Dzięki postawie „stawania w prawdzie” może zobaczymy, jako młode pokolenie, iż Jan Paweł II jest bliższy niż nam się do tej pory wydawało.
Edytorial do wydania tygodnika „Więź co Tydzień” z 3 kwietnia 2025:
Paradoksalnie to mnie przyszło zapowiadać najnowszy numer tygodnika „Więź co Tydzień”, poświęcony postaci Jana Pawła II. Paradoksalnie – ponieważ z całej naszej redakcji to właśnie ja pamiętam go najsłabiej. Jedynym wydarzeniem, które utkwiło mi w pamięci, była jego śmierć, którą 20. rocznicę teraz obchodzimy. Dokładniej sam pogrzeb.

WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Pamiętam moje zdziwienie, kiedy to na terenie parku miejskiego w Otwocku ujrzałem rzeszę ludzi z zapalonymi zniczami, opłakujących odejście Ojca Świętego. Wtedy to właśnie – będąc niespełna pięciolatkiem – dowiedziałem się o jego śmierci, zupełnie nieświadomy, jak historyczną chwilę przyszło mi oglądać na własne oczy.
Bez cienia przesady można stwierdzić, iż dla mojego pokolenia – tych urodzonych tuż przed rokiem 2000 oraz młodszych – postać papieża Polaka jest w istocie postacią historyczną. Nie mamy z nim osobistych przeżyć. Nie braliśmy udziału w spotkaniach czy pielgrzymkach. Nie słuchaliśmy jego słów na żywo – co nie oznacza, iż nie przemawiał i do nas, o czym pisze w swoim tekście Magdalena Kadziak: „jest też Jan Paweł II, którego nie znałam. A poznałam go, czytając jego teksty i wystąpienia. Znalazłam w nich wiele zaskakująco aktualnych myśli, które mogą kształtować również obecne pokolenie”.
Prawdą jest również fakt, iż młodym osobom Jan Paweł II kojarzy się w znacznej mierze z memami, których pełno jest w sieci. Ale, jak słusznie zauważa Bartosz Bartosik, „w polifonicznym świecie możliwe jest współistnienie różnych form pamięci”, zaś memy o papieżu nie stanowią kpiny z jego postaci, a tym bardziej dziedzictwa. Tak jak możliwe jest „wspominanie godziny 21:37 jako ważnego wydarzenia, a może choćby okazji do westchnięcia o wstawiennictwo do papieża”, tak nie ma nic niewłaściwego w „nabijaniu się z memów o «rzułtym papaju»”.
Tym, co wydaje się najistotniejsze w pielęgnowaniu pamięci o przesłaniu papieża z Wadowic, jest autentyczne pokazanie blasków i cieni jego pontyfikatu. Uznanie, iż nie był wolny od błędów, niekiedy naprawdę poważnych w skutkach. Dzięki takiej postawie „stawania w prawdzie” być może zobaczymy, jako młode pokolenie, iż jest bliższy niż nam się do tej pory wydawało.
Przeczytaj również: Jan Paweł II, którego nie znałam