Kim był człowiek, który zreformował Europę XII wieku, a dziś staje się przewodnikiem dla współczesnego Kościoła? Przedstawiamy tekst bp. Erika Vardena, opata trapisty i biskupa Trondheim, przygotowany w ramach rekolekcji dla Papieża Franciszka i Kurii Rzymskiej (2026). Biskup Varden, odwołując się do postaci św. Bernarda z Clairvaux, kreśli portret świętego zaskakująco ludzkiego – człowieka o „rtęciowej naturze”, który uczy nas, iż droga do autentyczności wiedzie przez uznanie własnej omylności i zdumienie nad Bożym miłosierdziem.
Więcej artykułów o Kościele znajdziesz na stronie głównej: ewtn.pl
Źródło: https://coramfratribus.com/Photo credit: EWTN Polska
Tekst został przetłumaczony i opracowany na podstawie oryginalnych materiałów źródłowych przez EWTN Polska.
Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszamy do zapisania się do newslettera.
Jakim człowiekiem był św. Bernard? Skąd pochodził? Jego postać góruje nad XII-wiecznym ruchem cysterskim – tak wielka była jego charyzma i niespożyta energia. Wielu ludzi (w tym tacy, którzy powinni wiedzieć lepiej) sądzi, iż to on założył ten zakon. Oczywiście tak nie było, choć bez wątpienia zrobił niemałe poruszenie, gdy pojawił się w Cîteaux w 1113 roku jako 23-latek z grupą trzydziestu towarzyszy.
Klasztor, do którego wstąpił, był projektem tyleż innowacyjnym, co reformatorskim. Założyciele, którzy powołali go do życia w 1098 roku, nazwali swój dom novum monasterium. Tworzyli coś nowego, nie działając jedynie w kontrze do czegoś innego – i całe szczęście, bo projekty oparte wyłącznie na reakcji i sprzeciwie prędzej czy później grzęzną w piachu.
Owocna dialektyka
Z pozoru projekt cysterski był konserwatywny, a jednak jego twórcy wprowadzali nowości. Ta dialektyka okazała się niezwykle owocna. Pewność Bernarda co do słuszności własnych osądów sprawiała, iż bywał elastyczny w przestrzeganiu tradycyjnych procedur, których skądinąd deklarował się bronić. Jego wizja potrzeb Kościoła pchała go niekiedy ku sztywnym stanowiskom i żarliwej stronniczości.
Nie był jednak hipokrytą. Był człowiekiem autentycznie pokornym, całkowicie oddanym Bogu, zdolnym do czułej serdeczności, wiernym przyjacielem – potrafiącym zjednać sobie choćby dawnych wrogów – oraz przekonującym świadkiem Bożej miłości. Był i pozostaje postacią fascynującą.
„Elektryczny umysł”
Dom James Fox, przedsiębiorczy opat Gethsemani w latach 1948–1967, napisał kiedyś z irytacją o swoim współbracie, Thomasie Mertonie: „On ma taki elektryczny umysł!”. Merton drażnił Foxa swoimi ideami, intuicjami i uporem. A jednak Fox wiedział, iż Merton jest szczery. Szanował go, cenił jego towarzystwo (gdy akurat nie byli w trakcie jakiejś epickiej kłótni) i przez większość czasu sprawowania funkcji opata spowiadał się właśnie u Mertona.
Choć porównywanie Thomasa Mertona do Bernarda z Clairvaux może wydawać się ryzykowne, istnieje między nimi pewne podobieństwo temperamentów. Bernard co prawda nie słyszał o elektryczności, ale posiadał rtęciową naturę, która kryła w sobie ogromne napięcia i musiała je nieustannie równoważyć.
Towarzysz wielkopostnej drogi
Nauczanie Bernarda o nawróceniu wyrasta z kultury biblijnej niemającej sobie równych oraz z głęboko przemyślanej teologii. Wypływa ono także – i to coraz mocniej wraz z upływem lat – z osobistych zmagań. Bernard uczył się, by nie brać za pewnik, iż jego droga jest zawsze tą jedyną słuszną. Doświadczenie, rany i prowokacje uczyły go kwestionować własne poczucie nieomylności i zdumiewać się nad miłosierną sprawiedliwością Boga.
Bernard jest doskonałym i mądrym towarzyszem dla wszystkich, kto wyrusza w wielkopostny exodus z niewoli egoizmu i dumy, pragnąc dążyć do autentyczności z oczami utkwionymi w rozświetlającej wszystko miłości Boga.
słowa kluczowe: św. Bernard z Clairvaux, bp Erik Varden, rekolekcje papieskie 2026, Watykan, Wielki Post, duchowość cysterska, nawrócenie, Thomas Merton, Kuria Rzymska, Kaplica Paolińska, egzystencja chrześcijańska, rozwój duchowy.

2 godzin temu














