12 VII – XV NIEDZIELA ZWYKŁA
Mt 13,1-23

✠ Słowa Ewangelii według Świętego Mateusza
Koniec krótszej perykopy
za: brewiarz.pl
Ponad cztery lata temu uczestniczyliśmy w rekolekcjach dla małżeństw, po których dołączyliśmy do tarnowskiego ośrodka ruchu Spotkań Małżeńskich. To właśnie tam poznaliśmy zasady dialogu, którymi od tamtego momentu staramy się kierować w naszym życiu małżeńskim. Z perspektywy czasu wiemy, iż nie jest to proste zadanie, ale mamy też świadomość, iż warto włożyć wysiłek w budowanie relacji małżeńskiej, w której podstawą jest dobra komunikacja.
Przypowieść o siewcy z dzisiejszej Ewangelii świetnie pokazuje różne postawy związane ze wzajemnym słuchaniem. Zasiane ziarna można odnieść do słów samego Boga, które są kierowane w stronę człowieka. To powszechna i wszystkim dobrze znana interpretacja szkolna tej przypowieści.
My, z racji tego, iż należymy do ruchu Spotkań Małżeńskich, chcemy nawiązać poszczególnymi obrazami z dzisiejszej Ewangelii do komunikacji w małżeństwie.
Ziarna, które trafiają na drogę i zostają wydziobane przez ptaki, to słowa współmałżonka, z którymi niezupełnie się liczymy. Zamiast słuchać żony/ męża kierujemy się zdaniem osób trzecich lub zmieniamy własne poglądy pod wpływem innych, nie zważając co myśli o tym mój współmałżonek. Bazując na poglądach i opiniach innych ludzi gwałtownie zapominamy to, co mówiła do nas kochana osoba. Ta ulotność słów w małżeństwie została w przypowieści pokazana jako wydziobanie ziaren przez ptaki.
Komunikacja małżeńska oparta w znacznym stopniu na słuchaniu osób trzecich nigdy nie wyda żadnego plonu. Z góry jest skazana na porażkę. Żona, która zmienia zdanie pod wpływem przyjaciółki lub mąż, przywiązujący większą wagę do słów swojej mamy niż żony, nie zbierze obfitych plonów z małżeńskiej komunikacji. Dochodzi tu bowiem do zmiany priorytetów. Poglądy przyjaciółki lub mamy nie mogą być najważniejsze, ponieważ to słowa żony/ męża powinny wyznaczać kierunek relacji małżeńskiej.
Małżonkowie powinni słuchać siebie nawzajem, a nie ignorować swoje słowa na korzyść osób trzecich, ponieważ zostają one wtedy pominięte, zlekceważone i usunięte, czyli „wydziobane” z naszych serc i umysłów.
Niestety nie jest to jedyna negatywna postawa związana ze wzajemną komunikacją, która została opisana w przypowieści.
Kolejną z nich symbolizują ziarna, które trafiają na skały, ale finalnie usychają, gdyż nie mają możliwości wzrastać bez korzeni. Tak dzieje się w chwilach, kiedy małżonkowie nie stawiają Pana Boga na pierwszym miejscu, rezygnując ze wspólnej modlitwy. Taka relacja nie jest oparta na solidnym fundamencie, czyli Bogu, który jest Miłością.
Bez obecności Boga w naszym małżeństwie nie zdziałamy nic wielkiego i nie zbudujemy nic trwałego, bo nie ma dobrych korzeni. jeżeli polegamy tylko na współmałżonku, to gwałtownie przekonamy się, iż jest to bardzo kruchy i niepewny fundament. Człowiek zawodzi, a Bóg nigdy. choćby relacja pozornie dobrze zapowiadająca się, bez solidnego Bożego fundamentu po prostu uschnie.
W tej sytuacji także dochodzi do zmiany priorytetów. To Bóg powinien być na pierwszym miejscu w naszych małżeństwach, bo na wzór Jego miłości do nas uczymy się miłować współmałżonka.
Ostatnia negatywna postawa w relacji małżeńskiej zobrazowana w przypowieści dotyczy ziarna, które padło między ciernie i zostało zagłuszone, także nie wydając plonu.
Ten ostatni obraz można porównać do naszego egoizmu, który utrudnia, zagłusza i powoduje zniszczenie komunikacji małżeńskiej. Każdy z nas ma prawo do swoich racji. To naturalne, iż możemy mieć inne zdanie na różne tematy. Problem pojawia się wtedy, gdy mąż i żona próbują za wszelką cenę pokazać swoją wyższość i ważność w małżeństwie, kierując się własnym ego, zupełnie nie słuchając i nie zważając na słowa i uczucia współmałżonka.
W małżeństwie nie powinno być miejsca dla egoizmu, bo odkąd wzięliśmy ślub jesteśmy złączeni jednym ciałem i jednym duchem. Niezwykle trudno jest zrezygnować z własnego zdania, bo każdy z nas lubi mieć rację. Jednak jeszcze bardziej powinno nam zależeć na tym, aby wraz z żoną/ mężem zbudować dobrą komunikację w związku, opartą na wzajemnym słuchaniu i zrozumieniu.
W tej postawie, podobnie jak w poprzednich, mamy do czynienia z przesunięciem priorytetów. Moje ego nigdy nie powinno być ważniejsze niż słowa i uczucia mojego współmałżonka. Postawa walki o swoje racje nigdy nie pozwoli wydać plonu w małżeństwie, ponieważ nasza komunikacja zostaje wówczas zagłuszona przez nasz egoizm. To prosta droga do rozpadu relacji małżeńskiej.
Przypowieść o siewcy na szczęście nie kończy się na nieudanych próbach zebrania plonu.
Ostatni obraz pokazuje ziarna wpadające w żyzną ziemię, które wydają obfite plony. Te symbole można odnieść do relacji małżeńskiej, która w komunikacji używa dialogu małżeńskiego. Notabene dobrze nam znanego z rekolekcji małżeńskich w Gródku. Tę żyzną glebę stanowi przede wszystkim słuchanie, zrozumienie i nade wszystko przebaczanie.
W takich warunkach komunikacja małżeńska ma szansę wydać plony, rozwijając się i dojrzewając coraz bardziej w każdym kolejnym roku naszego wspólnego życia małżeńskiego. To postawa pozbawiona słuchania osób trzecich, wyzbycia się egoizmu i stawiania Boga w centrum wspólnego życia.
Warto pamiętać o tym w codziennej komunikacji ze współmałżonkiem i kierować się tym w swoim życiu, a efekty takiego postępowania na pewno przerosną nasze oczekiwania.
Nie mówimy, iż jest to łatwe, ale mówimy, iż warto!!!
Pozdrawiamy serdecznie i trzymamy kciuki za owocną komunikację w Waszych małżeństwach!
Autorzy: Beata i Krzysztof
Szczęśliwi małżonkowie i rodzice wspaniałej czwórki: Mikołaja, Emilki, Gabrysia i Anielki
* Nawiązujący do sposobu św. Filipa Neri krótki, przystępny komentarz do Liturgii Słowa. Autorami refleksji na niedziele i święta są świeccy, osoby w różny sposób związane z naszym oratoryjnym duszpasterstwem. Mamy nadzieję, iż ta propozycja ciesząca się coraz większym Państwa zainteresowaniem, pomaga w przygotowaniu się do Mszy św. i jest także okazją do lepszego poznania osób, które z widzenia znamy z kościoła filipinów.







.webp)










