Co różni człowieka od świni? Do kin wchodzi familijny „Folwark Zwierzęcy”

18 minut temu

Folwark Zwierzęcy wchodzi do kin już 18 września. Animowana wersja jednej z najpopularniejszych książek George’a Orwella jest godna uwagi, a także zabrania na nią potomstwa. Czy jednak „Animal Farm: A Fairy Story” może być bajką dla dzieci?

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: Jan Włodzimierz Brewczyński
Photo credit: Galapagos Films / Angel Studios
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco, zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

W czasie gdy do szkoły zawitała dieta planetarna, do kin wchodzi film, w którym słyszymy „cztery nogi dobrze, dwie nogi źle”. Oczywiście jest to cytat z książki George’a Orwella i ma kilka wspólnego z dietą. Film jednak nie jest tak brutalny jak książka, a pewne rzeczy zostały w nim bardzo zmienione.

Ale zacznijmy od początku. Za reżyserię odpowiada Andy Serkis – aktor, reżyser i pionier technologii performance capture, znany z ról Golluma we „Władcy Pierścieni”, Cezara w serii „Planeta Małp”, Kina Loya w „Andorze” czy Alfreda w Batmanie. Film z założenia nie miał być ekranizacją książki George’a Orwella, ale jego współczesną interpretacją. To moim zdaniem udało się dość dobrze.

Dla kogo jest ten film?

Zastanawiam się tylko do kogo dokładnie skierowany jest ten film. Sam „Folwark Zwierzęcy” jest lekturą w klasach VII-VIII szkoły podstawowej, czyli dawniej gimnazjum. Związek Edukatorów Filmowych poleca ten obraz właśnie uczniom najstarszych klas szkoły podstawowej oraz szkół średnich.

W mojej ocenie spora część żartów – typu wdepnięcie w to, czego na zaniedbanej farmie jest sporo – raczej kieruje nas ku troszkę młodszemu widzowi. Ale w kwestiach wieku zawsze warto być ostrożnym, bo każdy z nas ma inną wrażliwość, więc zawsze bezpieczniej rekomendować wyższą granicę wieku.

Najbrutalniejsza ze scen, to scena walki między Napoleonem a Farciarzem, gdzie dyktator stara się udusić młodego buntownika. Uważam, iż film nie jest straszniejszy niż „Król Lew”, którego oglądałem mając raptem kilka lat. Fakt, iż w kinach będziemy mogli zobaczyć wersję z dubbingiem, ale również wersję z napisami pokazuje, iż ten film jest skierowany także do dorosłego widza.

Ocena i spoiler alert

Moim zdaniem Andy Serkis dobrze oddał współczesne pułapki orwellowskiego Folwarku. Znajdziemy w nim telefony, drony i inne cuda technologii przyszłości, więc współczesnemu człowiekowi łatwiej odnaleźć w nim dzisiejszy lub przyszły świat. Szczególnie, iż chyba każdy młody widz skojarzy srebrny, kanciasty samochód pani Pilkington z Teslą Cybertruck Elona Muska. Pojawiają się też media społecznościowe.

W tym artykule nie będzie nic o technice wykonania filmu. Jest taka jak widać w zwiastunie i nie odbiega od innych współczesnych animacji. Będzie za to trochę spoilerów, ale uważam, iż idąc z dzieckiem do kina, nie można sobie pozwolić na wybór w ciemno. Po każdym filmie warto również porozmawiać z dzieckiem, więc warto być do tego w miarę przygotowanym. A film daje możliwość rozmowy nie tylko o komunistycznym wyzysku, ale również o wyjściu przed szereg, walce ze strachem, społecznym odrzuceniu, czy potrzebie samodzielnego myślenia.

Jeżeli jednak nie lubisz spojlerów, to polecam artykuł choćby o tym jak Caritas pomaga powodzianom. A dla tych, którzy chcą zostać, poniżej linku znajduje się dalsza część tekstu – o tym, czego w filmie nie zobaczymy, a było w książce oraz co zostało dodane.

Dwa lata po powodzi. Caritas wciąż wspiera potrzebujących

Bez przegryzanych gardeł

Specjalnie przed obejrzeniem filmu przypomniałem sobie „bajkę” George’a Orwella. Dlatego zdecydowanie podtrzymuję to, co mówią sami twórcy – film jest inspirowany książką, ale nie jest ekranizacją. W filmie nie zobaczymy starego Marszałka, który zapowiadał nadejście cudownej ery socjalizmu. Tę rolę przejmuje Piguła (org. Snowball), która nie jest knurem, tylko lochą. Jest ona raczej miłą nauczycielką, choć nie pozbawioną wad.

Zaś Napoleon jest niechętnym do nauki, zakompleksionym knurem. Podobnie jak w książce nie można powiedzieć o nim, aby był odważny. Staje się bezwzględny, choć niektóre bezduszne decyzje podejmuje za inspiracją jego syna Kwiczoła (Squealer). Napoleon nie jest typowym bezdusznym tyranem – staje się patologicznym influencerem z potrzebą bycia kochanym przez tłumy ludzi.

Squealer w książce był propagandystą Napoleona. To on odzywał się do ludu i tłumaczył decyzje wodza, do którego zwykłe zwierzęta nie miały dostępu. W filmie, z powodu pojawienia się Farciarza, efekt niedostępnego dla zwierząt wodza mocno zanika. Ale o Farciarzu za chwilę. Bo Kwiczoł jest synem szukającym uwagi ojca. Ojca, który woli Farciarza niebędącego jego potomkiem. Może to tłumaczy zachwyt Kwiczoła pieniędzmi, zabawą z narażeniem życia i jego bezwzględność względem innych zwierząt?

Benjamin w książce to inteligentny osioł i praktycznie niemy obserwator, który abdykował z prawa zabierania głosu. Był również niechętny w pomaganiu Clover (klacz znająca alfabet, ale mająca problem ze złożeniem liter w słowa) w czytaniu praw. W filmie przez cały czas jest przyjacielem Boksera i widzi więcej niż inne zwierzęta. Jest pesymistyczny ale zdecydowanie bardziej gadatliwy. Być może dlatego, iż w oryginalnej wersji głosu udziela mu sam reżyser.

Dobra świnia

Farciarz to postać, która sprawia, iż młodszy widz ma się z kim utożsamić. Młoda świnka i uczeń Piguły. Nie jest idealny. Również ulega wpływowi Napoleona, choćby w piciu pędzonego na farmie „kręcisoczku”, ale z tyłu głowy wciąż pamięta, iż miało być inaczej i co jakiś czas rozmawia o tym z Napoleonem czy Kwiczołem. Ostatecznie po bohaterskiej śmierci Boksera i informacji, iż wszystkie zwierzęta mają być sprzedane nawraca się, mówi „przepraszam” i doprowadza do rewolucji.

Zmiany zachodzą praktycznie u każdej postaci i widać, iż autorzy chcieli pokazać, iż każdy z nas ma prawo mieć własne zdanie. Widać to nie tylko u Boksera, ale również u stada owiec. Podobnie jak w książce owce bezmyślnie powtarzają co usłyszą, ale jedna z nich wybija się na umysłową niezależność.

Jeden koń, bez klaczy

Bokser, młody koń będący przodownikiem pracy, jest nim również w filmie. Zna tylko cztery litery alfabetu. Jednak w przeciwieństwie do książki, nie jest ślepo wpatrzony w Napoleona. Zdanie „Napoleon ma zawsze rację” pojawia się dopiero po rozmowie z przyjacielem – Farciarzem.

Nie zobaczymy szczurów, kruka będącego symbolem sprzedajnego kapłana, czy dzikich zwierząt, które nie chcą zrozumieć idei socjalizmu. Nie zobaczymy również wspomnianej Clover, czy Mollie – klaczy lubiącej cukier i przyozdabianie się wstążką na tyle, aby uciec z Folwarku Zwierzęcego w celu pracy u człowieka.

Zobaczymy za to „świnki wystawowe” Tami i Pafkę. Tami jest kwintesencją próżności, zaś Pafka staje się moralną busolą dla Farciarza i wcześniej niż on postanawia przestać chodzić na dwóch łapach i wrócić do „zwykłych zwierząt”.

Różnic między książką a filmem pozostało wiele, ale to zmiany postaci uważam za najważniejsze, bo burzą Orwellowską opowieść o brutalnym totalitaryzmie. Nie zobaczymy w nim psów przegryzających gardła. To nie dziwi, bo inaczej nie mógłby to być film familijny.

Ten Film uczy nas, iż mamy prawo głosu, iż każdy koń, świnia czy baran, może myśleć samodzielnie. Dobrze też zostało pokazane zdanie z książki, iż zwierzęta nie odróżniały świń od ludzi. Podobnie jak w książce, można wysnuć wniosek, iż gdyby Snowball został/została, to socjalizm by się udał. Dlatego warto również przypomnieć kim był George Orwell.

Dalsza część artykułu poniżej zwiastuna.

Komunizm kontra kapitalizm

W Folwarku Zwierzęcym wielokrotnie czytamy o bezdusznych kapitalistach. Lektura doprowadza nas do fragmentu, gdy ludzie śmieją się, iż świnie mają zwierzęta, a oni mają ludzi niższej klasy. W czasach wielogodzinnych dyżurów w fabrykach i rozwarstwienia społecznego ziarno socjalizmu padało na szczególnie podatny grunt. Wszak w „Lalce” Bolesława Prusa też jest to pokazane.

Nie była to wyłącznie fikcja literacka. W jednym z zachowanych kazań abp Teodorowicz (zm. 1938) wskazując na fałszywe hasła komunizmu przestrzegał przed widocznym, niszczącym ludzi kapitalizmem. W krajach bardziej uprzemysłowionych było to bardziej widoczne. Dlatego nie dziwi mnie postawa Orwella.

Orwell – Dziecko elity

Grób George’a Orwella. Fot. Jan Włodzimierz Brewczyński

Eric Arthur Blair, bo tak adekwatnie się nazywał, urodził się w 1903 r. w Indiach, choć już jako roczne dziecko za sprawą matki został zabrany wraz z siostrą do Anglii. Jego ojciec był urzędnikiem kolonialnym. Kształcił się w elitarnej szkole Eton. Z czasem przestał angażować się w naukę. To poskutkowało niedostaniem się na studia. Wówczas za namową ojca młody Eric wstąpił do Indyjskiej Policji Imperialnej w Birmie. We wstępie do Folwarku Zwierzęcego miał napisać „Była to uzbrojona policja, rodzaj żandarmerii (…) Służba moja trwała pięć lat. Nie nadawałem się do niej i sprawiła, iż znienawidziłem imperializm”.

Po powrocie do Europy przez kilka lat próbował utrzymać się z pisania. Bez sukcesów. Jednak to doświadczenie zmusiło go do zamieszkania w biednych dzielnicach Londynu i Paryża, przez co doskonale widział nierówności społeczne. To sprawiło, iż stał się zwolennikiem socjalizmu: „raczej z powodu wstrętu, jaki budziły we mnie ucisk i nędza biedniejszych warstw robotniczych, niż z powodu teoretycznego podziwu dla społeczeństwa socjalistycznego”.

W 1936 roku pojechał do Hiszpanii, gdzie w wojnie domowej walczył po stronie republikanów. Z powodu zetknięcia się z represjami stalinowskimi wobec innych ugrupowań lewicowych sprawiło, iż jego stosunek do komunizmu stał się zdecydowanie krytyczny. Folwark Zwierzęcy napisał jeszcze podczas wojny, jednak wydawcy uznawali, iż czasy wojny to nie jest dobry moment na krytykę sojuszniczego Stalina.

O producencie słów kilka

Folwark Zwierzęcy to kolejna produkcja Angel Studios – amerykańskiego studia filmowego i dystrybutora, znanego z tworzenia historii opartych na silnych emocjach i uniwersalnych wartościach. W dorobku studia znajdują się międzynarodowe hity, takie jak „The Chosen” oraz „Sound of Freedom”, które zdobyły uznanie widzów na całym świecie.

Angel Studios koncentruje się na produkcji i promocji wartościowych filmów oraz seriali, które inspirują, wzruszają i skłaniają do refleksji. Wyłącznym przedstawicielem Angel Studios w Polsce jest Galapagos Films, które odpowiada również za dystrybucję filmu na polskim rynku.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Polacy w Niemczech modlili się podczas wyjątkowego rejsu
Idź do oryginalnego materiału