Camino mnie wołało. Tam opadają maski – Marek Kamiński, zdobywca obu biegunów, o swojej odysei

2 godzin temu

4400 kilometrów od grobu Kanta do Santiago de Compostela, droga „od rozumu do wiary” i poczucie pustki po zdobyciu biegunów. Marek Kamiński w rozmowie z Anną Pawelec w programie „Przemiana” opowiada o własnym Camino.

Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: Rafael Film / PRZEmiana
Photo credit: Rafael Film
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

Marek Kamiński, podróżnik i polarnik, przeszedł 4400 kilometrów z Królewca do Santiago de Compostela. Swoją wędrówkę określa jako drogę „od rozumu do wiary”, ponieważ zaczął ją od grobu Immanuela Kanta. Na kanale „PRZEmiana” rozmawia o tym, co łączy jego doświadczenia z przesłaniem filmu „Camino dla opornych”. W rozmowie z Anną Pawelec Kamiński wraca również do wypraw polarnych i refleksji, które przyszły po wielkich sukcesach.

Film „Camino dla opornych” trafi do polskich kin 30 października 2026 roku.

Z życia wzięte

– Odkryłem takie wątki, które gdzieś były w mojej drodze życia – mówi Kamiński, odnosząc się do filmu.

Jak mówi Kamiński, w historia Estelli przywołała wspomnienie Janka Meli, towarzysza jego wypraw na bieguny. Zaś filmowy Adam przypomniał mu podróż z rapującym synem. Dla Kamińskiego najważniejszym elementem pielgrzymowania nie jest jednak pokonany dystans, ale relacje, które rodzą się po drodze. To właśnie spotkanie z drugim człowiekiem może stać się początkiem prawdziwej przemiany.

– Myślę, iż solą Camino są inni ludzie. I to spotkanie z drugim człowiekiem, otwarcie na niego zmienia. To jest esencja Camino – podkreśla.

Podróżnik dostrzega ten sam mechanizm w filmie „Camino dla opornych”. W centrum opowieści znajduje się relacja Adama i Freda, która rozwija się podczas wspólnej wędrówki. Droga staje się przestrzenią, w której bohaterowie mogą zobaczyć siebie nawzajem inaczej niż w codziennym życiu.

– Film opowiada o spotkaniu między Adamem i Fredem, ale spotkaniu w drodze, zwłaszcza gdy opadają maski. Właśnie na Camino opadają maski, dzięki czemu ludzie mogą się spotkać bardziej tacy, jacy są, otwarci na siebie bez wszystkich form, które nabyli w życiu – mówi Kamiński.

To właśnie ten aspekt filmu szczególnie mocno współgra z jego własnym doświadczeniem. Na szlaku nie liczą się wyłącznie dotychczasowe osiągnięcia, role społeczne czy wizerunek, który człowiek buduje na co dzień. Wspólna droga pozwala spotkać się bardziej autentycznie.

A dlaczego po sławie przyniesionej zdobyciem obu biegunów wybrał się na Camino? – Zdobyłem te bieguny jakby w świecie materialnym i poczułem jakąś pustkę, ale myślę też, iż akurat w moim przypadku Camino mnie zawołało. Tak samo jak bieguny – przyznaje Ani Pawelec. O Camino usłyszał jeszcze przed biegunami. Pierwszy raz pojechał do Composteli samochodem. Wówczas nie rozumiał o co w tym chodzi. Dopiero po obejrzeniu filmu „Droga życia” zaczął się zastanawiać jak wyruszyć w swoją odyseję.

Zarówno w osobistej historii Marka Kamińskiego, jak i w filmie „Camino dla opornych” droga staje się czymś więcej niż fizycznym wyzwaniem. To spotkanie, podczas którego mogą pojawić się kryzysy, zniknąć maski i narodzić się relacje, na które wcześniej nie było miejsca.

ZOBACZ RÓWNIEŻ:

Popiełuszko – bohater, który inspiruje do dziś
Idź do oryginalnego materiału