Ich córka nie chce chodzić do kościoła. "Powiedziała, iż koleżanki z oazy to nudziary"

2 godzin temu
Czy można od nastoletniego dziecka wymagać tego, iż będzie chodziło do kościoła? Dla wielu rodzin, dla których ważne jest cotygodniowe uczestnictwo we mszy świętej, to trudny temat. Wielu "bierze na przeczekanie", sądząc, iż taki stan jest chwilowy i na pewno minie. Czy słusznie? "Z psychologicznego punktu widzenia im bardziej się na kogoś naciska i zmusza, tym bardziej ta osoba stawia opór i się broni" - napisała jedna z internautek pod rolką opublikowaną na Facebooku.
Rodzice, którzy stosują się do zasad wyznawanej przez nich wiary, pragną, by ich dzieci również pielęgnowały w sobie wartości zgodne z religią, w której są wychowywane. Czasem jednak sprawy przyjmują inny obrót. "Nasza córka nie chce chodzić do kościoła. Co niedzielę przed wyjściem jest wielka awantura, która psuje nastrój całej naszej rodzinie" - pisze autorka posta udostępnionego w jednej z facebookowych rolek. W komentarzach burza. Wielu rozumie, iż sytuacja jest trudna i skomplikowana, jednak internauci zwracają uwagę na fakt, iż zachętą dla nastolatki nigdy nie będzie nakaz.

REKLAMA







Zobacz wideo Za czym tęskni Sara James? "Trzeba było poświęcić robienie tych nastoletnich rzeczy"



Zmuszać czy przeczekać?
Co robić, jeżeli nastolatek stwierdzi, iż nie chce już chodzić do kościoła? Takie pytanie pojawiło się w jednej z internetowych rolek, która została opublikowana na FB. "Jesteśmy wierzącą rodziną, udzielamy się w radzie parafialnej i życiu naszej wspólnoty. Nasze dzieci uczęszczają na oazę i biblijne spotkania dla dzieci" - zaznaczają rodzice i dodają, iż od pewnego czasu mają "problem". Ich 14-letnia córka buntuje się przed pójściem do kościoła. Uważają, iż to etap młodzieńczego buntu, bo dziewczyna zmieniła styl ubierania się, stała się opryskliwa i jak sami zaznaczają, "stwierdziła, iż nie wierzy w Boga".
Stwierdziła też, iż naruszamy jej wolność przekonań i nie możemy zmuszać jej do chodzenia na msze. Zerwała też niemal zupełnie kontakt z koleżankami z oazy, bo 'to nudziary'. (...) Najgorsze jest to, iż młodsze rodzeństwo patrzy na jej zachowanie i też zaczyna się buntować przeciwko wartościom, które wyznajemy przez całe życie
- dowiadujemy się z treści FB wpisu.



Jak rodzice mogą rozwiązać taką sytuację? Czy można zmuszać dziecko do chodzenia na mszę? Komentarze, które pojawiły się pod rolką, dotyczą przede wszystkim tego, by nie zmuszać, a próbować zrozumieć nastoletnią córkę.
W komentarzach burza. "Dlaczego katolicy nie potrafią zrozumieć inności innych?!"
Wielu internautów twierdzi, iż rodzice 14-letniej dziewczyny przede wszystkim powinni wysłuchać swojej córki i dowiedzieć się, w czym tkwi problem. "Z psychologicznego punktu widzenia, im bardziej się na kogoś naciska i zmusza, tym bardziej ta osoba stawia opór i się broni. 14 lat to już okres, kiedy nastolatek 'szuka siebie' odkrywa i eksperymentuje. Sama psychika i hormony wariują. Zmuszanie do czegoś, czego nie chce, może na stałe ugruntować postawę 'anty-coś'. Zamiast walki z wiatrakami lepiej wybrać rozmowę i okazanie wsparcia i akceptacji" - pisze jedna z internautek.



Zdaniem wielu, błędem jest tu z pewnością zmuszanie do uczestnictwa w religijnych praktykach, co może przynieść odwrotne skutki do zamierzonych. "Córka nie jest wami. Ma już własne zdanie! Moja też była bardzo religijna, jeździła na rekolekcje - aż miała załamanie i nie chodziła do kościoła. Nie zmuszałam. Teraz chodzi znów na msze i jeździ na dni skupienia do zakonnic, czyta Pismo Święte. Ale robi to dobrowolnie. Ty chcesz, to się udzielaj, ale nie zmuszajcie córki - bo nie tylko od kościoła się odwróci, ale i od was!" - czytamy w kolejnym komentarzu.
W wiadomościach od internautów bardzo wiele jest także prywatnych historii osób, które podobnie jak nastolatka, były zmuszane do chodzenia na msze. "Mnie zmuszano i nie chodzę od ponad 20 lat w ogóle. Skutek odwrotny od zamierzonego"; "Nie będzie chodzić do kościoła w przyszłości. Mnie też tak zmuszano i znienawidziłam" - piszą komentujący.
A Ty? Co sądzisz o tej historii? Jakie jest Twoje zdanie? Daj znać, co myślisz i napisz: anita.skotarczak@grupagazeta.pl. Gwarantuję anonimowość.
Idź do oryginalnego materiału