Na drzewie rodzącym
Wiatr czesze owoce
Kręcąc krągłe pląsy
Okazując moce
Podmuchem wschodzącym
Układa cierpliwie
Dokazując w słońcu
Głaszcze pieszczotliwie
Kołysze na końcu
Do snu urokliwie
Czasami całuje
Jutrzni blade liczko
Bo bardzo miłuje
Ożywione wszystko
Gdy świt – dzień maluje;
Dopóki dzień – dniowi
Sen marzeniom, bratem
Co uśmiechy łowi;
Dopóki świat światem -
Co sobie stanowi
Dopóty niech Święte
Zostaną owoce
Zepsuciem nietknięte
W wartości patynie
Grzechem nieprzeklęte...
Niech błogosławione
Drzewo co zrodziło
Swym dziewiczym łonem
Z całej wiary siłą
To co uświęcone!

















