Czy nie jest tak, że
często nie widzisz i nie słyszysz upomnień Bożych zapowiadających dla ciebie
możliwe nieszczęście, a później, jak to nieszczęście się wydarzy to płaczesz,
narzekasz i masz pretensje do Boga za to, iż nie zapobiegł temu nieszczęściu?
Czy nie jest tak, że
dopiero wtedy, jak doświadczysz trudnej sytuacji, to przypominasz sobie o Bogu,
którego wcześniej nie dostrzegałeś, bo było dobrze?
I czy to twoje
przypomnienie sobie o Nim nie przybiera najczęściej formy pretensji, dlaczego
akurat ty?
No, ale jeżeli nie chcesz
Go na co dzień, bo Go wyrzucasz ze wszystkich dziedzin życia, to czy adekwatne
jest, iż masz do Niego pretensje?
Przykład: przed II wojną
światową ostrzegała Matka Boża w Fatimie w 1917 r. Wskazała na ratunek dla
świata – codzienny różaniec. Ludzie zlekceważyli tę informację.
W 1938 r. Jezus mówi
Rozalii Celakównie, iż Polska może uniknąć wojny wybierając Go na Króla Polski.
Polacy lekceważą tę informację i dzieje się to, co się dzieje.
Ewelina
Szot