Poznaj trudy i owoce misji katolickich w Hondurasie. W ubogiej wiosce Iván Betancourt, mimo braku prądu i trudnych warunków, ojcowie mercedariusze oraz ks. Grzegorz Draus prowadzą pełną życia ewangelizację. Zobacz, jak wiara odmienia społeczność.
Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: EWTN Polska/Isaac Rivera CruzPhoto credit: Carlos Castro
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Diecezja Comayagua położona jest w południowej części Hondurasu, nad Oceanem Spokojnym. Na obrzeżach miasta Comayagua znajduje się dzielnica Iván Betancourt, będąca w rzeczywistości odrębną wioską. Liczy do dwóch tysięcy mieszkańców. Ludzie żyją tu w parterowych, bardzo prostych domach, bez kanalizacji. Wioska, jak większość miejscowości Hondurasu, otoczona jest wysokimi górami.
Gdy w Hondurasie zapada zmrok, około godziny 18, zamiera również życie w wiosce. Większość domów nie ma elektryczności, a na ulicach rzadko znajdują się latarnie. Z tego powodu trudno prowadzić duszpasterstwo wieczorami.
W Iván Betancourt działa sześć kościołów protestanckich. Niektóre mieszczą się w dużych, rozbudowanych budynkach. Inne są po prostu podwórzami prywatnych domów, z nazwą kościoła wymalowaną na ścianie, gdzie kilkanaście osób gromadzi się na modlitwie na świeżym powietrzu.
Katolicka kaplica jest obsługiwana przez ojców mercedariuszy. Dwóch księży prowadzi w samym mieście dwie duże świątynie, a na terenach wiejskich posługuje w aż 29 kaplicach. Wspólnoty te funkcjonują również wtedy, gdy kapłan nie może przyjechać, aby odprawić Mszę Świętą. Nadzwyczajni szafarze Komunii Świętej prowadzą liturgię słowa, czytają rozważania biblijne, odprawiają nabożeństwa i udzielają Komunii Świętej.
W ewangelizację zaangażowani są katechiści ze wspólnot neokatechumenalnych parafii Matki Bożej od Wykupu Niewolników (La Merced) w Comayagua.
Przez wiele tygodni odwiedzają oni domy mieszkańców. zwykle spotykają się z dobrym przyjęciem prostego, kerygmatycznego głoszenia. Przytłaczająca większość mieszkańców nie praktykuje wiary w żadnej wspólnocie, jednak ich nastawienie do chrześcijaństwa jest zwykle bardzo pozytywne.
Podczas jednego dnia ewangelizacji ks. Grzegorz Draus wraz z seminarzystą spotkał rodziny katolickie, które mają kilkuletnie, nieochrzczone dzieci. Dzieci otrzymały podstawowe nauczanie wiary. Kolejne spotkania są kontynuowane w domach, ponieważ nie wszyscy od razu są gotowi, aby przyjść do kaplicy. Osobiste spotkanie i rozmowa pozostają jednym z najlepszych sposobów ewangelizacji. Domy stały się miejscem przygotowania do sakramentów.
Po nabożeństwach z ikoną i relikwiami św. Jana Pawła II oraz dzięki częstszemu sprawowaniu Mszy Świętej wspólnota nabrała nowego oblicza. Parafianie zawieszali na bramach swoich domów i w sklepach duże ogłoszenia o ewangelizacji, z ikoną Matki Bożej od Wykupu Niewolników, fotografiami papieża Leona oraz napisem: „Wierzę w Boga i w Kościół”. Ewangelizacja w katolickiej kaplicy stały się powszechnie znanym wydarzeniem.
W katechezach ewangelizacyjnych uczestniczy ponad pięćdziesiąt osób – znacznie więcej niż w wielu innych dużych miastach Hondurasu.
Pomocą jest również to, iż w tym samym czasie na podwórzu przy kaplicy, która nie ma żadnych innych pomieszczeń, animatorzy prowadzą aktywizujące zajęcia dla dzieci. Przygotowali się do tej posługi, uczestnicząc w kursach katechetyczno-pedagogicznych prowadzonych przez ks. Grzegorza Drausa.
Kursy „Jak dzięki nożyczek, papieru, kleju oraz zabawy uczyć dzieci o Biblii” zapoznawały uczestników z metodami pedagogiki zabawy wypracowanymi przez lubelskie Stowarzyszenie Pedagogów i Animatorów „KLANZA”. Przed laty kursy te, które zainspirowały wielu nauczycieli i katechetów w Polsce i na Ukrainie, prowadził jeden z inicjatorów „KLANZY”, Zdzisław Hofman. Teraz lubelskie pomysły dotarły nad Pacyfik.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:

1 dzień temu













