Elektryki i hybrydy w 2026 roku – co zmienia się w przepisach i jak wpłynie to na wybory Polaków?

2 godzin temu
Zdjęcie: elektryki


Artykuł sponsorowany. Rok 2026 wprowadza istotne zmiany w sposobie rozliczania pojazdów firmowych, co bezpośrednio wpływa na opłacalność poszczególnych napędów. Przedsiębiorcy muszą teraz brać pod uwagę nie tylko zasięg czy moc auta, ale przede wszystkim jego status emisyjny w oficjalnych rejestrach państwowych. W poniższym artykule spróbujemy odpowiedzieć na pytanie, jak w obliczu nowych regulacji świadomie planować flotę oraz w jaki sposób zmienią one preferencje nabywców.

Nowe progi finansowe faworyzują bezemisyjność

Nowe przepisy, obowiązujące od początku stycznia 2026 roku, wprowadzają trzy główne progi odpisów amortyzacyjnych uzależnione od rodzaju napędu i emisji:

  1. Dla samochodów całkowicie elektrycznych oraz wodorowych limit wynosi 225 000 zł, co stanowi najwyższą możliwą kwotę do ujęcia w kosztach uzyskania przychodu.
  2. W przypadku pojazdów o emisji poniżej 50 g CO2 na kilometr można liczyć na odliczenie do 150 000 zł.
  3. Pozostałe auta podlegają limitowi 100 000 zł.

Znajomość tych kwot jest niezbędna, by obliczyć całkowity koszt użytkowania pojazdu w swojej działalności, poza kosztem zakupu obejmujący także paliwo/energię, serwis, ewentualne opłaty autostradowe czy ubezpieczenie AC, polecane zwłaszcza przy samochodach o wyższej wartości. Każda decyzja zakupowa powinna być więc teraz poprzedzona analizą techniczną pod kątem nowych ustawowych widełek finansowych, które determinują realny zysk przedsiębiorstwa.

Dane z urzędu (CEPiK) ważniejsze niż dane od producenta

Istotną nowością jest sposób, w jaki fiskus weryfikuje poziom emisji spalin, bazuje bowiem wyłącznie na danych zawartych w Centralnej Ewidencji Pojazdów (CEPiK). Jak to wpływa na proces kupna? Zgodnie z najnowszymi interpretacjami z 2026 roku dokumenty homologacyjne WLTP dostarczane przez producenta mają drugorzędne znaczenie w procesie ewentualnej kontroli podatkowej. jeżeli zatem Twoja hybryda typu plug-in ma w systemie wpisaną emisję trybu spalinowego przekraczającą 50 g/km, automatycznie wpada w najniższy próg odpisów.

Zdarza się, iż dane w rejestrze różnią się od tych na certyfikacie COC, co wynika ze specyfiki wprowadzania informacji przez urzędy komunikacji. Dlatego przed podpisaniem zamówienia warto sprawdzić konkretny wpis w bazie, ponieważ organy skarbowe nie uznają wyjaśnień dotyczących trybu mieszanego czy jazdy wyłącznie na prądzie.

Koniec dopłat i surowsze limity – jak zareaguje polski rynek?

Zbieg dwóch istotnych czynników – zaostrzenia przepisów podatkowych dla firm oraz wyczerpanego programu dopłat NaszEauto – najprawdopodobniej mocno przetasuje polski rynek motoryzacyjny w 2026 roku. Przede wszystkim klasyczne hybrydy oraz hybrydy typu plug-in, które dotychczas stanowiły bezpieczny kompromis dla wielu przedsiębiorców, znacząco stracą na atrakcyjności. jeżeli ich emisja w oficjalnym rejestrze przekroczy barierę 50 g/km, automatycznie wpadną w najniższy limit amortyzacji, a zatem ich zakup przestanie być opłacalny. Natomiast w przypadku aut w pełni elektrycznych, choć wciąż dają one największe korzyści podatkowe, próg wejścia drastycznie wzrośnie przez brak bezpośrednich dotacji.

W efekcie możemy spodziewać się wyraźnego podziału rynku. Duże firmy i korporacje, bardziej skupione na optymalizacji podatkowej, przez cały czas będą inwestować w „elektryki”. Natomiast w sektorze małych i średnich przedsiębiorstw brak dopłat może wywołać chwilowe zahamowanie wymiany flot na nowe auta zeroemisyjne. Możliwym scenariuszem jest też ożywienie na rynku wtórnym aut elektrycznych – przedsiębiorcy będą szukać modeli 2–3-letnich, w przypadku których największa utrata wartości rekompensuje brak rządowych subwencji przy zakupie z salonu.

Idź do oryginalnego materiału