Na zdjęciu od lewej:
biskup Marcin Davila Gandara oraz Sławomir Józef Melchior SiąkałaNa marginesie opisywanego poniżej zjawiska przypomina mi się jako żywo ostatnia zwrotka znanej piosenki Andrzeja Rosiewicza pt. „Chłopcy radarowcy”. Brzmiała następująco:
„Czas by już na finał,
puenta się zaczyna:
Coraz więcej przebierańców,
coraz trudniej o oryginał”.
Problem w tym, iż ta piosenka dotyczyła dwójki kombinatorów, którzy przebrali się za milicjantów i w takiej roli karali nieświadomych użytkowników ruchu drogowego słonymi mandatami. To przestępstwo za PRL-u zagrożone było karą choćby do10 lat bezwzględnego więzienia, a i w tej chwili sankcje są podobne.
Niestety, przebierańcy za kapłanów Świętej Tradycji takich konsekwencji nie ponoszą. Wprost przeciwnie. W miarę upływu lat od dokonanego oszustwa przybywa im coraz więcej nieświadomych wiernych i datków na tacę oraz za intencje mszalne, poświęcenia domów, chrzty, komunie, bierzmowania, śluby i inne obrzędy, które są powinnością praktykujących katolików.
Ostatni z tego rodzaju przypadków dotyczy Sławomira Józefa Melchiora Siąkały z miejscowości Grodziec Śląski. Tenże najpierw wyjątkowo gwałtownie – dokładnie od października 2006 do maja 2007 roku – zakończył swoją formację w seminarium Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X (FSSPX) w bawarskim Zaitzkofen, a następnie latami ubiegał się o status kapłana tradycyjnego przyjmując święcenia warunkowe trzykrotnie od osób podających się za biskupów. Byli to kolejno Ludovitus Batora (2007, a więc w roku opuszczenia seminarium), Stanisław Sawicki (2009) oraz Emmanuel Korab (2015). Konsekwencja, cierpliwość i kolejne próby uzyskania święceń bardziej wiarygodnych przyniosły S. Siąkale oczekiwany skutek. 9 czerwca br. w ww. Grodźcu Śląskim święceń warunkowych udzielił mu meksykański biskup Marcin Davila Gandara, przełożony generalny Trydenckiego Bractwa Kapłańskiego, który sakrę biskupią otrzymał 11 maja 1999 roku z rąk biskupa Marka A. Pivarunasa oraz biskupa Daniela L. Dolana jako współkonsekratora, czyli bez jakichkolwiek wątpliwości,
Oprócz pytań na temat przebiegu weryfikacji S. Siąkały jako kapłana Tradycji, do wyjaśnienia pozostaje bardzo pogmatwana świecka strona jego działalności, w tym krążące po internecie jego zdjęcia jako artysty na niemieckich scenach, pozostających pod patronatem tamtejszych protestantów.
Dokładnie 4 sierpnia 2026 wystąpiłem do biskupa Marcina Davily Gandary jako redaktor „Przewodnika Katolika” z prośbą o potwierdzenie prawdziwości informacji na temat święceń warunkowych Sławomira Siąkały. Do dzisiaj, to jest do 1 września 2026 nie otrzymałem żadnej informacji. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można zatem przyjąć, iż biskup albo dobrze wiedział, komu udziela święceń, albo został wprowadzony w błąd i nie chce tego ujawnić. Do potencjalnych wiernych należy decyzja, czy są zainteresowani posługą księdza o tak wątpliwej biografii.
Henryk Jezierski
Zdjęcie: domena publiczna
(01.09.2026)


















