z przełożonymi”.

Śledztwo w sprawie nadużycia stosunku zależności w celach seksualnych prowadzi prokuratura. Ks. Dominik Chmielewski przez cały czas prowadzi rekolekcje.

Przeczytaj również: Spychologia eklezjalna. Biskupi i przełożeni wobec ks. Dominika Chmielewskiego

Idź do oryginalnego materiału