Dziewięciu salezjanów. Podobna droga prowadząca przez obóz koncentracyjny. 15 września w krakowskim Kinie Kijów odbędzie się premiera filmu dokumentalnego Mariusza Pilisa „Pasja. Początek świętości”. Film jednak budzi we mnie mieszane uczucia.
Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: Jan Włodzimierz BrewczyńskiPhoto credit: Rafael Film
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
6 czerwca 2026, w Krakowie było święto. Bo każda beatyfikacja jest powodem do świętowania. Wówczas kard. Marcello Semeraro, Prefekt Dykasterii Spraw Kanonizacyjnych, powiedział w homilii:
– Męczennicy, których beatyfikację dziś celebrujemy, do samego końca, usque ad effusionem sanguinis, aż do przelania krwi, wyrazili niezwykłą wartość charyzmatu salezjańskiego. Jan Świerc i jego towarzysze byli prawdziwymi przewodnikami w wychowaniu młodzieży, troszcząc się o ubogich i cierpiących. Podobnie jak św. Jan Bosko, w każdym chłopcu, którego spotykali na terenie parafii, na podwórkach oratoriów lub w aulach szkolnych, widzieli ukochaną owieczkę, cenną w oczach Pana. A jak Ksiądz Bosko miewał mówić do chłopców: „Dla was studiuję, dla was pracuję, dla was żyję i dla was jestem gotów choćby oddać życie”.
Nie dziwi zatem, iż ks. Jan Świerc, ks. Ignacy Antonowicz, ks. Ignacy Dobiasz, ks. Karol Golda, ks. Franciszek Harazim, ks. Ludwik Mroczek, ks. Franciszek Miśka, ks. Włodzimierz Szembek i ks. Kazimierz Wojciechowski stali się bohaterami filmu. „Pasja. Początek świętości” nie jest jednak opowieścią wyłącznie o śmierci w obozach koncentracyjnych.Jak sam tytuł wskazuje, opowiada nam skąd wzięła się ich świętość – i to jest bardzo mocna strona filmu.
Wychowanie salezjańskie
Film, jak przystało na dokument, zawiera wypowiedzi ekspertów. Ks. Sylwester Jędrzejewski, ks. Jarosław Wąsowicz, Mariafrancesca Oggianu, ks. Andrzej Gołębiowski, ks. Dariusz Bardocha, ks. Jan Krawiec, ks. Pierluigi Cameroni, Teresa Wontor-Cichy i dk. Piotr Bednarczyk są zdecydowanie mocną stroną filmu. Dzięki nim dowiadujemy się o życiu 9 męczenników, poznając każdego z nich z osobna.
Poznajemy także początki działalności zgromadzenia w Oświęcimu. Dowiadujemy się o sierotach, którym kapłani przywrócili godność. Odwiedzamy również Dębniki i dowiadujemy się, iż jeden z męczenników prawdopodobnie miał kontakt z młodym Karolem Wojtyłą, ponieważ prowadził kondukt pogrzebowy Karola Wojtyły seniora. A skoro o Dębnikach mowa, to drodzy czytelnicy wybaczcie mi to małe odejście od tematu, ale przy okazji polecam odwiedzenie tego kościoła, a także zwiedzenie Wiosek Świata, czy zobaczenie Rikszy Miłosierdzia. Miałem przyjemność być tam kilka razy.
Wracając do filmu. Pozwalając on spojrzeć na bohaterów nie tylko jako na historyczne ofiary wojennego terroru, ale przede wszystkim jako na prawdziwych ludzi, którzy pokazują nam, jak w codzienności można stawać się świętymi. To opowieść o pasji, która rodzi się w codzienności – w pracy, wierze, wychowaniu młodzieży i służbie drugiemu człowiekowi.
A a pro po wychowania, to bardzo spodobało mi się zdanie, iż „chłopcy potrzebują się wykrzyczeć”. Raptem dziewięć miesięcy uczyłem w szkole, ale choćby w tak krótkim czasie doświadczyłem tego, iż chłopcy częściej są głośniejsi od dziewczynek. Choć te oczywiście również potrzebują ruchu. Właśnie dla zobaczenia praktycznej myśli św. Jana Bosko warto iść do kina.
Lekki misz-masz
Mariusz Pilis to reżyser, którego cenię. Pamiętam jak lata temu oglądałem „Bunt stadionów”, a dwa lub trzy lata temu poruszyła mnie „Historia jednej zbrodni”. Znane są również jego tytuły jak „Teraz i w godzinę śmierci”, „List z Polski”, oraz „21:37”. Dlatego zaskoczyło mnie jak wygląda ten film. Miałem wrażenie, iż to trochę przegląd różnych pomysłów.
W filmie mamy bardzo różne rodzaje wyrazu artystycznego. Na samym początku przenosimy się do teatru. To całkiem interesujący pomysł. Mamy też przeróżne obrazy – od zdjęć ożywionych przez AI, przez zdjęcia archiwalne, po czarnobiałe rysunki.
Jako sympatyk podążania za nowinkami techniki i sam czasami bawiący się w AI, bardzo doceniam pracę włożoną w zamienienie zdjęć w krótkie filmy. Uważam, iż są naprawdę dobre, choć na przykład dzieci wydają mi się nie tyle skupione na pracy, co smutne. Jednak w pewnym momencie mój mózg okazał się nieprzystosowany do dużej ilości animacji mieszanej z również dobrymi kadrami wypowiedzi księdza Jędrzejewskiego. Szybkie przestawianie się z realnego kadru na kadr udający realny i z powrotem okazało się zwyczajnie zbyt trudne i nieprzyjemne.
Podobnie miałem przy przejściami między wywiadami, a scenami w teatrze, gdzie obraz był dużo gorszy. Nie będę opisywać całego filmu, bo to każdy może zobaczyć, ale pozwolę sobie wyrazić jeszcze jedno niezrozumienie. Na sam koniec otrzymujemy sceny dzieci grających w piłkę. Są trochę skupione na treningu, ale widzimy też uśmiechy i to, iż dla nich to zabawa. Jednak w tle leci melancholijna muzyka. Także dysonans odczuwałem aż do końca filmu.
Niesamowita historia
Na zakończenie napiszę, iż świadectwo wiary błogosławionych kapłanów naprawdę zrobiło na mnie wrażenie. Szczególnie uderzyło mnie zdanie, iż z powodu pieców krematoryjnych nie zostały nam po nich relikwie. Piękne natomiast było zobaczyć obozowy krzyż i patenę. Bo ten film to dobra opowieść, którą warto poznać.
ZOBACZ RÓWNIEŻ:

25 minut temu

















