Homilia Kardynała Pietro Parolina

filipini.eu 14 godzin temu

Homilia Kardynała Pietro Parolina,
sekretarza stanu Stolicy Apostolskiej


S. Maria in Vallicella, 9 października 2026


1 Kor 2, 10b-16
Ps 144 (145)
Mt 13, 47-52


Drodzy współbracia oraz drodzy bracia i siostry, dziękuję ojcu Michele Nicolisowi, Prokuratorowi Generalnemu, za zaproszenie oraz za radość, jaką sprawia mi wspólna z wami modlitwa do św. Filipa Neri i św. Jana Henryka Newmana.

Prawie rok temu Ojciec Święty Leon XIV ogłosił Newmana Doktorem Kościoła, Doctor veritatis (Doktor Prawdy), a 23 maja tego roku wasze Kongregacje upamiętniły 475. rocznicę święceń kapłańskich św. Filipa Neri.

Pozwólmy, by Słowo Boże – właśnie odczytane, które rzuca światło na te dwa wydarzenia – poprowadziło nas, abyśmy mogli czerpać z niego inspirację do refleksji i budowania naszego życia kapłańskiego.

We fragmencie pierwszego czytania mowa jest o mądrości w trzech różnych aspektach.

Pierwszym z nich jest zdolność przekonywania ludzi. Paweł odrzuca ten rodzaj mądrości, ponieważ jeżeli ktoś dochodzi do wiary, jedynie dlatego, iż ktoś inny przekonał go niepodważalnymi argumentami, to nie jest to wiara, ale indoktrynacja.

Istnieje też drugie znaczenie mądrości: są to kryteria, którymi kieruje się człowiek przy wyciąganiu wniosków, a mianowicie własny interes, egoizm, osobista korzyść; wszystko to stanowi dokładne przeciwieństwo wiary, gdyż wiara jest głęboko zakorzeniona w dynamice miłości.

Jest też trzecia mądrość, którą jest mądrość Boża i którą Paweł określa mianem mądrości Krzyża, poprzez którą Bóg objawia nam swoje oblicze.

Kryteria mądrości Bożej wskazuje nam Duch Święty, jedyny, który potrafi przeniknąć głębiny Boga. Głębiny te nie są owocem rozumowania, ale darem Ducha. Duch1, jak wiemy, oznacza oddech i życie, a życie Boga to miłość istniejąca między Ojcem a Synem, dlatego tylko ten, kto jest zdolny do miłości, naprawdę poznaje Boga.

A co robi Duch Święty? Duch Święty po prostu uzdalnia nas do „pamiętania”2 – to znaczy do przywoływania w sercu tego, co Jezus powiedział i uczynił. Pozwala nam pielęgnować w sobie pamięć o Jezusie, abyśmy mogli żyć jako dzieci Boże, i prowadzi nas do pełni Prawdy: do prawdy o naszej własnej tożsamości jako dzieci oraz do prawdy o Bogu jako Ojcu.

A jak to się dzieje? Poprzez czytanie, słuchanie i przyswajanie Słowa Bożego. Dlaczego? Ponieważ w rzeczywistości już jesteśmy dziećmi: nasze serca zostały do ​​tego stworzone. Gdy słyszymy słowa Ewangelii, serce mówi: „To prawda”, ponieważ wyczuwa, iż ​​zostało do tego powołane.

Wiara jednak nie rodzi się ze spotkania z rzeczywistością materialną; jest czymś znacznie głębszym. Zatem, gdy doświadczam prawdy wypowiedzianego Słowa – czując w sercu, iż nadaje ono sens mojemu życiu – Słowo to już we mnie żyje; dzięki niemu czuję się dzieckiem, gdyż działa ono jak „zwierciadło”. Oto kryterium prawdy Słowa: prawda wewnętrzna – oczywista, a przez to rozjaśniająca serce. Kindly light3 – mówi Newman. A tym światłem jest Duch – czyli Miłość – światło pozwalające nam dostrzec tajemnicę. Wiara jest zatem relacją między osobami – Bogiem a człowiekiem – i z niej czerpie swoją siłę.

Newman mawiał, iż z chrześcijaństwem wiąże nas to, co niewidzialne, a nie to, co przestarzałe4, podkreślając, iż w Świętej Ofierze Mszy świętej Ten, który umarł na Krzyżu – poprzez swą rzeczywistą obecność – nieustannie na nowo uobecnia (brings back) tę Miłość.

Istotnie, gdy czegoś lub kogoś słuchamy, zwykle pojawiają się dwa przeciwstawne odczucia: pragnienie i reakcja, albo też refleksja i odrzucenie. I właśnie tam, w sensie chrześcijańskim, rozstrzyga się nasze przeznaczenie. Jedno odczucie pochodzi od Boga i przyciąga nas ku prawdzie; drugie nas od niej oddala, gdyż to nasze lęki powstrzymują nas przed prawdą, miłością i radością.

Świadomość, jaką mam o sobie, jest zatem tą świadomością, którą pozwoliłem ukształtować Bogu, który mnie umiłował i oddał samego siebie za mnie.5 Poprzez święcenia każdy z nas otrzymał szczególny dar Ducha Świętego, którym jest samo życie Boga – a zatem Jego Miłość. Być kapłanem oznacza zatem trwać w Trójcy Świętej; Oznacza to zjednoczenie z Drugą Osobę Trójcy – a ostatecznie: trwanie w Chrystusie.

W praktyce jest to wędrówka, w której towarzyszy nam owo Kindly light6 – jak to widzimy w życiu Newmana – prowadzące każdego z nas do stanu Solus cum Solo („o mnie samym i o moim Stwórcy”)7: moje życie to Chrystus, a ja jestem częścią Trójcy; posiadam Ducha Bożego, więc zasadą mojego życia nie jest już moja własna psychika, ale Duch Święty – wieczna miłość Ojca i Syna – za pomocą którego mogę żyć. I właśnie to Światło jest głosem, którego muszę słuchać i za którym muszę podążać, aby dostosować do niego całe swoje życie i w pełni narodzić się jako syn Boży oraz pasterz owczarni. Na tym właśnie polega sens naszego kapłańskiego życia!

Święty Newman – podobnie jak święty Filip poprzez swoje życie i dzieło – daje świadectwo, iż sensem naszego życia jest wejście, za sprawą Ducha, w tę wielką miłość, jaką Bóg darzy każdego z nas. Jest to radykalna „transsubstancjacja” naszego życia, gdyż tylko ona karmi życie każdego człowieka wiecznością – poprzez owo Łaskawe Światło, które wyzwala nas z sideł bolesnych wspomnień i ran, kierując nas ku pewnej i niezawodnej nadziei, pachnącą wiecznym pięknem. W ten sposób kształtujemy nasze umysły i racje serca8, by przechodzić od własnych myśli ku Prawdzie. Taką drogę nawrócenia przebył święty J. H. Newman; była to również istota wychowania – w ramach dialogicznej dynamiki relacji międzyludzkich – u świętego Filipa. Newman nauczał i swoim życiem dawał świadectwo, iż Prawda jest jedna; iż nasze umysły jej poszukują; i iż w związku z tym racjonalne myślenie nie może stać ponad Prawdą, ale musi – w pewnym sensie – ulec urokowi jej „kultu”9, skoro Prawdą tą jest sam Bóg10.

Właśnie dlatego Paweł mówi, iż człowiek zmysłowy11 – czyli człowiek całkowicie zamknięty w sobie, w „swoim” dążeniu do zbawienia, a tym samym w swoim egoizmie – będącym samym złem – nie jest w stanie pojąć spraw Ducha Bożego. Sprawy te nie polegają na próbach ratowania samego siebie, ale na woli i akcie oddania życia – czyli na miłości. Mądrość polegająca na ratowaniu samego siebie nie jest w stanie pojąć takich kwestii. Dobrze pamiętacie postawę Newmana podczas procesu Achillego. Nasza katecheza i nasze przepowiadanie – a ostatecznie sam styl naszego życia – muszą odzwierciedlać tego samego ducha. Teraz bowiem, jak mówi nam Paweł, posiadamy zamysł Chrystusowy12. Ważne jest, byśmy byli ludźmi duchowymi, posiadającymi dar rozeznania – słowo dziś równie często nadużywane, co źle rozumiane. Duch jest duchem mądrości, pokory, dialogu i łagodności; nie jest duchem, który zuchwale twierdzi z pewnością: „Duch powiedział mi, że…”. W istocie takie twierdzenia to zwykle jedynie opowieści służące usprawiedliwieniu nadużywania władzy. Musimy natomiast odznaczać się taką pokorą, jaką okazywał św. Filip, gdy odsyłał na pewien czas obecnych na Mszy świętej, aby nikt nie zobaczył jak lewituje podczas konsekracji.

Jeśli chodzi o Ducha – rozumianego jako miłość Ojca i Syna – to gdy naprawdę oddasz się modlitwie i będziesz starał się zagłębić w Jego Słowo, wchodząc w relacje z rzeczywistością i z innymi ludźmi, jest wysoce prawdopodobne, iż przemówi On wtedy do twojego serca. Trzeba jednak jasno zrozumieć, w jaki sposób Duch do nas przemawia. Duch nie mówi, dyktując konkretne czyny – gdyż Chrystus Pan już je wskazał – ale raczej prowadzi nas do wprowadzania ich w życie. W ten właśnie sposób Duch „objawia”13 to, co powiedział Syn: objawia, czyli uchyla zasłonę, która przeszkadza mi w poznaniu tych spraw, i pozwala mi pojąć ich prawdę. Prawdziwe rozeznanie jest proste; nie jest nadmiernie zawiłe ani nie kłóci się z tym, co ludzkie. Przeciwnie – prowadzi do przejrzystości, euforii serca i przyjęcia słów Pana. Ostatecznie jest to sąd człowieka duchowego – który, aby być naprawdę duchowym, musi być wolny od egoizmu, miłości własnej, pychy, zazdrości i gniewu. Dopiero po uwolnieniu się od tego wszystkiego można odczuć zamysł Boga; tym bowiem, co przeszkadza nam w myśleniu na sposób Chrystusa, są właśnie nasze lęki, własne interesy i grzech. Doctor Veritatis poucza nas, iż nie możemy obejść się bez bycia ludźmi duchowymi – musimy usuwać to, co rozprasza i zakłóca, dostrajając się do Pana, słuchając Jego Słowa i żyjąc Nim. Pozostaje jeszcze jedna, ostatnia pokusa dla człowieka duchowego – taka, którą bezwzględnie trzeba przezwyciężyć – i tutaj wielką pomocą może okazać się charyzmat filipiński. Jest to pokusa udawania, iż ​​przemawia Duch, podczas gdy w rzeczywistości kierujemy Pana w stronę, której my pragniemy. To typowa dla człowieka, skrajna zuchwałość: chęć kierowania zamysłem Boga. jeżeli posiadamy zamysł Chrystusa, musimy zawsze pamiętać, iż zamysłem tym jest Jego Misterium Paschalne; musimy pozwolić, by prowadził nas ten sposób myślenia – ta mądrość – mianowicie mądrość Boga, który kocha aż do oddania życia i przemienia je swoją Miłością. Było to kryterium mądrości dla świętego Newmana i kryterium troski duszpasterskiej dla świętego Filipa. I jest to – także dziś – dar Ducha dla wszystkich z nas. Mądrość płynąca z naszego własnego rozumowania ukazuje jedynie nasze własne interesy. Boża mądrość objawia wszystko, czym On nas obdarza; odsłania wielką tajemnicę stanowiącą sens życia: miłość. Jakże święty Filip i święty Newman mogliby wykazać się taką odwagą w dawaniu świadectwa, gdyby nie mieli w sobie zamysłu Chrystusa? Zamiast żyć w oparciu o przypuszczenia i lęk, żyli miłością, jaką Ojciec darzy Syna oraz nas – swoje dzieci – gdyż zrozumieli, iż to właśnie jest nasze prawdziwe życie i nasza wolność w prawdzie.

Dlatego w psalmie responsoryjnym modliliśmy się ucząc nasze serca wdzięczności za mirabilia Dei, czyli cudowne dzieła Boże. To skupienie myśli na Chrystusie skłoniło naszych świętych, Filipa Neri i Jana Henryka Newmana, do heroicznego wypełniania swoich obowiązków. W czytaniu Ewangelii widzieliśmy, iż połów ryb jest czynnością obejmującą wszystko, a zarazem wiąże się z wyborem dokonanym jeszcze przed samym złowieniem. Zasady są jasne, choć nie wolno ich mylić: Królestwo Niebieskie porównane jest do sieci – ogromnej sieci, odpowiedniej do bezmiaru morza. Siecią tą można kierować (można ją wyciągać) i służy ona jako miejsce gromadzenia „ryb już złowionych”, a nie tylko „ryb, które dopiero mogłyby zostać złowione”. Gdy ryba wpada do sieci, ginie; gdyby pozostała w bezmiarze morza, żyłaby nadal. Jednak – zauważmy – mowa tu o rybach, podczas gdy nasz Pan i Mistrz uczynił nas rybakami ludzi. W przypadku ludzi sytuacja wygląda odwrotnie: w bezmiarze wód toną, natomiast w sieci Królestwa zostają ocaleni. Sieć ta przyjmuje wszystkich, nie badając wcześniej zdolności ani jakości czynów tych, którzy do niej wchodzą; wezwanie kierowane jest do każdego, gdyż taka jest właśnie jego natura i szczególny charakter.

Powszechność jest cechą tego, co Boże; nie wyklucza ona, ale przyjmuje; nie dokonuje selekcji, ale obejmuje; nie różnicuje, ale jednoczy. To rodzina, a nie sekta; sekta „sprawiedliwych” nie byłaby Kościołem Chrystusowym. Sekciarstwo i partykularyzm są obce naturze Boga. Sieć przyjmuje wszystkich, jednak nie wolno nam ulegać mglistej, niezdrowej i taniej sentymentalności. Ostatecznie gromadzone są tylko dobre ryby. Nie chodzi tu o wykluczenie, ale o prawdziwe włączenie – włączenie tego, co Dobre. Bóg nie wyznaje zasady „wszystko jedno”, podobnie jak Jego Kościół. Co zatem oznacza bycie „dobrą rybą”? Ludźmi dobrymi są ci, którzy potrafią przyjmować innych i okazywać im miłosierdzie – nie poprzez tanią, powierzchowną czy udawaną życzliwość, ale w duchu odpowiedzialności, rozumianej w sensie etymologicznym jako habilitas respondendi (zdolność do odpowiadania). Człowiek dobry i prawy to nie ten, kto po prostu na wszystko się godzi; to raczej ktoś, czyje serce potrafi troszczyć się o drugiego bez manipulacji, prawdziwie służąc niepowtarzalnej istocie jego osoby. To właśnie stanowi o przynależności do sieci Królestwa.

Tak wygląda prawdziwy sposób budowania relacji dla wszystkich chrześcijanina, a w szczególności dla serca prezbitera: przyjmować, służąc i służyć, przyjmując. Oznacza to działanie nie w roli arbitrów cudzych losów, ale jako współuczestnicy euforii drugiego człowieka – działanie pełne współczucia i oddania, a zarazem takie, które nie lekceważy ani nie porzuca wymagań sprawiedliwości i prawdy14; oznacza to zdolność do cierpliwego, wytrwałego słuchania, z sercem otwartym na dar – a także na przebaczenie, które stanowi prawdziwą, boską „hiperbolę” ludzkiego wymiaru samego daru. Taka bowiem jest tożsamość Ojca i zamysł Chrystusa! Nie wystarczy jednak dać się jedynie „wyłowić” – czyli uwierzyć w Boga lub studiować wszystko, co Go dotyczy; trzeba żyć Bogiem Jezusa Chrystusa. Trzeba pozwolić, by Jego Istota przenikała moje życie, nie zrażając się upadkami, wadami, wahaniami czy niespójnościami.

Nie zmierzamy ku końcowi świata, ale ku jego pełni15 – co podkreśla grecki tekst Ewangelii16 – niczym ku dopełnieniu dzieła sztuki, w którego finale odsłaniają się17 oblicze artysty i sens przedstawionego tematu. Kontemplacja ta wymaga jednak wcześniejszego kroku: uczony w Piśmie musi stać się uczniem. Tak jak to było w przypadku Newmana i jak musi być w przypadku każdego kapłana. Uczony w Piśmie przekazuje to, co zrozumiał; uczeń naucza tego, czym żyje. Mistrzem jest się tylko wtedy, gdy jest się świadkiem18. Przekazywanie (tradere) jest zawsze związane z byciem (esse); zatem sztywność jest formą fundamentalizmu – nie tylko dlatego, iż jest ahistoryczna, ale także dlatego, iż jest antyludzka, wywyższając jeden szczegół i odrywając go od całości.

Rzucać światło na przeszłość, rozumieć teraźniejszość i otwierać się na przyszłość – oto istota teologicznych poszukiwań Newmana. Na tym właśnie polega „odpowiedzialność” w Królestwie Bożym, w Kościele i w każdym z nas. Tak właśnie praktykuje się rozeznawanie. Rozeznawać nie oznacza wybierać i układać – to nie jest nasze zadanie, ale Ojca; my natomiast uczestniczymy w Bożym rozeznawaniu, realizując odpowiedzialność Miłości: przyjmując i służąc bez osądzania, bez programowania i bez szufladkowania. Działamy raczej Cor ad Cor19 – serce do serca – w relacji wolnej, a zarazem prawdziwej; roztropnej, a zarazem lojalnej; pełnej daru z siebie, a zarazem wyważonej.

To stanowi początek owego ostatecznego celu – spełnienia, o którym Jezus mówił w Ewangelii. Święty Jan Henryk Newman pragnął, aby na jego grobie wyryto słowa Ex umbris et imaginibus in veritatem (od cieni i obrazów do prawdy). Lubię myśleć, iż uśmiech „Pippo Buono”(Dobry Filipek) – przydomek, jaki Rzymianie nadali świętemu Filipowi Neri – wprowadził go (być może choćby przy użyciu dowcipnej uwagi, jakiej – mam nadzieję – i my pewnego dnia doświadczymy) w tę Prawdę, którą Newman kochał, której szukał, której bronił, którą przyjął, którą głosił, którą żył i którą ostatecznie na zawsze się cieszy.

Niech to stanie się również udziałem każdego z nas.

Amen!

  1. רוּחַ Ruah – czyli tchnienie, oddech
  2. Słowo „recordare” w sensie etymologicznym oznacza „pamiętać” w znaczeniu „przywoływać do serca”
  3. Łagodne Światło
  4. J. H. Newman, An essay in Aid of a Grammar of Assent; wydanie polskie: O uwarunkowaniach przyświadczenia religijnego, tłum. Z. Kubiak, Poznań 1989; Gramatyka przyświadczenia, tłum. P. Kostyra, Warszawa 2003.
  5. Ga 2,20
  6. Prowadź mnie, Światło – utwór skomponowany przez J. H. Newmana podczas powrotu z podróży na Sycylię; polskie tłumaczenia zob: filipini.eu
  7. J. H. Newman, An essay in Aid of a Grammar of Assent; wydanie polskie: O uwarunkowaniach przyświadczenia religijnego, tłum. Z. Kubiak, Poznań 1989; Gramatyka przyświadczenia, tłum. P. Kostyra, Warszawa 2003.
  8. „Serce ma racje, których rozum nie zna”. Pascal B., Pensées, fragment 423, pod redakcją L. Lafuma, wydawnictwo Points, Wielka Brytania 2018; większość polskich edycji (w tym tradycyjne wydanie Boya-Żeleńskiego) korzysta ze starszej, ale wciąż najpopularniejszej w Polsce numeracji Léona Brunschvicga, wówczas jest to fragment 277
  9. Tremendum et fascinans. Por Guardini, Mondo e persona, Morcelliana, Brescia 2000; R. Otto, Il sacro, Morcelliana, Brescia 2023; polskie wydania: R. Guardini, Świat i osoba, [w:] tenże, Koniec czasów nowożytnych. Świat i osoba. Wolność, łaska, los, tłum. K. Wolicki, Kraków 1982 oraz R. Otto, Świętość. Elementy irracjonalne w pojęciu bóstwa i ich stosunek do elementów racjonalnych, tłum. B. Kupis, Warszawa 1999.
  10. J. H. Newman, An Essay on the Development of Christian Doctrine; wydanie polskie: O rozwoju doktryny chrześcijańskiej, tłum. J. W. Zielińska, Warszawa 1999.
  11. W języku greckim: ἄνθρωπος ψυχικός, dosłownie: człowiek zmysłowy
  12. 1 Kor 2,16
  13. ἀποκάλυψις (dosłownie objawienie, odsłonięcie lub zdjęcie zasłony – dopisek filipini.eu)
  14. Jan XXIII, encyklika Pacem in terris
  15. 49.
  16. ἐν τῇ συντελείᾳ (przy końcu, w dopełnieniu, przy ukończeniu – dopisek filipini.eu)
  17. znaczenie słowa „Apokalipsa”
  18. Św. Paweł VI, Evangelii nuntiandi, nr 41, 8 grudnia 1975 r.; audiencja dla Papieskiej Rady ds. Świeckich, 19 lutego 1974 r.
  19. Motto w kartuszu herbowym Newmana

za:

Idź do oryginalnego materiału