Protesty w Iranie odzwierciedlają nie tylko rozpacz ekonomiczną, ale także napięcie między nieufnością wobec wewnętrznych reform a obawą przed presją zewnętrzną – pisze dla Project Syndicate Djavad Salehi-Isfahani, profesor ekonomii.
W swoim artykule dla Project Syndicate Djavad Salehi-Isfahani, profesor ekonomii na Virginia Tech, pisze o gospodarczych przyczynach obecnych protestów w Iranie.
Zdaniem autora, wybuch ogólnokrajowych protestów w tym kraju został wywołany załamaniem się krajowej waluty, riala. – Dewaluacja waluty w Iranie nigdy nie jest jedynie kwestią techniczną; gwałtownie powoduje ona wzrost cen i spadek siły nabywczej, zwłaszcza biorąc pod uwagę, iż wiele wynagrodzeń jest ustalanych w ujęciu rocznym. W grudniu, gdy wartość riala spadła o 16 proc. – co oznacza łączny spadek o około 84 proc. w ciągu ostatniego roku – inflacja cen żywności osiągnęła roczny poziom 72 proc., czyli prawie dwukrotnie więcej niż ostatnia średnia – wskazuje profesor związany z Economic Research Forum w Kairze.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Z kolei taki znaczący spadek wartości waluty jest „następstwem dziesięcioleci izolacji gospodarczej” wobec Iranu, której głównymi narzędziami były sankcje nakładane na irańską ropę. – Utrata dochodów z ropy naftowej spowodowała chroniczny deficyt budżetowy, który rząd finansował poprzez ekspansję monetarną, napędzając inflację – tłumaczy Djavad Salehi-Isfahani. I dodaje, iż również poziom inwestycji „spadł z powodu obaw przed dodatkowymi atakami Izraela i Stanów Zjednoczonych”.
Problem nie tylko gospodarczy
Autor podkreśla, iż „wyzwanie, przed którym stoi Iran, ma charakter zarówno gospodarczy, jak i polityczny”. Rząd podejmuje „wysiłki zmierzające do zwiększenia dochodów, zmniejszenia deficytu budżetowego oraz ograniczenia zależności od emisji pieniądza”, co „może w dłuższej perspektywie obniżyć inflację”. – Jednak w perspektywie krótkoterminowej reformy będą wiązały się z kosztami gospodarczymi. Zniesienie dotacji walutowych natychmiast podnosi ceny niektórych towarów, co może potencjalnie napędzać inflację i wywierać presję na spadek wartości riala – zauważa.
W ramach rekompensaty dla obywateli rząd „wprowadził comiesięczne transfery w wysokości 10 milionów riali na osobę”. Środki trafiły już do około 80 milionów beneficjentów, z pominięciem najbogatszego decyla społeczeństwa. Profesor zwraca jednak uwagę, iż „nie jest jasne, czy te działania wystarczą, by zapobiec dalszym protestom”.
– Korzyści płynące z reform prezydenta Pezeszkiana są niepewne, prawdopodobnie zmaterializują się dopiero w dłuższej perspektywie czasowej i trudno je przekazać społeczeństwu dotkniętemu wieloletnią niestabilnością gospodarczą. Rząd Iranu nie może wiarygodnie obiecać stabilizacji kursów walutowych ani opanowania inflacji w najbliższym czasie – pisze dalej Salehi-Isfahani.
Powszechna nieufność wobec Izraela i USA
Według autora jedynym posunięciem mogącym realnie poprawić sytuację gospodarczą w krótkim terminie byłoby „zaprzestanie wrogich działań wobec Izraela i Stanów Zjednoczonych”. – Jednak dla irańskich przywódców może to okazać się znacznie trudniejsze niż kompromis w sprawie egzekwowania obowiązku noszenia hidżabu – dodaje.
Wynika to m.in z faktu, iż „irańskie społeczeństwo pozostaje głęboko nieufne wobec wszelkich obietnic płynących z Izraela”. Postawę tę kształtują „wydarzenia ostatnich lat – zniszczenie Gazy, okupacja Syrii oraz intensywne bombardowania Iranu w zeszłym roku”. Nieufność dotyczy również Stanów Zjednoczonych, które – jak przypomina autor tekstu – „pod rządami prezydenta Donalda Trumpa utraciły wiarygodność choćby w oczach swoich najbliższych sojuszników”.
– Protesty w Iranie odzwierciedlają więc nie tylko rozpacz ekonomiczną, ale także napięcie między nieufnością wobec wewnętrznych reform a obawą przed presją zewnętrzną. W związku z tym mogą one nie być łatwe do stłumienia – podsumowuje Djavad Salehi-Isfahani.
Protesty w Iranie realizowane są od 16 dni. Według niezależnej stacji Iran International w ciągu jedynie ostatniego weekendu zginęło w nich co najmniej 2 tys. osób. Dokładna liczba ofiar jest trudna do ustalenia ze względu na odcięcie przez władze dostępu do internetu, które trwa już czwarty dzień.
Przeczytaj też: Wolność, równość i islam. Czerwony szyizm Ali Szari’atiego
KM

3 godzin temu
.webp)
















