Czy w środku życiowej klęski można dostrzec chwałę? W siódmej konferencji rekolekcji watykańskich 2026 bp Erik Varden przywołuje św. Augustyna i św. Bernarda, by pokazać, iż pod warstwami naszych upadków kryje się forma formosa – niezatarte piękno Bożego obrazu, które najpełniej rozbłyska w Eucharystii.
Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: https://coramfratribus.com/life-illumined//EWTN PolskaPhoto credit: EWTN Polska
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Kiedy Jezus jasno wyłożył, co oznacza trwanie przy Nim i wejście do Królestwa, które zapowiadał, „wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło”. Nie zamierzali godzić się na Jego naukę o realizmie sakramentalnym, nierozerwalności małżeństwa czy konieczności Krzyża. Gdy Chrystus został ukrzyżowany na Kalwarii, synodos – ta wspólnota drogi, która szła z Nim zaledwie sześć dni wcześniej – przestała istnieć. Pozostało tylko dwoje naśladowców: Jego Matka i Jan – Umiłowany Uczeń.
Jan przekazuje surowy opis kenozy Jezusa. Rozgrywa się ona na dwóch poziomach: boskiej, współczującej miłości zmiażdżonej w tłoczni Krzyża oraz zdrady ludzkiej lojalności, gdy ci, którzy obiecywali wierność aż do śmierci, uciekli, by w ukryciu leczyć rany. A jednak Jan uparcie twierdzi, iż właśnie ta scena opuszczenia objawia chwałę Chrystusa.
Nadzieja w Imieniu, rzeczywistość w Obliczu
„Uwielbienie – mówi św. Bernard – dokonuje się w obecności oblicza Boga”, gdy po zakończeniu ziemskiej wędrówki ujrzymy wreszcie to, w czym w tym życiu pokładaliśmy niezłomną nadzieję, ufając imieniu Jezusa. Spes in nomine, res in facie est. Trudno oddać tę zwięzłą formułę inaczej niż poprzez nieco kwieciste omówienie: „Nasza nadzieja jest w imieniu Pana; urzeczywistnienie tej nadziei nastąpi twarzą w twarz”.
Jednak pewna „ukryta chwała” jest dostrzegalna już teraz. Augustyn lubił mawiać, iż nosimy w sobie obraz chwały w „niejasnej postaci” – formie wcielonej i poddanej trudom konkretnej egzystencji. Gdy przejdziemy przez to życie, postać ta okaże się jawna i promienna. Wszelkie deformacje zadane przez źle użytą wolność zostaną wówczas naprawione, tak aby ukazało się zamierzone piękno: jako forma formosa (postać piękna).
Augustyn, człowiek tak głęboko ludzki i przenikliwie jasny, podkreśla, iż chwały tego obrazu nie można utracić; jest ona wyciśnięta w samym naszym bycie. Może jednak zostać pogrzebana pod narastającymi warstwami ciemności, które musimy usuwać.
Kościół jako zwiastun blasku
Kościół przypomina kobietom i mężczyznom o ukrytej w nich tajemnej chwale. Pokazuje nam, iż obecna przeciętność i rozpacz – w tym moja własna rozpacz z powodu powracających upadków – nie muszą być ostateczne; iż Boży plan wobec nas jest nieskończenie piękny; oraz iż Bóg, poprzez Mistyczne Ciało Chrystusa, da nam łaskę i siłę, jeżeli tylko o to poprosimy.
Kościół manifestuje blask „ukrytej chwały” w swoich świętych. Są oni dowodem na to, iż choćby choroba i degradacja mogą być narzędziami, których Opatrzność używa do realizacji chwalebnego celu, nadając siłę słabym i czyniąc ich promiennymi. Kościół przekazuje tę chwałę w swoich sakramentach. Każdy katolik wie, jakie światło może rozbłysnąć w konfesjonale, podczas namaszczenia, święceń czy ślubu.
Najwspanialsza, a zarazem w pewien sposób najbardziej zawoalowana, jest chwała Najświętszej Eucharystii. Jakiż kapłan po odprawieniu Mszy nie czuł tego, co pewien wielki muzyk powiedział niegdyś o byciu instrumentem w świetlistym przekazie piękna, uzdrowienia i prawdy: „śmierć adekwatnie nie byłaby tragedią, ponieważ to, co najlepsze w centrum ludzkiego życia, zostało już zobaczone i przeżyte”, a serce płonęło chwalebnym zdumieniem?
słowa kluczowe: chwała Boża, kenoza, św. Augustyn, św. Bernard z Clairvaux, Psalm 91, sakramenty, Eucharystia, powołanie do świętości, rekolekcje papieskie 2026.

2 godzin temu















