Bp Maciej Małyga: Odrzućmy „złe oko”. Kazanie na 800-lecie parafii św. Maurycego

43 minut temu

Przeczytaj pełne kazanie bp. Macieja Małygi z historycznych obchodów 800-lecia parafii św. Maurycego we Wrocławiu. Hierarcha, nawiązując do przypowieści o robotnikach w winnicy, wzywa wiernych do odrzucenia „złego oka” i budowania jedności w Kościele.

Więcej artykułów znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl

Źródło: EWTN Polska
Photo credit: EWTN Polska
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Subskrybuj newsletter
Wesprzyj naszą misję

Drodzy siostry i bracia wszyscy tutaj obecni, też ci, którzy łączą się z nami za pośrednictwem różnych mediów. Drodzy pierwsi i ostatni, cokolwiek by to znaczyło, drodzy pracujący w winnicy pańskiej od 12 godzin i ci, którzy będą jeszcze do tej pracy, może za chwilę wezwani.

Dzisiaj bardzo piękny jubileusz. Gdy patrzymy na postać świętego Maurycego i na to, jakie on ma miejsce w naszej parafii i w naszym mieście, to odkrywa się przed nami piękna tajemnica Kościoła. Kościół, który jest, jak mówi jeden z dokumentów drugiego soboru watykańskiego, sakramentem zjednoczenia całego rodzaju ludzkiego. Święty Maurycy był Egipcjaninem, czy pochodził z dzisiejszego Egiptu, poniósł śmierć w dzisiejszej Szwajcarii. Potem w X wieku przedstawiciele wielkiego biznesu z zachodu, którzy się tutaj sprowadzili, to też zabrali ze sobą jego pamięć i jest tutaj czczony od ośmiu wieków przez ludzi różnych narodów i kultur, ale przede wszystkim przez chrześcijan.

I to odsłania przed nami tajemnicę Kościoła, który jest sakramentem zjednoczenia całego rodzaju ludzkiego. Ale dlaczego Kościół jest sakramentem, czyli jakby narzędziem albo znakiem, który może zjednoczyć tak wiele ludzi, bo i to jest też część tego samego zdania z dokumentu soboru. Kościół jest najpierw sakramentem naszego osobistego, wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem. Myślę, iż wszyscy chociaż nie znamy łaciny to zrozumiemy ten fragment: Instrumentum intime unionis, czyli instrument intymnej unii, narzędzie naszego wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem.

Często zdarza się przeciwstawiać naszą osobistą pobożność z Kościołem. A tymczasem jest inaczej. To właśnie Kościół jest tą przestrzenią, gdzie nasza osobista, intymna więź z Bogiem może rozkwitać, może żyć. Tak jak to śpiewaliśmy w dzisiejszym psalmie: Pan blisko wszystkich, którzy go wzywają.

800 lat życia naszej wspólnoty to jest poważny jubileusz. Jubileusz w Biblii jest po to, aby zacząć od nowa, bez długów wobec siebie. Księga Kapłańska mówi o instytucji jubileuszu w Izraelu. Co 50 lat ziemia wracała do właścicieli, niewolnicy odzyskiwali wolność. Obwieśćcie wyzwolenie w kraju dla wszystkich jego mieszkańców. Zatem wspólnota, czyli tutaj parafia, która przeżywa jubileusz, zaczyna na nowo w duchu wolności i w duchu wyzwolenia. Wspólnota, która przeżywa jubileusz, wybiera Ewangelię jako prawo swego życia i mówi do siebie nawzajem: możemy zacząć jeszcze raz.

To, co było do tej pory naszą trudnością. Niech nas, jeżeli to możliwe, nie obciąża i nie bądźmy wobec siebie dłużnikami i nie miejmy wobec siebie pretensji. To, co nie jest Ewangelią powinno być w jubileuszu porzucone. To jest oczywiście bardzo trudne, bo zostajemy sobą tacy sami, z całym bagażem, jaki mamy w sobie. Ale poprzez jubileusz można żyć inaczej i parafia może żyć inaczej na nowo, jeszcze lepiej. Jubileusz ma przywrócić porządek, ład, harmonię. Ewangelia nazywa to pokojem. Pokój to nie tylko brak wojny, ale sytuacja, kiedy wszystko jest na swoim miejscu. Jest tak, jakie ma być. Każdy jest tym, kim ma być i robi to, co ma robić.

Dzisiaj Ewangelia mówi o robotnikach w winnicy i odczytajmy to jako też opowieść o naszej parafii czy w ogóle o naszym byciu w Kościele. To jest dalszy ciąg rozmowy Pana Jezusa z Piotrem i z apostołami. W tej Ewangelii pojawia się gospodarz, czyli właściciel winnicy. Jest też rządca, który wypłaca pieniądze po pracy i są pracownicy. Jedni pracowali 12 godzin, tak zwani pierwsi, inni pracowali tylko jedną godzinę, tak zwani ostatni.

Wieczorem przychodzi czas wypłaty i zauważmy dwa szczegóły. Normalnie wypłatę powinien zorganizować rządca, a nie właściciel winnicy. Właściciel powinien wieczorem siedzieć w swojej willi, a jednak właściciel winnicy chce być przy wypłacie. Zaraz zobaczymy dlaczego. A drugi szczegół: właściciel tak ustawia kolejność wypłaty, żeby doszło do, jak to nazwać, do napięć czy żeby ujawniło się to, co ludzie mają w swoich sercach. I on świadomie chce tej sytuacji. Mógł jej uniknąć i powiedzieć do rządcy: »Najpierw zapłać pierwszym, niech wezmą swojego denara, pójdą i nie widzą, ile otrzymają następni, żeby nie wiedzieli, iż ostatni też tyle dostali«. A on powiedział: »Zacznij od ostatnich«. Właściciel chciał, żeby pierwsi i ostatni siebie zauważyli i żeby nauczyli się na siebie patrzeć.

Co to oznacza, iż właściciel chciał być przy tej wypłacie?. Oznacza to, iż Bóg chce być, a adekwatnie jest w sercu Kościoła. To nie jest Pan winnicy w dalekiej willi, ale Pan winnicy, który wczesnym rankiem i potem… a tu się musimy nauczyć, jak był czas liczony, to pewno wiemy, ale gdy ta Ewangelia mówi o trzeciej godzinie czy o jedenastej, to liczy to od wschodu słońca, czyli trzecia będzie dziewiąta na przykład. Pan winnicy wczesnym rankiem o godzinie trzeciej, o szóstej, godzinie dziewiątej i jedenastej i wieczorem jest obecny. Jest obecny przez to, iż powołuje do jakiejś pracy. I to jest wyraźny element tego, jak między innymi Bóg chce być obecny i jest obecny w swoim Kościele, iż on ciągle powołuje nowych ludzi do swojej służby, czyli powołuje nas i ciągle chce budować między nami jedność.

I drugi szczegół, czyli ta kolejność wypłat. Bóg chce, aby w Kościele pierwsi widzieli ostatnich, byśmy nawzajem się widzieli i słyszeli. I tego dopiero zaczęliśmy się jakoś na nowo uczyć podczas synodu. choćby nie możemy powiedzieć, iż się tego nauczyliśmy, tylko zaczęliśmy się uczyć albo uczyć się jak się tego uczyć, żeby siebie widzieć, żeby siebie zauważać. Pracy jest tyle, iż pierwsi nic nie stracą, a ostatnim nie zostaną resztki. jeżeli Kościół ma być sakramentem zjednoczenia całego rodzaju ludzkiego, to robotników ciągle będzie za mało.

Pierwsi muszą się wyleczyć, jak mówi Ewangelia, ze złego oka. »Czy na to złym okiem patrzysz, iż ja jestem dobry?« mówi właściciel winnicy. Biblijnie złe oko, złe spojrzenie, ale to też rozumiemy ze swojego życia. Złe spojrzenie rodzi się z jakichś złych myśli w naszym sercu. I to złe oko w dzisiejszej przypowieści może oznaczać taką myśl, iż ja jestem jedynym powołanym, iż ja jestem pierwszy, najważniejszy, po mnie już nie musi być nikogo, bo ja wszystko zrobię. Złe oko to właśnie spojrzenie na innych z taką myślą, iż powinni dostać mniej, bo ci pierwsi jak widzieli, iż ostatni dostają jednego denara, to oczywiście stwierdzili, iż oni powinni dostać dwunastu. Ale to złe oko, z którego chcemy siebie leczyć i z którego Pan nas leczy adekwatnie, to jest najpierw coś pomiędzy mną a Bogiem.

Słyszeliśmy, iż gdy pierwsi dostali denara, zaczęli szemrać przeciwko gospodarzowi. A gospodarz na to: »Czy na to złym okiem patrzysz, iż ja jestem dobry?«. Złe oko to jest oko ślepe na Boga, gdy zachowujemy się tak, jakbyśmy to my byli panami winnicy. Dobre oko oznacza myśl, iż jestem powołany do bycia w winnicy, do pracy. Ale przecież Pan co kilka godzin woła do posługi następnych. I ja się muszę nauczyć jak być z nimi, uczyć się widzieć następnych, uczyć się z nimi być.

To jest bardzo piękna przypowieść. Oczywiście jesteśmy do niej w drodze, ale jak już opadnie kurz po tych wielkich obchodach, jak ksiądz proboszcz już będzie mógł troszeczkę odpocząć i wróci taka piękna, szara normalność, to niech wróci też ta myśl, iż Pan co kilka godzin powołuje mnie do bycia w tej parafii, do jakiegoś zaangażowania i w tym wszystkim chcę też widzieć innych, których Pan też powołał. I w tym wszystkim proszę o dobre oko, takie które, no w ostateczności umie patrzeć tak jak Bóg patrzy.

I zakończymy słowem psalmu: Pan jest dobry dla wszystkich. Pan blisko wszystkich, którzy go wzywają.

PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ:

Mistrz Mowy Polskiej Vox Populi – Magdalena Wolińska-Riedi z EWTN
Idź do oryginalnego materiału