Familiaris Tractatio Verbi Divini* 491

filipini.eu 1 dzień temu

20 IX – XXV NIEDZIELA ZWYKŁA

Mt 20,1-16a

Boże, Ty zawarłeś wszystkie nakazy świętego Prawa w przykazaniu miłości Ciebie i bliźniego, spraw, abyśmy zachowując Twoje przykazania, * zasłużyli na życie wieczne. Przez naszego Pana Jezusa Chrystusa, Twojego Syna, który z Tobą żyje i króluje w jedności Ducha Świętego, * Bóg, przez wszystkie wieki wieków.


Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza

Jezus opowiedział swoim uczniom następującą przypowieść:
«Królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy.
Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: „Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam”. Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił.
Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: „Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?” Odpowiedzieli mu: „Bo nas nikt nie najął”. Rzekł im: „Idźcie i wy do winnicy”.
A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: „Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych”. Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, iż więcej dostaną; ale i oni otrzymali po denarze.
Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: „Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzy znosiliśmy ciężar dnia i spiekotę”. Na to odrzekł jednemu z nich: „Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czyż nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje, i odejdź. Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, iż ja jestem dobry?” Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».
Oto słowo Pańskie.


za: brewiarz.pl



Zaczynałem pisać ten komentarz kilka razy. Każdego dnia zapisywałem po trochu myśli, które pojawiały się podczas kolejnego czytania tej Ewangelii, aż w końcu zaczęły układać się w pewną całość. Nie chcę jednak interpretować słów Jezusa po swojemu ani udowadniać, iż wiem, co dokładnie oznaczają. Chcę przede wszystkim zatrzymać się przy nich, spróbować je zrozumieć i zastanowić się, co Bóg chce przez nie powiedzieć właśnie do mnie. Ta Ewangelia przypomina mi, iż Boża sprawiedliwość jest inna niż ludzka. My często mierzymy wszystko czasem, wysiłkiem i zasługami. Porównujemy się z innymi i pytamy, dlaczego ktoś, kto przyszedł później, otrzymał tyle samo co ten, który trudził się od samego rana. Bóg jednak nie patrzy na człowieka jak pracodawca prowadzący rachunek przepracowanych godzin. On spogląda na serce i każdego obdarza miłością, której nie można przeliczyć ani na czas, ani na zasługi. Denar, który otrzymują wszyscy robotnicy, jest dla mnie obrazem zbawienia i Bożej łaski. Nie można otrzymać połowy zbawienia ani większej części Bożej miłości. Bóg daje siebie całkowicie zarówno tym, którzy są przy Nim od dzieciństwa, jak i tym, którzy odnajdują Go dopiero pod koniec życia. Dopóki człowiek żyje, Bóg wychodzi mu naprzeciw i zaprasza go do swojej winnicy. Nigdy nie jest za późno, aby odpowiedzieć na Jego wezwanie. Słowa: „Bo nas nikt nie najął” poruszają mnie szczególnie. Przypominają, iż za czyjąś pozorną bezczynnością może kryć się samotność, odrzucenie albo brak szansy. Bóg widzi tych, których inni nie zauważają. Nie przekreśla człowieka dlatego, iż przez wiele lat błądził, pogubił się lub nie potrafił odnaleźć swojej drogi. Przychodzi choćby o jedenastej godzinie i mówi: „Idź i ty do mojej winnicy”. W Jego planie każdy jest potrzebny i dla wszystkich istnieje adekwatny czas. Ta przypowieść skłania mnie również do rachunku sumienia. Czy potrafię cieszyć się dobrem, które spotyka drugiego człowieka? Czy może patrzę „złym okiem”, kiedy Bóg okazuje komuś szczególną łaskę? Zazdrość rodzi się wtedy, gdy zapominam, jak wiele sam otrzymałem. A przecież Bóg niczego mi nie odbiera, obdarzając kogoś innego. Jego dobroć jest nieskończona. Wierzę, iż Bóg ma plan dla wszystkich z nas, choćby jeżeli nie zawsze potrafimy go zrozumieć. Czasami wydaje nam się, iż czekamy zbyt długo, iż inni są przed nami albo iż nasz wysiłek pozostaje niezauważony. Ta Ewangelia uczy mnie cierpliwości i zaufania. Bóg zna trud każdego dnia, widzi nasze zmęczenie i nie zapomina o żadnym dobru. Daje każdemu to, czego naprawdę potrzebuje, i czyni to we adekwatnym czasie. Chcę więc ufać Mu bez porównywania się z innymi. Chcę wiernie pracować w miejscu, do którego mnie posyła, pamiętając, iż największą nagrodą nie jest otrzymanie więcej niż inni, ale możliwość bycia blisko Boga i uczestniczenia w Jego dziele. Jego dobroć nie jest niesprawiedliwością. Jest miłosierdziem, które przekracza nasze ludzkie pojmowanie.

Z wiarą i ufnością w Boży plan,
Mariusz Susułowski

* Nawiązujący do sposobu św. Filipa Neri krótki, przystępny komentarz do Liturgii Słowa. Autorami refleksji na niedziele i święta są świeccy, osoby w różny sposób związane z naszym oratoryjnym duszpasterstwem. Mamy nadzieję, iż ta propozycja ciesząca się coraz większym Państwa zainteresowaniem, pomaga w przygotowaniu się do Mszy św. i jest także okazją do lepszego poznania osób, które z widzenia znamy z kościoła filipinów.





Idź do oryginalnego materiału