Z jednej strony jednym z
siedmiu grzechów głównych jest gniew, a z drugiej strony czytamy w Piśmie
Świętym, iż Jezus „sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich
ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły
powywracał” (J 2, 15), nie był więc spokojny, a kierował nim gniew o dom Boży.
Jak więc jest z tym
gniewem?
Otóż gniew jest emocją, a
żadna emocja nie jest grzechem. Emocje są informacjami na temat tego, co
czujemy w danej chwili, a to co zrobimy w wyniku tych emocji – czy zareagujemy
złym albo dobrym czynem – będzie wtedy grzechem bądź też nie.
Gniew Jezusa był dobry,
bo dotyczył on domu Bożego. To była bardzo ważna sprawa. Ten gniew był reakcją
na zło, jakiego dopuszczali się tamtejsi ludzie.
Sprawy Boże – to są ważne
sprawy.
Nie myśl więc, iż jak
zdemolujesz swój dom, bo żona zrobiła ci niedobry obiad będzie dobrym czynem.
Powinieneś jednak jakoś
wyrzucić z siebie ten gniew – mądrze odreagować, bo nieodreagowany gniew będzie
rósł w tobie, powodując coraz większe frustracje, aż w końcu wybuchnie, jak
bomba i uczyni niewiarygodne szkody.
Znajdź sposób, żeby
odreagować ten gniew, ale taki, by nie krzywdzić innych ludzi.
Zanim coś zrobisz,
pomyśl. Nie pozwól, żeby rządziły tobą emocje – ty bądź ich panem.
Ewelina
Szot