Miliony słuchały go przed telewizorami, ale Fulton Sheen znajdował czas także na osobiste rozmowy z ludźmi szukającymi drogi do Boga. Głosił, towarzyszył nawróceniom i mobilizował do wspierania misji. Historia jego apostolstwa pokazuje, jak wiara przekazywana przez ekran może owocować w życiu konkretnego człowieka.
Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Piotr M. Pietrus, Źródło: EWTN.com | 24 wrzesień 2026 | Photo credit: Bp Fulton J. Sheen podczas programu telewizyjnego, przy tablicy ilustrującej jego wystąpienie. Opracowanie graficzne na podstawie kadru archiwalnego: kadrowanie, wyostrzanie i rozszerzenie tła przy użyciu AI.Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Przed telewizyjną kamerą wystarczały mu tablica, kreda i słowo. Jednak apostolstwo Fultona Sheena obejmowało również osobiste rozmowy, cierpliwą korespondencję i zachęcanie do wspierania misji. Co sprawiało, iż jego odbiorcy nie tylko słuchali o wierze, ale podejmowali decyzje, które zmieniały ich życie?
Popularność kaznodziei można opisać liczbą widzów, listów i sprzedanych książek. Znacznie trudniej opowiedzieć o tym, co dzieje się później: o człowieku, który po latach wraca do Kościoła, o rozmowie przełamującej nieufność czy o pierwszej darowiźnie przeznaczonej na misje.
Właśnie tę perspektywę odsłania archiwalny tekst poświęcony Fultonowi J. Sheenowi, opublikowany w „Great Catholic Books Newsletter”. Pokazuje znanego kaznodzieję jako duszpasterza, którego działalność przed kamerą łączyła się z troską o konkretnych ludzi.
Czytany dzisiaj stawia również pytanie o zadanie katolickich mediów: do czego prowadzi spotkanie z Ewangelią za pośrednictwem ekranu?
Tablica, kreda i pytania o sens życia
Scena opisana w materiale jest prosta. Katolicki biskup stoi przed tablicą i z kredą w ręku mówi o celu ludzkiego życia. Podejmuje tematy grzechu, pokusy, łaski i wieczności. Wyjaśnia, dlaczego człowiek doświadcza wewnętrznego rozdarcia i skąd może czerpać siłę do czynienia dobra.
Według przywołanego opracowania jego telewizyjne wystąpienia przyciągały miliony odbiorców, mimo konkurencji popularnych programów innych stacji. Widzowie odpowiadali tysiącami listów.
Sheen potrafił mówić o wierze w sposób przystępny, zachowując powagę poruszanych spraw. Rozmowę o człowieku prowadził ku pytaniom o Boga, odpowiedzialność i zbawienie. Nie zatrzymywał się na doraźnym samopoczuciu odbiorcy. Interesowało go także sumienie: zdolność rozpoznania własnego błędu, pragnienie przebaczenia i możliwość rozpoczęcia od nowa.
Z tego obrazu płynie ważna wskazówka dla współczesnych twórców katolickich. Przystępny język pozwala podjąć choćby trudne zagadnienia. Wymaga jednak dobrego rozumienia tematu i szacunku dla odbiorcy, któremu warto postawić wymagające pytania.
Za publicznym głosem stała osobista rozmowa
Wśród osób, którym Sheen towarzyszył w drodze do Kościoła, autor opracowania wymienia ludzi znanych z polityki, kultury i życia gospodarczego. Obok nich przywołuje osoby pozostające poza zainteresowaniem opinii publicznej: ludzi poranionych, osamotnionych, zmagających się z rozpaczą lub odrzuconych przez bliskich.
Te historie pokazują duszpasterstwo wymagające czasu. Sheen podejmował osobisty kontakt, zapraszał do rozmowy i prowadził korespondencję. Publiczne wystąpienie mogło otworzyć drogę do spotkania, które później rozwijało się już z dala od kamery.
Szczególnie wymowna jest opisana w materiale historia Louisa Budenza. Po odejściu od Kościoła związał się on z komunizmem. Podczas spotkania z Sheenem zaczął przedstawiać argumenty dotyczące ustroju sowieckiego. Kaznodzieja skierował jednak rozmowę ku Najświętszej Maryi Pannie.
Według przytoczonego świadectwa Budenza przywołało to pamięć modlitwy i pokoju znanego z wcześniejszych lat życia. Powrót do Kościoła wymagał jeszcze kilku lat cierpliwego kontaktu, starań i modlitwy.
W tej opowieści uderza gotowość Sheena do towarzyszenia człowiekowi przez długi czas. Rozmówca nie był dla niego jedynie przedstawicielem ideologii. Miał własną historię, pamięć wiary i sumienie, do którego można było się odwołać.
Wiara wobec niepokoju człowieka
Archiwalne opracowanie poświęca dużo miejsca polemikom Sheena ze współczesnymi mu nurtami myślowymi. Ich język nosi ślady epoki, jednak wyłania się z nich pytanie przez cały czas zrozumiałe: gdzie człowiek szuka ukojenia i co robi ze świadomością własnej winy?
W przedstawionym przez autora ujęciu Sheen wiązał ludzki niepokój z powołaniem do wieczności. Doczesne osiągnięcia nie wyczerpują pragnień człowieka. Potrzebuje on również sensu, pojednania i nadziei sięgającej poza granicę śmierci.
Dlatego tak wiele miejsca zajmowały w jego nauczaniu sumienie oraz przebaczenie. Uznanie grzechu otwierało drogę do skruchy i odzyskania więzi z Bogiem. Wiara dotykała rzeczywistych doświadczeń: lęku, cierpienia, odpowiedzialności za własne decyzje i tęsknoty za miłością.
Dla dzisiejszego czytelnika może to być zachęta, by potraktować własne pytania duchowe poważnie. Także wtedy, gdy pojawiają się w środku intensywnego, pozornie uporządkowanego życia.
Od oglądania do odpowiedzialności za misje
Mniej oczywistą częścią działalności Sheena jest jego praca na rzecz misji. Jako krajowy dyrektor Dzieła Rozkrzewiania Wiary w Stanach Zjednoczonych zajmował się także sposobem opowiadania o potrzebach Kościoła i pozyskiwania darowizn.
Według materiału źródłowego przyglądał się zmianom na rynku wydawniczym. Rozwijał niewielkie, poręczne publikacje, łączył wiadomości misyjne z krótkimi apelami i pokazywał konkretne potrzeby ludzi żyjących daleko od amerykańskich odbiorców.
Ważne miejsce zajmowały podziękowania darczyńcom. Przywoływał historie drobnych wyrzeczeń: rezygnacji z zakupu książki lub wyjścia do kina, przekazania dziecięcych oszczędności czy pierwszego tygodniowego wynagrodzenia.
W ten sposób darowizna zyskiwała osobisty wymiar. Czytelnik mógł zobaczyć, iż uczestnictwo w dziele misyjnym jest dostępne również dla kogoś, kto dysponuje niewielką kwotą. Pomoc materialną Sheen łączył przy tym z wezwaniem do modlitwy.
To szczególnie inspirujący fragment jego działalności dla współczesnych mediów katolickich. Odbiorca może stać się współuczestnikiem misji, jeżeli rozumie jej cel, poznaje konkretne potrzeby i widzi znaczenie własnego zaangażowania. Podziękowanie pomaga tę więź pielęgnować.
Maryja i duchowa płodność
Autor opracowania wskazuje na głębokie nabożeństwo Sheena do Matki Bożej. Przywołuje maryjne dedykacje jego książek i rozważania poświęcone duchowemu macierzyństwu Maryi.
W przedstawionej tam myśli kaznodziei miłość do Boga powinna przynosić owoce w życiu innych ludzi. Modlitwa, nauczanie i osobiste poświęcenie stają się sposobami służenia ich drodze wiary.
Ta perspektywa pomaga połączyć różne obszary działalności Sheena. Wykład, program telewizyjny, rozmowa z człowiekiem oddalonym od Kościoła i apel misyjny służyły przekazywaniu wiary oraz budzeniu odpowiedzialności za innych.
Maryjność stanowiła w tym obrazie istotny element rozumienia apostolstwa: przyjąć Chrystusa i pomagać innym Go poznawać.
Co pozostaje po wyłączeniu ekranu?
Historia Sheena zachęca, by pytać o owoce obecności katolików w mediach. Czy odbiorca znajduje pomoc w zrozumieniu wiary? Czy nabiera odwagi do modlitwy, pojednania, rozmowy z kapłanem? Czy odkrywa możliwość wsparcia drugiego człowieka?
Takich rezultatów często nie widać w statystykach. Mogą dojrzewać długo, jak w przywołanej historii Budenza. Wymagają cierpliwości i gotowości do dalszego spotkania.
Fulton Sheen przemawiał do wielkiej publiczności, a zarazem znajdował czas na osobistą korespondencję i rozmowę. Właśnie to połączenie pozostaje tak poruszające: za liczbą widzów dostrzegał ludzi, których droga do Boga zasługiwała na uwagę.
Po wyłączeniu ekranu ich historia toczyła się dalej. Jego apostolstwo również.
Źródło: „Archbishop Fulton J. Sheen — Author, Orator and Missionary”, „Great Catholic Books Newsletter”, tom II, nr 2, wydanie poświęcone Fultonowi J. Sheenowi. Artykuł zawiera parafrazy relacji i poglądów przedstawionych w tym opracowaniu oraz autorski komentarz dotyczący współczesnych mediów katolickich.

30 minut temu















