
Przyznaję, iż początkowo zlekceważyłem tego osobnika, przypisując mu jedynie cechy szabes-goja, czyli – tu użyję terminologii talmudycznej – „użytecznego bydlęcia o ludzkiej twarzy służącego żydowskiej sprawie”. Pełno ich w tzw. Episkopacie Polski, toteż jeden więcej nie stanowił specjalnej różnicy. No, może poza noszonym na sutannie wisiorku sugerującym akwizycję na rzecz telefonii komórkowej „Plus” oraz jawnym zamienianiem Mszy świętych (novusowych wprawdzie ale jednak) w muzyczno-taneczne spektakle, których uczestnicy już po ich zakończeniu dowiadywali się, iż mają zaliczony udział w… Eucharystii. Tolerancyjny stosunek do sodomitów to wśród polskich hierarchów standard, więc tej przypadłości nie podkreślałbym jako wyjątkowej.
G. Ryś – tu jeszcze jako arcybiskup – mylący krzyż z symbolem sieci komórkowejSytuacja uległa radykalnej zmianie, gdy dotychczasowy abp Grzegorz Ryś za sprawą Roberta Prevosta, kolejnego heretyka na papieskim tronie występującego pod pseudonimem Leona XIV przeistoczył się w kardynała oraz został przeniesiony z Łodzi do Krakowa. Od tego momentu aktywność G. Rysia w budowie synagogi Szatana na posoborowych gruzach Kościoła katolickiego nabrała wyjątkowego przyspieszenia.
Jednym z istotnych etapów tej budowy jest niedawny list Konferencji Episkopatu Polski, do którego zainspirowania i czuwania nad adekwatną treścią nowy krakowski kardynał przyczynił się znacznie, jeżeli nie wyłącznie. Otóż z tego dokumentu wynika, iż żydowscy mordercy Jezusa Chrystusa oraz ich obecne, judaistyczno-rabinackie pomioty opluwające Go na każdym kroku i w każdej formie to nasi starsi bracia w wierze, którym jesteśmy winni dozgonny szacunek, do okazania także poprzez odwiedzenie najbliższej synagogi. Niewykluczone, iż dzięki G. Rysiowi już niedługo odnajdziemy ją w każdym posoborowym kościele.
Zwłaszcza, iż wsparcie wśród najwyższych hierarchów ma już teraz i nie ogranicza się ono tylko do jednomyślnego podpisania ww. listu. Na obecny skład Episkopatu Polski składają się w absolutnej większości nie tylko szabes-goje i żydowskie przechrzty ale także indywidua wykreowane i kontrolowane przez bezpiekę, która przeprowadziła i przez cały czas prowadzi – choć teraz pod nadzorem służb obcych – akcję pod potoczną nazwą „Flaszka, worek i rozporek” skutecznie zjednując do uległości duchownych o niepohamowanym pociągu do alkoholu, pieniędzy i seksualnych partnerów, niekoniecznie płci żeńskiej. Taką hołotą da się sterować wyjątkowo łatwo, toteż efekty widzimy praktycznie w każdej polskiej diecezji.
Nie lekceważyłbym również cech psychofizycznych głównego budowniczego synagogi Szatana w naszej umęczonej Ojczyźnie. Charakterystyczna, księżycowa maska (okrągła i płaska), jakby stale dopominająca się odrobiny inteligencji oraz niski wzrost nasuwa jednoznaczne skojarzenie z mongołami talmudycznymi czyli żydochazarami, opisywanymi przez Słowian podczas ich zwycięskich wypraw pod wodzą księcia Rusi Kijowskiej Światosława I na „Wielkiego Żydowina” w drugiej połowie X wieku. Tak określano Kaganat Chazarski – jedną z potęg ówczesnej Euroazji. Słowianie określali swoich przeciwników jako „wojowników nikczemnego wzrostu z licami na podobieństwo tarcz obciągniętych ludzką skórą”. Wyjaśnijmy, iż nikczemny znaczył tyle samo co niski, a mongolskie tarcze były okrągłe.
Można by rzec: twarz wyraźnie łaknąca odrobiny inteligencji, o katolickim uduchowieniu choćby nie wspominając.Powyższego przypuszczenia nie osłabia, a wręcz wzmacnia krakowskie pochodzenie G. Rysia. Dużo wiemy o trzech kolejnych najazdach Mongołów (określanych jako Tatarzy) na Kraków w XII wieku, natomiast praktycznie nic o ich odwrotach. choćby jeżeli takowe następowały, to po uprzednim złupieniu miasta, wymordowaniu tysięcy mężczyzn i dzieci oraz zgwałceniu wielu kobiet. Coś, a ściślej ktoś musiał po tych gwałtach pozostać i to nie w liczbie pojedynczej. Fenomenem pozostaje fakt, iż mimo upływu ponad siedmiu wieków od tamtych czasów, „wykapanych” Mongołów mamy w III RP więcej niż dostatek. W dodatku – nie tylko w Krakowie i w Episkopacie Polski. Wystarczy przyjrzeć się fizjonomiom i posturom przedstawicieli tzw. elit politycznych, kulturalnych, szołbiznesowych, wojskowo-policyjnych itp.
Niestety, żydochazarski desant akurat na Kościół niesie największe zagrożenie dla Polaków, choćby w kontekście jego niekwestionowanych, wielowiekowych zasług dla utrzymania polskości i wiary katolickiej. Mongoł talmudyczny, który publicznie (vide: rozmowa z Bogdanem Rymanowskim) za bardzo poważną uważa tezę o nie istnieniu Pana Boga i co rusz odwołuje się do encyklik posoborowych heretyków na papieskim tronie, włącznie z tak skrajnym jak Jorge Bergoglio zwany Franciszkiem, staje się kluczowym budowniczym synagogi Szatana na polskiej ziemi.
Na mojej rodzinnej Lubelszczyźnie przypadki wywożenia przez wiernych na taczkach z gnojem księży, którzy zapomnieli o tym czego wymaga od nich służba Bogu, nie należały do rzadkich. A przecież skala kapłańskich nadużyć daleko ustępowała obecnym, natomiast nadużycia w kwestiach fundamentalnych i doktrynalnych nie występowały praktycznie wcale. Może zatem choćby w zażydzonym Krakowie znajdą się wierni, którzy przypomną żydochazarowi G. Rysiowi zapach gnoju i konsekwencje braku resorowania taczek. Kara dla wiernych za tego rodzaju występek nie może być większa niż za profanację symboli katolickich w III RP (czyli żadna), natomiast zasługi dla obrony wiary naszych przodków przed rosnącą agresją talmudystów na rysiową modłę – nieocenione.
Henryk Jezierski
(24.05.2026, w Niedzielę Zesłania Ducha Pańskiego)
Zdjęcia: domena publiczna















![ABB pokazuje inwestycję w Przasnyszu. Zakład ma stać się ważnym punktem produkcji w Europie [VIDEO]](https://infoprzasnysz.b-cdn.net/wp-content/uploads/2026/05/abb-przasnysz-cwalina.webp)


