Rodziny bez Boga, bez
modlitwy, bez proszenia Go o pomoc, bez rozmów o Nim; szkoły bez Boga; miejsca
pracy bez Boga…
Zapewne niektórzy
powiedzą: „Ale jak to bez Boga? Przecież w większości tych miejsc wiszą krzyże
i święte obrazki”.
Może i tak, ale w
ludzkich sercach coraz częściej nie ma Boga.
No ale jak ma być, skoro
ludzie często nie pozwalają Mu się w nich narodzić. Niby obchodzą Boże
Narodzenie, ale czy w tych świętach chodzi jeszcze o Jezusa? Czy przypadkiem te
święta to nie są święta choinki, prezentów, pełnego brzucha i wolnego od pracy?
I niby większość jest ochrzczona,
ale niestety niektórzy uczynili z przyjęcia tego bardzo ważnego sakramentu
tylko i wyłącznie powód, żeby zrobić huczną imprezę.
Chrzciny robi się teraz w
większości nie wiadomo po, co. Bo taka jest tradycja, bo tak wypada, bo wszyscy
tak robią.
Ale mało kto już wie, że
ten sakrament czyni nas dziećmi Boga, iż otwiera nam drogę do nieba, iż jest
dla nas ratunkiem przed wiecznym potępieniem.
Niestety na Zachodzie
coraz rzadziej chrzci się dzieci, a ten trend przenika do Polski. Niektórzy
Polacy uważają chrzest za jakiś przestarzały zabobon i wręcz bronią dzieci
przed chrztem.
Zatem drodzy rodzice,
którzy nie chrzcicie swoich dzieci: czy chcecie cierpienia dla nich i zguby? Bo
na to właśnie je skazujecie. Prowadzicie swoje dzieci do piekła. Tego dla nich
chcecie?
Niektórzy Polacy
naśladują Zachód w temacie odchodzenia od wiary tłumacząc, iż wiara w Boga to
ciemnogród i zacofanie.
Na Zachodzie kościoły
coraz częściej przerabia się na puby, restauracje, dyskoteki itp.
Zwierzęta zabiera się na
Mszę Świętą do kościoła i podaje się im Komunię Świętą.
Konfesjonały przybierają
rangę ciekawostek i ci „nowocześni, oświeceni” ludzie opowiadają swoim dzieciom
historie do czego one podobno kiedyś służyły.
Niestety, coraz częściej
rolę księży zajmują psycholodzy, bo ludzie nie mają świadomości, iż grzeszą i
stąd wynikają ich problemy. Oni po prostu mają problemy, za które
odpowiedzialny jest cały świat, a nie oni sami.
Ludzie tak często nie
potrafią przyznać się do błędu i w ten sposób mnożą swoje problemy.
Niestety jest tak, że
wszyscy zapominamy o Bogu, zwłaszcza na co dzień, bo ciągle jest coś do
zrobienia. Szybko, szybko, szybko…
A skoro ludzie nie chcą w
swoim życiu Boga, to wtedy zło się wygodnie rozsiada w życiu ludzi. Demony
skrupulatnie obserwują rodziny, widzą słabe punkty każdego człowieka i knują,
jakby w nie uderzyć tak, by rozpętać wojnę domową między członkami rodziny.
A ludzie nie chcą w swoim
życiu Tego, który mógłby ich ocalić, wobec czego stają się całkowicie
bezbronni, ale przez cały czas krzyczą, „że Bóg ich ogranicza”. Na pewno?
Ewelina
Szot