Od nieustępliwego ideologa do piewcy Bożego miłosierdzia. W finałowej konferencji rekolekcji watykańskich 2026 bp Erik Varden ukazuje duchową ewolucję św. Bernarda z Clairvaux. Dowiedz się, dlaczego dla wielkiego Doktora Kościoła jedynym lekarstwem na brutalną rzeczywistość świata stało się słodkie Imię Jezus.
Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: https://coramfratribus.com/life-illumined/ EWTN PolskaPhoto credit: EWTN Polska
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Tożsamość ruchu cysterskiego wykuwa się na styku tego, co idealne, z tym, co konkretne; tego, co poetyckie, z tym, co pragmatyczne. Twórcy tego ruchu są poddawani próbom i oczyszczani przez napięcia, które z tego wynikają.
Mówiłem już o wysokich ideałach św. Bernarda, o jego skłonności do opracowywania planów działania w umyśle i – niekiedy bezwzględnym – wprowadzaniu ich w życie. Naturalna była dla niego postawa człowieka „pysznego”, patrzącego z góry. Ten gwałtowny, nieprzejednany rys nigdy go nie opuścił, ale z czasem uległ osłodzeniu. Musimy teraz opowiedzieć o procesie, który zmienił idealistę w realistę.
Realizm jako krzyk o miłosierdzie
Psychoanalityk Jacques Lacan powiedział, iż „realne” jest tym, o co się obijamy. Szeroki zakres działań Bernarda w ramach Realpolitik sprawił, iż obijał się on o rzeczywistość nader często. Stał się jednak realistą nie tylko w sensie akceptacji rzeczy takimi, jakimi są. Nauczył się przede wszystkim, iż najgłębszą rzeczywistością wszelkich ludzkich spraw jest krzyk o miłosierdzie.
Im bardziej rozpoznawał ten krzyk w ludzkich sercach, w gorzkich łzach, w konfliktach tego świata i w szalonych kampaniach przeciwko przyzwoitości i prawdzie, tym silniej uświadamiał sobie pełną łaski odpowiedź Boga. Słyszał ją w świętym Imieniu Jezus, które stało się dla niego niewypowiedzianie drogie. W Jezusie Bóg objawia swój zbawczy zamysł, wylewając go na ludzkość niczym wonny, uzdrawiający i oczyszczający olej.
Miód w ustach, pieśń w sercu
Bernard mówił swoim mnichom:
„Każdy pokarm umysłu jest suchy, jeżeli nie jest umoczony w tym oleju; jest bez smaku, jeżeli nie jest przyprawiony tą solą. Pisz, co chcesz – nie będę miał w tym upodobania, jeżeli nie przeczytam tam o Jezusie. Dyskutuj i argumentuj o czym chcesz – nie będę miał w tym upodobania, jeżeli wykluczysz Imię Jezus. Jezus jest dla mnie miodem w ustach, melodią w uszach, pieśnią w sercu”.
św. Bernard z ClairvauxDla św. Bernarda Jezus, wcielenie prawdy, stał się nadrzędną zasadą interpretacyjną. Odczytywał sytuacje, osoby i relacje zdecydowanie w świetle Chrystusa. Ta postawa zjednała mu żarliwych podziwiaczy daleko poza Kościołem katolickim – od Marcina Lutra po Johna Wesleya.
Przemiana w „Forma Formosa”
Tylko wtedy, gdy nasza natura zostanie nadprzyrodzenie oświecona, ujawni ona swoją doskonałą postać – swoją forma formosa. Dopiero wtedy stanie się widoczna radość, do jakiej zdolne jest ziemskie życie. Dopiero wtedy chwała ukryta w nas i wokół nas rozbłyśnie realnymi promieniami, ucząc nas, kim my i inni możemy się stać, dając wzorzec dla odnowionego świata.
Oto realizm, do którego dojrzał św. Bernard. Wiedza o absolutnej rzeczywistości miłości Chrystusa i o jej mocy zmieniania wszystkiego uczyniła Bernarda doktorem i świętym. I właśnie dlatego go kochamy i czcimy.
Vita Prima (pierwszy żywot świętego) mówi o nim: „Cieszył się wolnością względem samego siebie”. Tego nauczyło go życie. Mężczyzna lub kobieta prawdziwie wolni to widok doprawdy chwalebny.
słowa kluczowe: bp Erik Varden, rekolekcje watykańskie 2026, Imię Jezus, miłosierdzie, forma formosa, duchowość cysterska, wolność duchowa, reforma Kościoła.

2 godzin temu
.webp)















