Według badań More in Common Polska 89 proc. rodziców boi się o swoje dzieci w internecie, czują się jednak bezradni. Sam zakaz używania mediów społecznościowych nie rozwiąże problemu.
8 kwietnia Fundacja Panoptykon zamieściła na swoim portalu artykuł na temat bezpieczeństwa dzieci w przestrzeni internetowej. Badania pokazują jasno: internet nie jest miejscem odpowiednim dla nieletnich. Zarówno polskie prawo, jak i rodzice okazują się bezradni wobec problemu.
Życie online
Autorki tekstu – Katarzyna Szywielewicz, Maria Wróblewska i Anna Obem – zauważają, iż wśród młodych ludzi coraz częściej spotkania towarzyskie organizowane są online, czasem sesje gamingowe wręcz je zastępują.
Nie sposób zaprzeczyć faktom – wiele obszarów życia przenosi się do świata wirtualnego. Z badań More in Common Polska wynika, iż aż 89 proc. rodziców boi się o swoje dzieci w sieci. Z jednej strony świadomość na temat zagrożeń w internecie rośnie, z drugiej jednak dane ukazują bezradność rodziców – w Polsce 58 proc. dzieci w wieku 7-12 lat ma konto na przynajmniej jednej platformie społecznościowej. Rodzice obawiają się pornografii, hejtu czy treści o samookaleczeniach.
WIĘŹ – łączymy w czasach chaosu
Więź.pl to pogłębiona publicystyka, oryginalne śledztwa dziennikarskie i nieoczywiste podcasty – wszystko za darmo! Tu znajdziesz lifestyle myślący, przestrzeń dialogu, personalistyczną wrażliwość i opcję na rzecz skrzywdzonych.
Czytam – WIĘŹ jestem. Czytam – więc wspieram
Jak opiekunowie dzieci radzą sobie z problemem? Rodzice wprowadzają ograniczenia czasu spędzonego przed ekranem w domowym zaciszu, starają się inaczej organizować czas wolny swoich dzieci. Takie rozwiązania nie są jednak wystarczające, bo nie mają zastosowania, gdy ich pociechy opuszczają dom. Jak wspominają autorki, choćby spotkania z rówieśnikami na osiedlowym czy szkolnym podwórku są wypełnione oglądaniem filmików pełnych krwawych, pornograficznych treści.
Są też tacy rodzice, którzy do sprawy podchodzą zgoła inaczej i sami kupili 7-latkowi telefon pod wpływem presji społeczeństwa. Żaden rodzic w końcu nie chce, by jego dziecko „odstawało” od reszty rówieśników.
Internet jak miasto
Zostaje pytanie o odpowiedzialność. W świecie rzeczywistym obowiązek poinformowania, czy produkt jest odpowiedni dla dzieci, leży po stronie producentów – dlaczego zatem w świecie wirtualnym ma być inaczej?
Autorzy porównują internet do miasta – w nim dzieci mają stosowne do swojego wieku ograniczenia. Ci najmłodsi (3-, 5-latki) w ogóle nie chodzą po mieście same, ale już tym odrobinę starszym pozwala się pójść w pojedynkę na plac zabaw czy do szkoły. Z hulajnóg mogą korzystać osoby, które ukończyły 13. rok życia, a z klubów nocnych – 18.
- Mateusz Filipowski OCD
- Agata Kulczycka
Tkanie
PRZEDSPRZEDAŻ
Zdaniem autorek w internecie powinno się zastosować analogiczne ograniczenia wiekowe i – co najważniejsze – dbać o ich egzekwowanie. W końcu w świecie rzeczywistym idziemy choćby o krok dalej: „Miasta projektujemy w sposób bezpieczny (place zabaw mają bezpieczną nawierzchnię, ulice są oświetlone itd.). Nieraz popadamy wręcz w przesadę, instalując «inteligentne» kamery i grodząc przestrzeń publiczną”.
Autorki pokazują paradoks: platformy internetowe to przestrzeń ściślej monitorowana niż miasta. „Ich [platform społecznościowych – przyp. red.] właściciele doskonale wiedzą, kto się kręci po uliczkach, z kim przestaje i co kupuje. Nie tylko tolerują obecność dzieci w tych niebezpiecznych zaułkach, ale na niej zarabiają”.
Jak skutecznie egzekwować zakaz?
Czy są jakieś rozwiązania? 87 proc. rodziców deklaruje, iż oczekuje pomocy w walce z problemem ze strony instytucji publicznych. Polskie prawo ma niewystarczającą moc, by przeciwdziałać zagrożeniom płynącym z międzynarodowych platform, takich jak TikTok, Instagram, YouTube czy Snapchat.
Obecnie dyskutowana jest tzw. ustawa 15+, która zakłada zmianę wieku dostępu do platform z 13. roku życia na 15. Politycy chcą objąć ustawą wszystkie platformy, z których korzystają dzieci. Powstaje jednak obawa, iż takie rozwiązanie nie zlikwiduje problemu, a jedynie odsunie jego skutki w czasie.
Pomocna w skuteczniejszym egzekwowaniu prawa ma być funkcja weryfikacji wieku w oparciu o europejski portfel tożsamości cyfrowej. Jak zapowiada Ministerstwo Cyfryzacji, młodzież po 13. roku życia ma mieć tę samą funkcjonalność w ramach mObywatel Junior. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych zapewnia, iż rozwiązanie jest bezpieczne dla danych osobowych.
Ta sprawa może rozwiązać skazane wcześniej na fiasko próby ograniczenia platform. – Jak dowodzą śledztwa Komisji Europejskiej, platformy nie są w stanie wyeliminować reklam produktów nie dla dzieci, cyberprzemocy, groomingu, pornografii, treści zawierających CSAM [Materiały przedstawiające seksualne wykorzystywanie dzieci – przyp. red.] itd – czytamy.
Niektórzy politycy zwracają uwagę na aspekt psychologiczny projektu 15+ – być może ustawa otworzy oczy rodziców na problem i zmusi ich do refleksji o jakości relacji.
Przeczytaj też: Internet jest w rękach lobby alkoholowego. A przecież alkohol to narkotyk
KŻ

2 godzin temu














