Czy gdy ktoś przechodzi
przez jezdnię, a jakiś samochód jedzie prosto na niego i nie ma zamiaru się
zatrzymać, krzykniesz do tej osoby „Uważaj”, czy pozwolisz, żeby ten samochód
ją potrącił?
Czy jak ktoś idzie drogą
i nie widzi wielkiego dołu przed sobą, a ty go widzisz, ostrzeżesz go, czy
pozwolisz, żeby tam wpadł?
Czy kiedy wiesz, iż ktoś
chce popełnić jakieś przestępstwo, tłumaczysz mu negatywne konsekwencje jego
ewentualnego czynu?
Jeśli w tych przypadkach
nie milczysz i ostrzegasz ludzi, to dlaczego nie ostrzegasz ich przed grzechem
i piekłem?
Boisz się ich reakcji? To
zrozumiałe, ale co gdyby pokazać ich błędne zachowanie na własnym przykładzie?
Co gdyby powiedzieć: „Ja też tak robiłam, ale to było głupie. Teraz robię
zupełnie inaczej. Zmieniłam swoje życie, zrozumiałam moje liczne błędy i tobie
też bym to radziła”.
Nie jest łatwo tak
powiedzieć. Trzeba mieć dużo odwagi, a czy ty ją masz?
Ewelina
Szot